Komisja zarekomendowała odrzucenie wniosku PiS o wotum nieufności

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Komisja Zdrowia negatywnie zaopiniowała wniosek o wotum nieufności wobec minister zdrowia Izabeli Leszczyny, złożony przez PiS. Żenująco słaby merytorycznie okazał się sam wniosek, w którym duża część zarzutów nie miała pokrycia w faktach, co Leszczyna skrzętnie wykorzystała.

Posiedzenie sejmowej Komisji Zdrowia, 20 listopada 2024 r. Fot. Sejm

  • Wniosek PiS skonsolidował koalicyjne szeregi i wzmocnił pozycję minister zdrowia w rządzie
  • Leszczyna, w ocenie posłów PiS, pierwszy rok swoich rządów „przespała”, a teraz obudzili ją rozwścieczeni pacjenci
  • Wniosek o wotum nieufności uzasadniono m.in. wstrzymaniem programu finansowania leczenia SMA. To pospolite kłamstwo, nawet nie nadużycie, bo takiej decyzji nie ma
  • Wniosek PiS był nie tylko pełen nieprawdziwych lub półprawdziwych informacji, ale też – logicznie niespójny
  • Posłowie koalicji rządzącej wypominali poprzednikom afery – choćby z zakupem respiratorów, zamykanie oddziałów, szczucie na lekarzy i oskarżanie ich o pazerność czy klęskę strategii walki z COVID-19
  • Analiz dotyczących ostatniego roku funkcjonowania MZ było jak na lekarstwo, pytań o przyszłość – jeszcze mniej

19:14 – takim wynikiem KZ obroniła minister zdrowia i nie ma powodów by zakładać, że inaczej skończy się zaplanowane na to posiedzenie Sejmu głosowanie na plenarnej. Poprzedzi je oczywiście dyskusja, która zapewne będzie prostym powtórzeniem tej ze środowego popołudnia. Trudno sobie wyobrazić, by mogło być jeszcze mniej merytorycznie, jeszcze bardziej nie tylko politycznie, ale wręcz – partyjnie. W środę potwierdziła się zresztą nasza teza: wniosek PiS skonsolidował koalicyjne szeregi i wzmocnił pozycję minister zdrowia w rządzie. Teraz, mimo spektakularnej wpadki z projektem ustawy o reformie szpitalnictwa (w środę resort przekazał ją do ponownych konsultacji publicznych, które potrwają 30 dni, perspektywa jej uchwalenia oddala się na dość mglistą przyszłość), Leszczyna może być raczej spokojna o swoje stanowisko – przynajmniej przez jakiś czas.

Wniosek o wotum nieufności uzasadniali Katarzyna Sójka i Janusz Cieszyński, czyli była minister zdrowia i były wiceminister zdrowia. Ten brawurowo ocenił, że Izabela Leszczyna jest najsłabszym ministrem zdrowia XXI wieku i przywołał w tym kontekście Bartosza Arłukowicza, którego chwalił za wprowadzenie w pierwszym roku urzędowania ustawy refundacyjnej. Leszczyna, w ocenie posłów PiS, pierwszy rok swoich rządów „przespała”, a teraz obudzili ją rozwścieczeni pacjenci, którym przesuwane są terminy zabiegów z powodu tego, że NFZ nie płaci za świadczenia. Aż kusiło, by zapytać w tym momencie, jakie ważkie decyzje podjęła więc Katarzyna Sójka w ciągu czterech miesięcy urzędowania, oprócz ogłoszenia podziału pieniędzy z Funduszu Medycznego na szpitalne oddziały ratunkowe, dzięki czemu posłowie PiS mogli tuż przed wyborami fotografować się z czekami – ale takie pytanie nie padło, choć w kilku wypowiedziach posłów koalicji rządzącej wybrzmiało zdziwienie, że wiceminister i minister zdrowia poprzednich rządów, których decyzje w tej chwili tak negatywnie ważą na sytuacji systemu ochrony zdrowia, nie widzą problemu z przypuszczaniem ataków.

Ataków w dużej mierze źle skalibrowanych. Przykład? Wniosek o wotum nieufności uzasadniono m.in. wstrzymaniem programu finansowania leczenia SMA. To pospolite kłamstwo, nawet nie nadużycie, bo takiej decyzji nie ma. I nawet jeśli rzeczywiście w ośrodkach zabrakło pieniędzy na finansowanie programu lekowego, te środki zostały przez MZ znalezione i przekazane do Funduszu. Problemy z finansowaniem programów lekowych były (są) faktem, wstrzymania finansowania leczenia SMA (i innych chorób) nie ma. Problemy zdarzyć się nie powinny, ale – jak mówiła Leszczyna, komentując, punkt po punkcie, wniosek PiS – jedyny prawdziwy zarzut, jaki się w nim znalazł, dotyczy dziury w finansach NFZ, którą PiS oszacowało na 10 mld zł, a która jest znacząco większa, ale jest pokłosiem decyzji, jakie zapadały w latach 2022-2023.

Wniosek PiS był nie tylko pełen nieprawdziwych lub półprawdziwych informacji, ale też logicznie niespójny. Z jednej strony posłowie opozycji próbowali twierdzić, że system ochrony zdrowia znalazł się wręcz na krawędzi katastrofy, z drugiej – wytykali Leszczynie, że nie kontynuuje programu (pilotażowego) „Dobry posiłek”. I nie realizuje obietnic, zawartych w stu konkretach, takich jak bon stomatologiczny dla dzieci. Kuriozalne było również – jest cały czas – używanie przeciw minister zdrowia argumentu dotyczącego planów zamykania porodówek. Nie tylko dlatego, że w czasie ośmiu lat rządów PiS zamknęło się ok. 80 oddziałów położniczo-ginekologicznych, co przypominała i minister zdrowia, i broniący jej posłowie, ale przede wszystkim dlatego, że kryterium 400 porodów naprawdę pochodzi z lat 2018-2023 i mówili o nim publicznie kolejni ministrowie PiS, Łukasz Szumowski i Adam Niedzielski.

Przy tej okazji zresztą ujawnił się jeden z realnych problemów z szefowaniem przez Izabelę Leszczynę resortowi zdrowia. Minister, która przez wiele tygodni racjonalnie i słusznie broniła kryterium liczebności porodów (przypominając o jego pisowskiej genezie, ale też wskazując na opinię autorytetów medycznych, które się pod nim podpisały), nagle zmieniła front, opowiadając podczas posiedzenia, że kryterium w uzasadnieniu ustawy znalazło się dlatego, że jeden z dyrektorów, pisząc ocenę skutków regulacji, myślał, że to, co zostawili ministrowie z PiS w szufladach, jest nadal aktualne. – Ten dyrektor już w ministerstwie nie pracuje – stwierdziła Leszczyna, podkreślając, że jej koncepcja zmian w szpitalnictwie jest zupełnie inna niż poprzedników.

Dyskusja koncentrowała się tak naprawdę na przeszłości. Posłowie PiS nie mogli sobie darować odniesień do poprzednich kadencji, gdy ochrona zdrowia – wsłuchując się w przekaz płynący z wypowiedzi – była krainą mlekiem i miodem płynącą, Ministerstwo Zdrowia było ośrodkiem dialogu społecznego, a pacjentom niczego nie zbywało. Sama minister, ale też posłowie koalicji rządzącej wypominali afery – choćby z zakupem respiratorów, zamykanie oddziałów, szczucie na lekarzy i oskarżanie ich o pazerność, klęskę strategii walki z COVID-19, którą obrazuje skala nadmiarowych zgonów z lat 2020-2021. I, last but not least, dokonany pod koniec 2022 roku „skok na kasę NFZ”, czyli przesunięcie na płatnika obowiązku finansowania świadczeń, za które wcześniej płacił budżet państwa. Analiz dotyczących ostatniego roku funkcjonowania Ministerstwa Zdrowia było jak na lekarstwo (poza publicystycznymi tezami z wniosku PiS), pytań o przyszłość – jeszcze mniej.

21.11.2024
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.