Zredukować niedobór kadr

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Rozwiązanie problemów związanych z kadrami w sektorze opieki zdrowotnej jest jednym z głównych wyzwań, jakim będą musiały sprostać systemy opieki zdrowotnej w krajach UE w najbliższej dekadzie. To pierwsze zdanie raportu „Health at a Glance. Europe 2024”, przygotowanego przez OECD i Komisję Europejską, który został opublikowany w poniedziałek.


Fot. Adobe Stock

  • Co dwa lata raport OECD koncentruje się na państwach europejskich, w szczególności zaś na krajach UE/EFTA
  • OECD i KE szacują, że deficyt kadr medycznych – lekarzy, pielęgniarek i innych profesjonalistów – wynosi w tej chwili ok. 1,2 mln osób
  • W ciągu ostatnich dwóch dekad w zdecydowanej większości krajów liczba pracowników sektora ochrony zdrowia wyraźnie się zwiększyła
  • Jeśli chodzi o wskaźnik liczby lekarzy w przeliczeniu na wielkość populacji w ostatnich latach, zbliżyliśmy się do europejskiej średniej
  • Jeśli chodzi o pielęgniarki, raportowanie ich liczby i wskaźnika w przeliczeniu na populację jest dużo trudniejsze
  • Informacją, która powinna dać decydentom do myślenia, jest zmniejszenie się w ciągu zaledwie dekady średniej liczby godzin pracy lekarzy
  • Powracającym motywem w raporcie jest pandemia COVID-19, która odcisnęła ślad również na kadrach medycznych
  • Większość krajów UE podjęła kroki w celu zwiększenia liczby studentów na kierunkach medycznych i pielęgniarskich już przed pandemią
  • Jedną ze strategii przeciwdziałania kryzysowi kadrowemu jest jak najdłuższe utrzymanie już pracujących lekarzy w systemach opieki zdrowotnej

Co dwa lata raport OECD koncentruje się na państwach europejskich, w szczególności zaś na krajach UE/EFTA. To okazja, by spojrzeć na Polskę na węższym, nieco bardziej jednorodnym (choć nadal zróżnicowanym) tle. Jak co roku, oprócz powtarzalnych rozdziałów dotyczących m.in. finansów ochrony zdrowia, dostępności opieki zdrowotnej, konsumpcji leków etc. autorzy raportu przygotowali dwa specjalne rozdziały. Pierwszy poświęcili kadrom ochrony zdrowia, drugi – tematowi profilaktyki, życia w zdrowiu i zdrowego starzenia się.

OECD i KE szacują, że deficyt kadr medycznych – lekarzy, pielęgniarek i innych profesjonalistów – wynosi w tej chwili ok. 1,2 miliona osób. W przyszłości będzie się on pogłębiać, z jednej strony przez starzenie się społeczeństw i zwiększanie potrzeb zdrowotnych, z drugiej – przez ten sam proces dotykający kadr medycznych, co już w tej chwili wpływa na ograniczenie podaży ich pracy. Autorzy raportu podkreślają, że wzmacnianie kadr przez zatrudnianie imigrantów jest rozwiązaniem chwilowym i nie zastąpi organicznego, krajowego wzrostu liczby pracowników medycznych. Jest to też rozwiązanie, które powoduje perturbacje w krajach będących rezerwuarem profesjonalistów dla krajów zamożniejszych.

Autorzy raportu wskazują trzy strategie redukowania niedoborów kadrowych w perspektywie krótko– i długoterminowej. Pierwsza, długoterminowa, to zwiększanie liczby absolwentów kierunków i szkół medycznych, druga, która może przynieść efekty dużo szybciej – poprawa warunków pracy, co pozwoli zatrzymać większą liczbę pracowników już przeszkolonych, trzecia to wspieranie innowacji w celu skuteczniejszego wykorzystania czasu i kwalifikacji pracowników.

W ciągu ostatnich dwóch dekad, jak wynika z raportu, w zdecydowanej większości krajów liczba pracowników sektora ochrony zdrowia (analizowanego razem z sektorem wsparcia społecznego) wyraźnie się zwiększyła. Odsetek osób zatrudnionych w tym sektorze wśród wszystkich zatrudnionych w gospodarce wynosił w 2022 roku 11 proc., a w 2002 – ok. 9 proc. Samodzielnym rekordzistą jest Norwegia, w której już ponad co piąty zatrudniony pracuje w ochronie zdrowia (w 2002 roku – było to nieco ponad 19 proc.). Więcej niż 15 proc. notują jeszcze Dania, Holandia i Finlandia. Szwecja dwadzieścia lat temu również przekraczała 15 proc., ale akurat w tym kraju (oraz w Islandii) nastąpił niewielki, ale widoczny spadek liczby pracujących w ochronie zdrowia (14,5 proc.). Stawkę zamykają Bułgaria, Rumunia i Cypr, gdzie mniej niż 6 proc. pracuje w ochronie zdrowia. Polska (6,8 proc.) jest na poziomie Łotwy i Estonii, zajmując piąte miejsce wyprzedzamy jedynie Węgry.

Jeśli chodzi o wskaźnik liczby lekarzy w przeliczeniu na wielkość populacji w ostatnich latach, dzięki uporządkowaniu metodyce, nie szorujemy już po dnie i zbliżyliśmy się do europejskiej średniej, wynoszącej w tej chwili 4,2. Polska (3,5) zajmuje jedno z ostatnich miejsc, wyprzedzamy Luksemburg, Francję, Słowenię i Łotwę, ale różnice między krajami z odsetkiem poniżej średniej są minimalne i jest to całkiem duża grupa, łącznie 14 krajów. Warto też zwrócić uwagę, że po drugiej stronie, powyżej średniej, w przedziale 4,2-4,9 mieści się aż jedenaście krajów. Cztery kraje (tradycyjnie Grecja 6,6, oprócz tego Portugalia, Austria i Cypr powyżej 5) wyraźnie zawyżają średnią. Wydaje się, że większe znaczenie ma dynamika wzrostu wskaźnika na przestrzeni dwóch dekad – wzrósł on aż o jedną trzecią (średnio). W przypadku Polski nie ma danych za 2002 rok. Ponadprzeciętny wzrost odnotowały Grecja, Portugalia, Chorwacja i Rumunia, w której wskaźnik na przestrzeni dwóch dekad niemal się podwoił.

Jeśli chodzi o pielęgniarki, autorzy przyznają, że raportowanie ich liczby i wskaźnika w przeliczeniu na populację jest dużo trudniejsze – bo między krajami istnieją różnice w definicji zawodu pielęgniarskiego. Wskaźnik uwzględniający wszystkie pielęgniarki wyniósł w 2022 roku niespełna 9 i był nieco wyższy niż dekadę temu. Polska zajmuje piąte miejsce, od końca, ze wskaźnikiem oscylującym wokół 6 i minimalnym wzrostem w porównaniu z rokiem 2012. Liderem jest – ponownie – Norwegia (blisko 16), akurat w tym kraju w ciągu dekady nastąpił niewielki spadek wskaźnika. W przeciwieństwie do wskaźnika liczby lekarzy, w przypadku pielęgniarek rozpiętość jest ogromna: w zamykającej zestawienie Grecji wskaźnik to niespełna 4.

Raport zwraca uwagę, że dwa tradycyjnie uważane za podstawowe zawody medyczne w ciągu ostatnich dekad zostały zdominowane przez kobiety – pielęgniarstwo jest oczywiście „od zawsze” zawodem wykonywanym głównie przez kobiety, natomiast feminizacja zawodu lekarskiego jest zjawiskiem stosunkowo nowym i nie pozostającym bez znaczenia dla systemów ochrony zdrowia.

Kolejną informacją, która powinna dać decydentom do myślenia, jest zmniejszenie się w ciągu zaledwie dekady średniej liczby godzin pracy lekarzy – mężczyźni pracują o ponad godzinę krócej tygodniowo, kobiety – o pół godziny (w 2012 roku było to odpowiednio 44,3 oraz 40 godzin). Z jednej strony może to być efekt starzenia się kadr medycznych (zgodnie z raportem, w krajach europejskich jedna trzecia lekarzy i pielęgniarek miała więcej niż 55 lat), z drugiej – jak zauważają autorzy raportu – zmian w podejściu do szukania równowagi między życiem zawodowym a prywatnym, typowej dla rozpoczynających karierę zawodową roczników lekarzy. Jednak te przesłanki (feminizacja, rosnący udział przedstawicieli pokolenia Z) to niejedyne przyczyny zmian.

Powracającym motywem w raporcie jest pandemia COVID-19, która odcisnęła ślad również na kadrach medycznych. Część pracowników odeszła z pracy, część znacząco ją ograniczyła, choć, jak zauważają autorzy, nie ma mocnych dowodów potwierdzających stawiane dwa, trzy lata temu tezy dotyczące „wielkiej rezygnacji”. Nie brakuje natomiast dowodów, że pandemia odcisnęła się bardzo znacząco na zdrowiu – zarówno psychicznym, jak i fizycznym – kadr medycznych, które ucierpiały zarówno przez przeciążenie pracą w ekstremalnie trudnych warunkach, jak i odczuwają skutki przechorowania (często nie raz) COVID-19, jednym z problemów jest long-COVID. – Pracownicy służby zdrowia są narażeni na zwiększone ryzyko rozwoju tego wyniszczającego stanu z powodu zwiększonego narażenia zawodowego – czytamy w raporcie, którego autorzy przypominają, że czynnikiem ryzyka long COVID jest płeć, kobiety są bardziej podatne, a stanowią one większość pracowników sektora. Skutki long COVID bardziej niż sektor ochrony zdrowia odczuwa tylko jego specyficzna część, jaką jest opieka długoterminowa. W niektórych krajach (np. we Francji) kilkadziesiąt procent pracowników ochrony zdrowia, w tym lekarzy, zgłasza poważne problemy dotyczące zdrowia psychicznego (niepokój, lęk), w tym depresji. Powszechne są też symptomy wypalenia zawodowego.

Pandemia była swego rodzaju boosterem, wzmocniła trend prowadzący do deficytów profesjonalistów medycznych. Braki lekarzy raportuje w tej chwili 21 spośród krajów UE/EFTA.

– Większość krajów UE podjęła kroki w celu zwiększenia liczby studentów na kierunkach medycznych i pielęgniarskich już przed pandemią, co znajduje odzwierciedlenie w rosnącej liczbie absolwentów kierunków medycznych i pielęgniarskich w ciągu dekady od 2012 do 2022 roku. Jest to jeden z głównych powodów, dla których w tym okresie w większości krajów wzrosła liczba lekarzy i pielęgniarek – zauważają autorzy raportu, podkreślając, że wzrost liczby absolwentów kierunków lekarskich jest kilkukrotnie wyższy niż w przypadku studiów pielęgniarskich (3,5 proc. vs. 0,5 proc.).

Zmiany obrazują m.in. dane z Polski (w porównaniu z Niemcami, Francją i Włochami, a więc krajami o znacząco większej od nas liczebności). Polska w 2012 roku miała najniższą w tej grupie liczbę miejsc na pierwszym roku studiów na kierunku lekarskim: nieco ponad 5 tysięcy. W 2022 roku zbliżyliśmy się do 10 tysięcy miejsc. W tym samym czasie Niemcy (populacja dwukrotnie większa), startując z poziomu 12 tysięcy, zwiększyły liczbę miejsc tylko o 2 tysiące (ale patrząc na krzywą, praktycznie od 2014 roku systematycznie, choć nieznacznie, liczba miejsc była zwiększana). Autorzy raportu zwracają jednak uwagę, że samo zwiększanie liczby miejsc na studiach medycznych – nie tylko na kierunkach lekarskich – to o wiele za mało, w sytuacji gdy spada zainteresowanie tą ścieżką kariery. – Mniej młodych ludzi decyduje się na wybór studiów medycznych – zwracają uwagę. Wśród 15-latków (to wiek wyboru profili kształcenia w szkołach średnich, od których zależy w ogromnej części późniejsza decyzja dotycząca studiów) kierunki medyczne przegrywają z szeroko rozumianym IT.

W tej sytuacji, jak czytamy w raporcie, jedną ze strategii przeciwdziałania kryzysowi kadrowemu jest jak najdłuższe utrzymanie już pracujących lekarzy w systemach opieki zdrowotnej. – W ciągu ostatniej dekady decyzja wielu lekarzy o kontynuowaniu pracy po przekroczeniu standardowego wieku emerytalnego pomogła uniknąć pogłębienia niedoborów w wielu krajach UE – przyznają, wskazując że na przestrzeni dziesięciu lat odsetek lekarzy powyżej 65. roku życia wyraźnie wzrósł m.in. we Włoszech, Niemczech, Francji, Belgii czy na Słowacji. Najbardziej dynamiczny wzrost widać w danych z Włoch (ok. 20 proc. w 2019 roku, ok. 27 proc. w 2022 roku). Komentując te wyniki autorzy raportu piszą: – Oczekuje się, że odpływ lekarzy w związku z przejściem na emeryturę w kraju osiągnie szczyt w 2025 r., a stopa emerytury ma powrócić do normalnych poziomów dopiero do 2030 r. (…) Aby złagodzić wpływ tej przewidywanej fali emerytalnej, Włochy wdrożyły środki mające na celu zatrzymanie starszych lekarzy w systemie przez dłuższy czas, przy jednoczesnym zwiększeniu kształcenia nowych lekarzy w ostatnich latach.

Eksperci OECD i Komisji Europejskiej nie mają bowiem wątpliwości, że kryzys kadrowy jest faktem i potrzebne są precyzyjne, przygotowywane na szczeblu krajowym, ale koordynowane na poziomie europejskim, spójne strategie przeciwdziałania i rozwoju kadr medycznych.

18.11.2024
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.