Sejm odrzucił poprawki Senatu do noweli rozszerzającej dostęp do recept na darmowe leki. Ustawa, umożliwiająca uprawnionym – osobom niepełnoletnim i seniorom – otrzymanie recepty na bezpłatny lek również od lekarza niepracującego na kontrakcie z NFZ, trafi do podpisu prezydenta. Trudno jednak nie zauważyć politycznego wymiaru prac nad nowelizacją.
Fot. Katarzyna Kwaczyńska / Kancelaria Sejmu
Odrzucenie poprawek nie jest niespodzianką. Już 20 grudnia sejmowa Komisja Zdrowia rekomendowała takie stanowisko – wówczas nie zdążono włączyć głosowania nad poprawkami do porządku obrad, przez co zapowiadana przez resort zdrowia zmiana nie weszła w życie 1 stycznia 2025 roku.
Senat podejmował decyzję w tej sprawie w dniach 17-18 grudnia, a kluczowe było posiedzenie senackiej Komisji Zdrowia, na którym doszło bez mała do konfrontacji między przewodniczącą senackiej Komisji Zdrowia Beatą Małecką-Liberą a reprezentującym resort zdrowia wiceministrem Markiem Kosem. W efekcie senator Małecka-Libera przejęła zgłaszane przez stronę społeczną stosunkowo drobne poprawki, uściślające zapisy ustawy, a komisja zarekomendowała izbie wyższej przyjęcie ustawy z tymi właśnie poprawkami, co po dyskusji zrealizowało się 18 grudnia.
Czwartkowe głosowanie w Sejmie przypomniało czasy poprzedniej kadencji, kiedy to uchwały Senatu poprawiające ustawy (w Senacie większość miały kluby opozycji) były jedna za drugą odrzucane, bez względu na merytoryczną wartość poprawek. Efekt déjà vu wzmacniał fakt, że grudniowe posiedzenie Komisji Zdrowia, na którym przygotowano rekomendację dla Sejmu, trwało dosłownie kilka minut.
W kuluarach parlamentu mówi się coraz częściej o tym, że obserwowana od miesięcy „szorstka damska przyjaźń” między przewodniczącą senackiej Komisji Zdrowia a minister Izabelą Leszczyną weszła w kolejną fazę i coraz trudniej będzie ukryć (zakładając, że był ukrywany) konflikt między polityczkami, a Beata Małecka-Libera, która nie zgłaszała do tej pory, przynajmniej w otwarty sposób, gotowości do ewentualnego pokierowania resortem zdrowia, może zmienić w tej sprawie swoje nastawienie, gdy wróci temat rekonstrukcji rządu i rozpoczną się poszukiwania kandydatów.
Losy samej ustawy wydają się przesądzone: nie budziła ona w trakcie prac w zasadzie żadnych większych kontrowersji i podpis prezydenta wydaje się niezagrożony. Ma więc szansę wejść w życie w ciągu kilku tygodni (14 dni od ogłoszenia).
Nowelizacja ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw zakłada, że recepty na bezpłatne leki dla pacjentów – dzieci do 18. roku życia i seniorów po ukończeniu 65. roku życia będą mogli wystawić wszyscy lekarze, niezależnie od tego, czy mają kontrakt z NFZ, czy go nie mają, także w ramach prywatnej praktyki. Również katalog lekarzy pracujących w publicznym systemie został rozszerzony. Ustawodawca przyjął bowiem, że refundacja, również 100 proc., jest przywilejem pacjenta, nie lekarza. Receptę na darmowy lek lekarz będzie mógł więc wystawić także m.in. w zakresie opieki psychiatrycznej, leczenia uzależnień, leczenia stomatologicznego, opieki paliatywnej i hospicyjnej. Roczny koszt rozszerzenia uprawnień do wystawiania recept na bezpłatne leki dla dzieci i seniorów resort zdrowia oszacował na 415 mln zł (również to było przedmiotem kontrowersji na posiedzeniu senackiej Komisji Zdrowia, a Beata Małecka-Libera domagała się wyjaśnień dotyczących metody obliczenia kosztów nowelizacji, odpowiedź resortu zdrowia trudno zaś było uznać za satysfakcjonującą).
Nowelizacja przewiduje także, że farmaceuci w aptekach będą mogli wystawiać recepty farmaceutyczne na zalecane refundowane szczepionki dostępne w aptece (w tej chwili farmaceuta może wystawić receptę na szczepionkę, ale nie jest ona refundowana).