Wbrew zapowiedziom rząd nie zajął się również w tym tygodniu projektem nowelizacji ustawy o świadczeniach zdrowotnych, wprowadzających tzw. reformę szpitalnictwa. Minister zdrowia musiała przyznać wprost: pojawiły się wątpliwości koalicjantów. Izabela Leszczyna wskazała Lewicę i „szefa ludowców”, sugerując, że w PSL takich wątpliwości nie ma. Jest jednak, jak wynika z naszych informacji, przeciwnie. Posłowie PSL też zadają trudne pytania. Co więcej, pod znakiem zapytania jest poparcie Polski 2050, choć z nieco innych powodów.
Fot. x.com/premierRP
Izabela Leszczyna na spotkaniu z dziennikarzami w ubiegłym tygodniu przekonywała, że Rada Ministrów powinna przyjąć projekt 12 listopada. Posiedzenie przesunięto z wtorku na środę z powodu zabiegu medycznego, jakiemu w weekend poddał się premier. Jednak to niejedyna zmiana – porządek obrad rządu przewidywał trzy punkty „zdrowotne”: informację ministra zdrowia na temat sytuacji w systemie opieki zdrowotnej oraz planowanych zmian, projekt dodatkowych zmian w składce zdrowotnej (jeden, przewidujący likwidację oskładkowania sprzedaży środków trwałych jest już w Sejmie i czeka na pierwsze czytanie) oraz projekt ustawy z pakietem zmian dla szpitali. Ten ostatni jednak we wtorek został wycofany, mimo że wcześniej Ministerstwo Zdrowia usunęło dwa najbardziej kontrowersyjne zapisy – zgodnie z zapowiedzią sprzed tygodnia zniknęło kryterium liczby porodów jako warunku kwalifikowania do sieci szpitali oraz – niespodziewanie, biorąc pod uwagę przebieg rozmów z dziennikarzami – wykreślono przepis umożliwiający łączenie SP ZOZ–ów ze szpitalami publicznymi, prowadzonymi w formie spółek.
To jednak okazało się niewystarczające, a dowodem na to, jak bardzo napięta jest atmosfera wokół projektu ustawy, jest środowa wypowiedź wiceministra zdrowia Wojciecha Koniecznego, który stwierdził, że on nie podpisuje się pod obecną wersją projektu i że ów projekt wymaga jeszcze konsultacji. Niecały miesiąc temu, podczas Forum Rynku Zdrowia całe kierownictwo próbowało udowodnić, że występuje w kluczowych sprawach ramię w ramię i o żadnych konfliktach mowy być nie może (choć różnica zdań jest możliwa), w tej chwili okazuje się, że rzeczywistość jest dużo bardziej złożona.
Brak poparcia Lewicy to kłopot, jednak problemem jest ambiwalentne stanowisko całej Trzeciej Drogi. Wątpliwości ma zarówno klub PSL (co jest zrozumiałe, bo zmiany najbardziej mają być odczuwalne dla małych, powiatowych szpitali), ale też Polska 2050. Tu powody są bardziej złożone. Pierwsze, to polityka – Szymon Hołownia, który cały czas bierze pod uwagę start w wyborach prezydenckich, nie chce być kojarzony z dyskusją na temat „zamykania szpitali” (faktycznie żadnego zamykania nie będzie, chodzi o atmosferę, jaka z dużym prawdopodobieństwem będzie towarzyszyć decyzjom dotyczącym na przykład przekształcania znaczącej części szpitala w powiecie X w placówkę opieki długoterminowej). Drugi powód to pieniądze z KPO, za które odpowiada przedstawicielka Polski 2050. Chodzi o uniknięcie kompromitacji, jaką byłoby nieuchwalenie ustawy – a w wersji, nad którą rząd miał debatować (wersja z 31 października) znalazł się nieskonsultowany i budzący sprzeciw zapis o łączeniu SP ZOZ-ów ze spółkami. Jest też kwestia weta prezydenta. O ile Andrzejowi Dudzie trudno byłoby uzasadnić weto do ustawy, która powinna trafić na jego biurko już w poprzedniej kadencji (w dodatku rząd mógłby używać argumentu utraty miliardów złotych dla szpitali i poradni), o tyle weto w przypadku zapisu o spółkach byłoby niemal pewne. Andrzej Duda posłuchałby w tej sprawie choćby głosu NSZZ Solidarność.
Leszczyna w środę rano w radiu TOK FM stwierdziła, że projekt został zdjęty z obrad rządu, bo pewne wątpliwości zgłaszali przedstawiciele Lewicy. – Też pan Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział, że chciałby, żebyśmy o tym porozmawiali. I to jest najlepsze, co nas może spotkać. Im więcej mówimy o systemie ochrony zdrowia, im cała Rada Ministrów bardziej będzie przekonana, że to, z czym przychodzę, jest dobrym rozwiązaniem problemów narastających od lat, tym lepiej dla tego projektu – stwierdziła, dodając, że dyskusja o ustawie „musi się wydarzyć”. – Każdy z nas był, jest albo będzie pacjentem. Dlatego, żeby rozwiać wszystkie wątpliwości, dzisiaj rozmawiamy o systemie i o tej ustawie – dodała.
Leszczyna zaatakowała też poprzedni rząd za to, że Polacy, mimo płaconych składek, muszą na cele zdrowotne wydawać ponad 50 mld zł rocznie, a mieszkańcy małych miasteczek i wsi nie mają dostępu do opieki zdrowotnej takiej samej jakości jak pozostali. – Mamy sytuację, że mamy lekarzy w wielkich miastach, mamy nagromadzenie szpitali w wielkich miastach i nie mamy lekarzy, którzy chcieliby pracować w małych, powiatowych szpitalach, i coś z tym fantem trzeba zrobić – mówiła.