208 głosów za, 238 głosów – przeciw. Izabela Leszczyna zostaje na stanowisku ministra zdrowia. Sejm w czwartek wieczorem odrzucił wniosek o wotum nieufności, złożony przez PiS. Głosowanie potwierdziło przewagę liczebną koalicji po rozłamie w klubie Lewicy – z opozycją głosowali wszyscy posłowie Razem.
Minister zdrowia Izabela Leszczyna. Fot. Aleksander Zieliński / Kancelaria Sejmu
Wynik głosowania nie jest żadnym zaskoczeniem, kluby koalicji rządzącej stawiły się na głosowanie niemal w całości (w klubie PiS nie głosowało siedmiu posłów, czyli połowa wszystkich niegłosujących). Po stronie koalicji rządzącej uwagę zwraca w zasadzie tylko nazwisko Joanny Wichy, która nie wzięła udziału w głosowaniu, choć zarówno w poprzedzających, jak i kolejnych już brała udział. Wicha jest pielęgniarką, pracuje w Komisji Zdrowia.
Nie było powtórki ze środowej, trwającej ponad trzy godziny awantury (bo przecież nie dyskusji), koncentrującej się na wzajemnych oskarżeniach – w sumie nieco ponad głową Izabeli Leszczyny, a na pewno obok niej. Co nie znaczy, że na posiedzeniu plenarnym użyto innej argumentacji. Różnica wyrażała się raczej w liczbie mówców (tylko przedstawiciele klubów i kół). I na tym, że głos w obronie Leszczyny zabrał – jak to zwykle przy wnioskach o wotum nieufności jest – premier.
– Pani minister ponosi pełną odpowiedzialność za pogarszającą się sytuację polskiego systemu ochrony zdrowia. To odpowiedzialność za każdego pacjenta. Szereg niezrozumiałych, nieracjonalnych i sprzecznych z interesem pacjenta działań minister Leszczyny doprowadził dzisiaj do dramatycznej sytuacji w placówkach medycznych funkcjonujących na terenie całego kraju. Piastowanie stanowiska ministra zdrowia przez Izabelę Leszczyny to choroba, która toczy polski system ochrony zdrowia od momentu namaszczenia jej przez Donalda Tuska na ten urząd – mówiła, uzasadniając wniosek, Katarzyna Sójka (PiS). – Nieudolność pani minister Leszczyny postawiła dyrektorów szpitali przed tragicznym wyborem: albo zwiększać zadłużenie, albo odsyłać pacjentów i zwalniać lekarzy, albo wszystko na raz. Placówki wyhamowują dramatycznie. To jawne zwijanie systemu ochrony zdrowia – grzmiała była minister zdrowia, zarzucając obecnej szefowej MZ „kłamstwa i mataczenia”, również podczas środowego posiedzenia Komisji Zdrowia.
Janusz Cieszyński, przemawiając w imieniu klubu PiS, punktował – podobnie jak dzień wcześniej – niezrealizowane obietnice wyborcze (czyli zdrowotne „konkrety”, w tym bon stomatologiczny dla dzieci, zniesienie limitów na lecznictwo szpitalne czy opóźnienia w e-rejestracji). – Zamiast prawdziwej rejestracji mamy wydmuszkę: 14 miejsc do kardiologa, 10 na mammografię, 6 na cytologię, czyli nawet nie jedno w województwie. To będzie kompromitacja na miarę 0,5 mld zł, które wydaliście na e-recepty w waszej poprzedniej kadencji – wskazywał Cieszyński.
– Desperacko staracie się odwrócić uwagę opinii publicznej od dramatycznych efektów 8 lat waszych rządów. Usuwa się wam grunt spod nóg i dlatego staracie się wzniecić kolejną zadymę, która ma przykryć zło korupcji i powszechne łamanie prawa, będące waszym udziałem. Służba zdrowia była zaś jednym z najistotniejszych tego elementów. Wystarczy dokładnie przeczytać raport Najwyższej Izby Kontroli, który jasno pokazuje, co wyprawialiście w tym obszarze – mówił, stając w obronie minister Leszczyny, Zbigniew Konwiński (KO), zarzucając PiS m.in., że w czasie pandemii więcej uwagi przykładano do politycznego PR niż do dbania o zdrowie i życie Polaków. – To wasz ekspert i minister w kancelarii pan Norbert Maliszewski pisał do ówczesnego premiera Morawieckiego o tym, jakie działania w związku z trwającą pandemią należy podjąć, by poprawić notowania prezydenta Andrzeja Dudy w trwającej kampanii wyborczej. Co szczególnie oburzające, wskazywał, że nie należy epatować drugą falą na jesieni, gdyż problemem są złe nastroje społeczne części społeczeństwa – przypominał, odwołując się do ujawnionych maili z Kancelarii Premiera. – Nikt nie podważył wiarygodności tych e-maili. Wiemy, że są one prawdziwe. Do tego to się sprowadzało: notowań, wyników wyborczych, a nie zdrowia Polaków, bo ono nie miało dla was większego znaczenia. W pandemii zmarło niemal 120 tys. naszych obywateli, a wy debatowaliście o politycznych zyskach i stratach. Dziś pani minister Leszczyna sprząta po was i przywraca normalne proporcje w służbie zdrowia: zero propagandy i maksimum zysku dla pacjentów. To was boli, bo tym wnioskiem chcecie oszukać Polaków, oddalając od siebie setki, dziesiątki zarzutów związanych z tym, co wyczynialiście w tym ministerstwie – konkludował.
Wioleta Tomczak (Polska 2050-TD) podkreślała, jak dużo kwestii udało się w ciągu pierwszego roku Ministerstwu Zdrowia rozwiązać i uporządkować (Narodowy Plan dla Chorób Rzadkich, szczepienia przeciw HPV, program in vitro). – Wnioskodawcy usiłują oszukać opinię publiczną, odciągając jej uwagę od nieudolności swoich działań, gdy realizowali program leczenia niepłodności, wydając na niego ponad 46 mln zł, a dzięki któremu urodziło się mniej niż pół tysiąca dzieci, gdy pracowali nad planem dla chorób rzadkich, ale go nie wdrożyli, czy gdy po wielu latach starań ekspertów zdrowia publicznego wprowadzili program szczepienia przeciw HPV, ale z którego przez brak informacji i rozszerzenia dostępności zaszczepionych jest tylko niespełna 7 proc. dzieci, którym jest on dedykowany – wskazywała. Jednocześnie Tomczak skierowała przekaz również do Izabeli Leszczyny, podkreślając, że jej partia będzie „tak działać, żeby likwidację oddziałów ograniczyć do minimum, także tych, które drżą o swój los, w mniejszych miejscowościach, jak w Lesku czy Mikołowie, i zapewnić opiekę zdrowotną, do której państwo zobowiązało się wobec swoich obywateli”. To potwierdza nasze informacje, że wbrew publicznym deklaracjom wątpliwości co do planów wobec szpitalnictwa mają głównie Lewica i PSL, również ugrupowanie Szymona Hołowni widzi w nich zagrożenia.
Radosław Lubczyk (PSL-TD) zaczął od podziękowań Izabeli Leszczynie. – Za to, że jest pani niezwykle odważną kobietą, która po 8 latach zarządzania Ministerstwem Zdrowia, a właściwie dilowania w nim, zdecydowała się zmierzyć z tak trudnym i złożonym wyzwaniem. Nikt na tej sali nie ma chyba wątpliwości co do tego, jak trudnym i ważnym resortem jest Ministerstwo Zdrowia. Za panią 11 miesięcy ciężkiej pracy i świetny zespół ludzi, który na czele z panią wykonał, i nadal wykonuje, tytaniczną pracę, by nasze społeczeństwo było zdrowe, a co za tym idzie – bezpieczne i pewne tego, że państwo czuwa nad jego życiem i zdrowiem – podkreślał.
Zabierając głos w imieniu Lewicy, Anna Maria Żukowska przypominała szereg korzystnych decyzji, jakie Leszczyna podjęła zwłaszcza dla bezpieczeństwa zdrowotnego kobiet, w tym o premiowaniu porodówek, zapewniających znieczulenie okołoporodowe, ale skoncentrowała się przede wszystkim na różnicach między Lewicą a resztą koalicjantów odnośnie finansowania ochrony zdrowia, rysując koncepcję podatku zdrowotnego.
– Nie zgodzę się z posłem Cieszyńskim, że jest pani najgorszym ministrem zdrowia. Na pewno nie brakuje pani klasy i kultury osobistej i chociażby w porównaniu z panem ministrem Szumowskim nie ma się pani czego wstydzić. Ale to ostatni komplement, którym niestety dzisiaj panią uraczę – mówił w imieniu Konfederacji Grzegorz Płaczek, który zaatakował Leszczynę m.in. za powołanie na stanowisko GIS dr. Pawła Grzesiowskiego – jak mówił, związanego z lobby farmaceutycznym – osoby, „która podczas pandemii lobbowała za tym, żeby zamykać parki, osoby, która jeśliby mogła, wyszczepiłaby nas wszystkich, wszystkie koty i wszystkie psy”, i działania pod wpływem niejasnych nacisków lobby tytoniowego (w kontekście planowanego zakazu sprzedaży jednorazowych e-papierosów).
Gorzko zabrzmiała wypowiedź Marceliny Zawiszy (Razem). – Kiedy jeszcze nie tak dawno temu wszyscy byliśmy w opozycji, mówiliśmy o potrzebie podniesienia nakładów na ochronę zdrowia. Krytykowaliśmy PiS-owską ustawę za to, że niewystarczająco podnosi nakłady na ochronę zdrowia, za to, że za te pieniądze nie da się zorganizować tego systemu tak, żeby nasi bliscy, mieszkańcy naszego kraju mogli czuć się bezpiecznie. Nowa koalicja rządząca doszła do władzy również dlatego, że ludzie mieli już dość niedofinansowanego systemu ochrony zdrowia i władzy, która nie potrafi zrobić z nim nic sensownego. To wciąż priorytet dla Polek i Polaków. Tymczasem według projektu budżetu na 2025 r. jedyne, co nowa władza oferuje naszym obywatelom, to realizacja starych zobowiązań. Nowa władza planuje przeznaczyć na ochronę zdrowia tylko tyle, ile wymaga PiS-owska ustawa – podkreślała, zapowiadając, że posłowie Razem zagłosują za wotum nieufności wobec Izabeli Leszczyny.
– Wotum nieufności złożyła grupa ludzi, która przez osiem lat wykorzystywała Ministerstwo Zdrowia i instytucje podległe, cały system ochrony zdrowia, dla kręcenia brudnych interesów. Minister zrobiła więcej dobrego przez 11 miesięcy niż wy przez osiem lat. To wotum nieufności przegracie. Tak jak przegraliście wybory, jak przegraliście tę wielką narodową grę o zaufanie Polaków – zapowiadał, stając w obronie Leszczyny, Donald Tusk. – Pani minister Leszczyna to człowiek o wielkich zaletach. Jest uczciwa, zdeterminowana, stanowcza wbrew wam, bo jest silniejsza od was i będzie nadal wyciągała z bagna ochronę zdrowia – mówił premier. – Płacimy wszyscy wielką cenę za osiem lat złodziejstwa. Na szczęście mamy dzisiaj kogoś, kto nie handluje respiratorami ani maseczkami, kto naprawdę zajmuje się wyłącznie tym, jak naprawić system ochrony zdrowia w Polsce. Dziękuję pani minister. Będziemy nadal panią wspierali, niezależnie od tego, co ta grupa cwaniaków i kombinatorów będzie na pani temat mówiła – podsumował szef rządu.