Edukacja w cieniu wyborów

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Edukacja zdrowotna jest potrzebna, ale powinna być nieobowiązkowa – uważa Rafał Trzaskowski, kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta. Widać bardzo wyraźnie, że losy EZ zależą w tej chwili wyłącznie od politycznej kalkulacji.


Fot. Adobe Stock

  • Szef MON daleko wyszedł poza zakres swoich kompetencji
  • Wypowiedź Rafała Trzaskowskiego to prawdziwa sensacja
  • Barbara Nowacka jest mocną kandydatką na stanowisko szefowej Kancelarii Prezydenta, jeśli Trzaskowski wygra wybory
  • W tej chwili najmniej prawdopodobne jest zapowiadane od wiosny wprowadzenie od września EZ jako przedmiotu obowiązkowego
  • Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec od 2018 roku postuluje wprowadzenie do szkół przedmiotu edukacja zdrowotna
  • Ministerstwo Zdrowia w całej sprawie nie zabrało – oficjalnie – głosu

Niedzielna zapowiedź wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, że edukacja zdrowotna nie będzie przedmiotem obowiązkowym, była o tyle zaskakująca, że szef MON daleko wyszedł poza zakres swoich kompetencji. Dodatkowo, jako lekarz (i członek rządu) nie powinien używać argumentu dotyczącego rzekomego naruszania konstytucyjnego prawa rodziców do wychowania dzieci przez wprowadzenie przedmiotu szkolnego koncentrującego się na przekazywaniu wiedzy, a nie kształtowaniu postaw. Jednak co do meritum trudno mówić o sensacji: mocnym rysem PSL i lidera tej partii są nie tylko konserwatywne poglądy, ale i bliskie (od nieco ponad roku przeżywające renesans) związki z przedstawicielami hierarchii Kościoła katolickiego.

Wypowiedź Rafała Trzaskowskego, prezydenta Warszawy, który w 2019 roku planował wprowadzenie edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO do warszawskich szkół (jego przeciwnicy zarzucali mu również, że do przedszkoli i żłobków, co oczywiście nie było prawdą) to prawdziwa sensacja, która zresztą natychmiast wywołała żywiołowe reakcje po obu stronach barykady. Zwłaszcza, że Rafał Trzaskowski mocno akcentuje, że decyzja w sprawie nauczania dzieci na temat zdrowia powinna zależeć od rodziców – co, wydaje się, zamyka (przynajmniej na ten moment) możliwość realizacji podstawowego scenariusza, jaki od miesięcy przygotowywał MEN: edukacji zdrowotnej jako przedmiotu obowiązkowego. Skąd to przesunięcie na pozycje wręcz konserwatywne? Jak usłyszeliśmy, z obawy przed utratą wyborców o umiarkowanych poglądach, których Trzaskowski mógł do siebie zrazić niedawnymi kontrowersyjnymi decyzjami (chodzi przede wszystkim o zamieszanie związane z nakazem usuwania krzyży z urzędów, z czego prezydent Warszawy ostatecznie częściowo się wycofał). – Trzaskowski chce pokazać, że nawet jeśli sam ma poglądy progresywne, może być prezydentem wszystkich – usłyszeliśmy od jednego z polityków KO. Czy nie ma obawy, że straci w ten sposób naturalny elektorat, zwłaszcza że w wyborach zapowiadany jest udział dwojga rozpoznawalnych i wyrazistych polityków, Magdaleny Biejat i Adriana Zandberga? Deklaracja Trzaskowskiego zbiegła się z publikacją sondażu, w którym kandydat Koalicji Obywatelskiej stracił aż 9 punktów procentowych w stosunku do poprzedniego badania, zaliczając potężne tąpnięcie, które wywołało falę komentarzy dotyczących braku pomysłu na kampanię czy wręcz „zadyszce” i powtórki scenariusza z 2020 roku, gdy Koalicja Obywatelska wymieniała kandydata w trakcie kampanii, korzystając z przesunięcia terminu wyborów (przy czym identyczne spekulacje dotyczą też obywatelskiego kandydata PiS, czyli Karola Nawrockego, którego – według części mediów – miałby zastąpić Mateusz Morawiecki). – Kluczowa jest druga tura, która odbędzie się na pewno. A w tej Trzaskowski może być pewny poparcia wielkomiejskiego, liberalnego czy lewicującego elektoratu, bez względu na to, jakie decyzje wyborcy podejmą w pierwszej – usłyszeliśmy. Politycy KO nawet w nieoficjalnych rozmowach nie wierzą w scenariusz „z podmianą”, podkreślając, że „prawdziwa kampania” dopiero się rozpoczyna.

Warto przypomnieć w kontekście wyborów prezydenckich że Barbara Nowacka jest mocną – można nawet powiedzieć najmocniejszą – kandydatką na stanowisko szefowej Kancelarii Prezydenta, jeśli Rafał Trzaskowski wygra wybory. Media informowały o tym zaledwie pięć miesięcy temu, sprawa – jak się dowiadujemy – pozostaje aktualna. Jeśli Trzaskowski mówi, że EZ nie powinna być obowiązkowa, trudno sobie wyobrazić, by nie wiedział, jakie są plany MEN i rządu w tej sprawie.

A z zebranych w poniedziałek sygnałów z rządu wynika, że w tej chwili najmniej prawdopodobne jest zapowiadane od wiosny wprowadzenie od września EZ jako przedmiotu obowiązkowego. Rozważane są trzy inne scenariusze: wprowadzenie EZ jako przedmiotu nieobowiązkowego od września 2025 roku, przesunięcie wprowadzenia tego przedmiotu o rok (tym samym, odłożenie decyzji, jaki ostatecznie będzie jego status) oraz wariant przejściowy – wprowadzenie przedmiotu jako nieobowiązkowego tylko na rok, być może nawet w formule pilotażu, by przystąpiły do niego tylko te szkoły, które czują się przygotowane. Bo z tym też – jak sygnalizowała jeszcze w ubiegłym roku rzeczniczka praw dziecka – są kłopoty. Brakuje kadry, a ci nauczyciele, którzy teoretycznie mają prowadzić zajęcia, nie kryją, że do realizacji podstawy programowej brakuje im wiedzy. RPD sygnalizowała wręcz konieczność odłożenia wejścia do szkół EZ o rok.

Poprosiliśmy o stanowisko Rzecznika Praw Pacjenta, jako jednego z ojców tej idei. Od 2018 roku Bartłomiej Chmielowiec wykorzystywał praktycznie każdą okazję, by promować pomysł wprowadzenia do szkół przedmiotu obowiązkowego, na którym przekazywana byłaby wiedza na temat zdrowia, wyborów zdrowotnych i profilaktyki a także kształtowane, między innymi, umiejętności dotyczące rozpoznawania dezinformacji, w tym dezinformacji dotyczącej zdrowia.

Otrzymaną odpowiedź przywołujemy w całości, bo to jedyny – przynajmniej do wtorku rano – oficjalny głos płynący ze strony rządowej:

„Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec od 2018 roku postuluje wprowadzenie do szkół przedmiotu edukacja zdrowotna. Dlatego niezmiernie ważna była deklaracja Ministerstwa Edukacji Narodowej, iż przedmiot ten zostanie wprowadzony do szkół jako obowiązkowy od roku szkolnego 2025/26 i obejmie uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych.

Rzecznik Praw Pacjenta wyraża przekonanie, że dostęp do najnowszej, potwierdzonej wiedzy z obszaru związanego ze zdrowiem człowieka jest prawem ucznia, a jego zapewnienie jest obowiązkiem Państwa.

Warto dodać, że w czasach, gdy media społecznościowe, internet stają się narzędziem w rękach osób szerzących dezinformację, fake newsy, również te dotyczące zdrowia, przedmiot nauczany w szkole dawałby szansę wszystkim uczniom na zdobycie rzetelnej i niezwykle potrzebnej wiedzy.

Rzecznik Praw Pacjenta jest też przekonany, że człowiek posiadający podstawową wiedzę o zdrowiu psychicznym i fizycznym, ale też o prawach pacjenta, prawach obywatela ma szansę być partnerem w systemie ochrony zdrowia, co znacząco może wpłynąć na jakość świadczonych usług, ale też skuteczność działań tego systemu. Niebagatelną, a wręcz najważniejszą rolę, odgrywa też profilaktyka, czyli kształtowanie prozdrowotnych postaw młodych ludzi. Jednak do ich kształtowania potrzebne jest wyjaśnienie najważniejszych zagadnień i mechanizmów związanych ze zdrowiem. Temu ma przede wszystkim służyć przedmiot edukacja zdrowotna”.

Ministerstwo Zdrowia w całej sprawie nie zabrało – oficjalnie – głosu. Nie wypowiedziała się również, choćby w mediach społecznościowych, minister Izabela Leszczyna. Jedynym przedstawicielem resortu, który skomentował niedzielny głos wicepremiera Kosiniaka-Kamysza, jest wiceminister zdrowia Wojciech Konieczny, który na platformie X napisał: „Przedmiot edukacja zdrowotna jest bardzo potrzebny. To, jak trudno jest przekonać Polaków do zachowań prozdrowotnych jest w dużej mierze spowodowane brakiem tych lekcji. To przekazywanie wiedzy. Właśnie tego potrzebuje nasza młodzież. Edukacja zdrowotna powinna być obowiązkowa”.

14.01.2025
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.