MZ: program leczenia SMA jest uważany za wzorcowy

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Program leczenia SMA jest kompletny, zgodny ze standardami i wręcz uważany za wzorcowy – przekonywał w Sejmie wiceminister zdrowia Marek Kos. Jak poinformował, nakłady na ten program rosną, choć liczba dzieci co roku do niego włączanych spada. Ów spadek jest pokłosiem tąpnięcia liczby urodzeń – na przestrzeni lat 2019-2023 ich liczba spadła o ok. 100 tysięcy.


Wiceminister zdrowia Marek Kos. Fot. x.com/MZ_GOV_PL

  • Wiceminister Marek Kos zapewnił, że leczenie SMA będzie nadal finansowane
  • Fundusz Medyczny zakończył finansowanie terapii genowej 30 września
  • Program przesiewowy pozwala rozpoznać chorobę u 98 proc. pacjentów. Jednym z wyzwań jest uwrażliwienie lekarzy, że wykluczenie SMA w przesiewie nie jest ostateczne
  • Kolejnym wyzwaniem dla programu lekowego jest proces tranzycji pacjentów pediatrycznych pod opiekę „dorosłych” neurologów
  • Neurolodzy dziecięcy chcieliby powstania „klinik tranzycyjnych”

O leczenie rdzeniowego zaniku mięśni (SMA) pytała Ministerstwo Zdrowia grupa posłów Koalicji Obywatelskiej. Chodziło, jak można się domyślać, z jednej strony o danie resortowi okazji do przypomnienia, że w ostatnim roku program lekowy, którego zasadnicza część została wprowadzona za rządów poprzedników, został uzupełniony i rozszerzony, z drugiej – o uzyskanie publicznej deklaracji co do kontynuowania finansowania. – W imieniu wszystkich prosimy o wpisanie finansowania programu leczenia SMA na stałe do budżetu NFZ – mówiła Elżbieta Polak.

Wiceminister zdrowia Marek Kos zapewnił, że leczenie SMA będzie nadal finansowane, przypominając jednocześnie, że od 1 października jest to w całości zadanie Narodowego Funduszu Zdrowia, bo Fundusz Medyczny zakończył finansowanie terapii genowej 30 września. Wydatki, jak podkreślał Kos, są potężne. – W 2023 roku wydaliśmy w ramach programu 444 mln zł, do końca października 2024 roku już 475 mln zł – mówił.

Obecnie w programie jest leczonych ponad tysiąc osób. Jeszcze kilka lat temu eksperci szacowali, że co roku będzie się rodzić nawet ponad 50 dzieci z SMA, jednak te dane, jak podkreślał Kos, zdezaktualizował kryzys demograficzny. Ponieważ w 2023 roku urodziło się 266 tys. dzieci, o ok. 100 tys. mniej niż w 2019 roku, liczba nowych pacjentów z SMA, którą musimy brać pod uwagę, mieści się w przedziale 30-35 – tyle nowych pacjentów jest identyfikowanych w badaniu przesiewowym.

Program przesiewowy, jak podkreślała na posiedzeniu Zespołu Parlamentarnego ds. SMA prof. Maria Mazurkiewicz-Bełdzińska, kierownik Kliniki Neurologii Rozwojowej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, przewodnicząca Polskiego Towarzystwa Neurologów Dziecięcych, pozwala rozpoznać chorobę u 98 proc. pacjentów. Jednym z wyzwań jest uwrażliwienie lekarzy – przede wszystkim pediatrów i lekarzy POZ – do których mogą trafić rodzice zaniepokojeni objawami neurologicznymi czy opóźnieniami w rozwoju dziecka, że wykluczenie SMA w przesiewie nie jest ostateczne. – Przesiew nie musi wykryć mutacji miejscowych – przyznała. Dlatego, jak mówiła, lekarze pracujący na „pierwszej linii” powinni w budzących wątpliwości przypadkach nie doszukiwać się przyczyn na przykład w skutkach uszkodzeń okołoporodowych, ale szybko kierować dzieci do neurologów, by ci wdrożyli diagnostykę w kierunku SMA. – Po potwierdzeniu, że to rdzeniowy zanik mięśni, pacjent jest kwalifikowany do programu lekowego zgodnie ze wskazaniami.

Ekspertka podkreśliła przy tym, że sam przesiew jest doskonały, ma bardzo wysoką skuteczność. Owych 2 proc. pacjentów z mutacjami miejscowymi nie może jednak wykryć, potrzebne jest inne, celowane badanie – rzecz w tym, by pacjenci mogli się mu poddać jak najwcześniej, bez zbędnych opóźnień.

Kolejnym dużym – i rosnącym – wyzwaniem dla programu lekowego (o którym również eksperci mówią, że jest doskonały, a w każdym razie bliski doskonałości) jest proces tranzycji pacjentów pediatrycznych pod opiekę „dorosłych” neurologów. Tu lista problemów jest znacząco dłuższa, bo o ile liczba ośrodków neurologii dziecięcej jest wystarczająca, nie można tego samego powiedzieć o ośrodkach dla dorosłych. Co więcej, te ośrodki nie mają dużego doświadczenia w leczeniu pacjentów z SMA, zwłaszcza z najcięższymi postaciami tej choroby. W ostatnich miesiącach pojawiły się, jak mówiła prof. Mazurkiewicz-Bełdzińska, w niektórych regionach problemy z zapewnieniem kontynuowania leczenia w ośrodkach dla dorosłych pacjentów, którzy właśnie skończyli 18 lat. – Oczywiście przerwanie terapii nie wchodzi w grę – mówiła, przyznając jednocześnie, że część szpitali nie chciała przyjmować takich pacjentów ze względu na wyczerpanie limitów w programie lekowym.

Neurolodzy dziecięcy (choć nie tylko, niedawno podobny postulat został też przedstawiony podczas konferencji kardiologów) chcieliby powstania „klinik tranzycyjnych”, optymalnie w ramach opieki ambulatoryjnej, w której pacjentom w przedziale – umownie – 16-20 lat opiekę zapewnialiby specjaliści „dziecięcy” i „dorośli”. To pozwoliłoby lekarzom, którzy będą kontynuować opiekę nad pacjentem, poznanie specyfiki choroby (czy też raczej chorób, bo jak podkreślają lekarze, SMA nie jest jedyną przewlekłą chorobą neurologiczną, rozpoznawaną w dzieciństwie), zaś pacjentom i ich opiekunom – oswojenie się ze zmianami, również organizacyjnymi. Bo, jak mówiła prof. Mazurkiewicz-Bełdzińska, często przeżywają oni szok, przechodząc z niemal cieplarnianych warunków ośrodków pediatrycznych do realiów placówek dla dorosłych, musząc się mierzyć na przykład – przy przyjęciu na oddział – z koniecznością przejścia przez SOR, a nawet ze znacząco dłuższym czasem oczekiwania na poradę specjalisty w AOS.

Problem tranzycji rośnie, bo wraz z postępami leczenia (nie tylko w neurologii) rośnie liczba pacjentów, którzy dożywają dorosłości, co oznacza również, że opiekę nad nimi przejmują – nie zawsze przygotowane – ośrodki dla dorosłych. Marek Hok (KO) mówił podczas posiedzenia Zespołu ds. SMA, że być może nie powinniśmy myśleć o „klinikach tranzycyjnych”, ale wręcz powstaniu ośrodków, w których pacjenci z określonymi jednostkami chorobowymi będą otrzymywać leczenie (w zakresie swojej zasadniczej choroby) niezależnie od wieku. Powinna to być jednak zmiana systemowa, nie zaś ograniczająca się do pojedynczych programów lekowych.

19.12.2024
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.