Blisko dwie trzecie lekarzy pozytywnie ocenia postulat samorządu lekarskiego, by minimalne wynagrodzenie specjalisty zatrudnionego na etacie wynosiło trzy średnie krajowe – wynika z badania przeprowadzonego dla Naczelnej Izby Lekarskiej. Badanie potwierdza, że zarówno w kwestii wysokości oczekiwanego wynagrodzenia, jak i form zatrudnienia lekarze są bardzo podzieleni.
Fot. Adobe Stock
Naczelna Izba Lekarska przedstawiła w poniedziałek wyniki raportu sporządzonego na podstawie ponad 5,5 tys. ankiet wypełnionych przez lekarzy i lekarzy dentystów. W sumie w badaniu wzięło udział blisko 7,6 tys. osób, jednak wzięto pod uwagę tylko kompletne, prawidłowo wypełnione ankiety. – Badanie rozpoczęto 8 listopada 2024 roku i zakończono wraz z końcem tego miesiąca. Wzięło w nim udział 7605 lekarzy i lekarek, co czyni je prawdopodobnie największym przedsięwzięciem badawczym w Polsce przeprowadzonym na tak licznej grupie zawodowej – podkreślał podczas spotkania z dziennikarzami Artur Białoszewski, ekspert NIL ds. badań i analiz, dodając, że o reprezentatywności badania, oprócz liczby respondentów zweryfikowanych przez Centralny Rejestr Lekarzy i Lekarzy Dentystów świadczy również oddający rzeczywistość rozkład głosów kobiet (50,5 proc.) i mężczyzn (49,5 proc.). Jeśli chodzi o strukturę wieku, nadreprezentowana jest grupa lekarzy w przedziale 30-39 lat.
Podstawowa informacja: 64,9 proc. respondentów pozytywnie ocenia pomysł wprowadzenia wynagrodzenia dla lekarzy specjalistów na poziomie trzykrotności średniej krajowej, wypłacanego na podstawie umowy o pracę w pełnym wymiarze czasu. Poglądy dotyczące przejścia na ten model zatrudnienia są jednak zróżnicowane. Po wyłączeniu osób już pracujących na umowę o pracę, 47,7 proc. zadeklarowało gotowość do zmiany, 45,1 proc. zadeklarowało sprzeciw, a 7,3 proc. nie miało sprecyzowanej opinii w tym zakresie.
Respondenci, jak referował Artur Białoszewski, wskazywali liczne zalety umowy o pracę, takie jak prawo do urlopu, świadczenia pracownicze, stabilność zatrudnienia i uregulowany czas pracy. Jak czytamy w raporcie, wielu lekarzy dostrzega, że stałe zatrudnienie sprzyja lepszej organizacji pracy zespołowej, redukuje problem „skoczków” pojawiających się tylko na pojedyncze dyżury i zapewnia ciągłość opieki nad pacjentem, co jest korzystne dla jakości leczenia. Kolejnym istotnym obszarem jest równowaga między życiem zawodowym a prywatnym. Lekarze wskazywali, że umowa o pracę daje możliwość krótszego czasu pracy, płatnych zejść po dyżurze oraz więcej czasu dla rodziny. Korzyścią jest też wsparcie w rozwoju zawodowym. Umowa o pracę, jak podkreślali respondenci, może sprzyjać szkoleniom specjalizacyjnym, rozwojowi kompetencji i doskonaleniu zawodowemu przy wsparciu pracodawcy.
Obawy są natomiast związane z ograniczeniem elastyczności, większymi obciążeniami podatkowymi i ryzykiem utraty dodatkowych źródeł dochodu. – Niektórzy respondenci wskazywali na obawy związane z możliwymi zmianami w systemie opieki zdrowotnej, takimi jak brak stabilności finansowej placówek medycznych, co mogłoby prowadzić do tworzenia „śmieciowych” umów na części etatu. Obawiano się także ograniczeń dotyczących możliwości pracy w sektorze prywatnym i realizacji świadczeń na wysokim poziomie. Pojawiły się opinie, że nowe zasady zatrudnienia mogą prowadzić do większej rotacji kadr, wydłużenia kolejek do specjalistów, a także obniżenia jakości usług medycznych – czytamy w raporcie NIL.
Czy „trzy średnie krajowe” zachęciłyby ankietowanych do przejścia na etat? Blisko co czwarty respondent wybrał odpowiedź „nie dotyczy (jestem już zatrudniony/a na umowę o pracę)”. Odpowiedzi pozostałych podzieliły się w następujący sposób: 7 proc. nie ma w tej sprawie zdania, blisko 48 proc. wybrało odpowiedź „tak”, a 45 proc. odpowiedziało, że nie.
Tej ostatniej grupie oraz lekarzom, którzy nie mieli zdania zadano pytanie: „Jaka wysokość wynagrodzenia skłoniłaby Pana/Panią do przejścia z kontraktu na umowę o pracę?” Największa grupa (36 proc. odpowiedzi) wskazała przedział 40 001 – 60 000 zł brutto. Blisko jedna czwarta lekarzy (24 proc.) odpowiedziała, że byłaby to kwota 30 001 – 40 000 zł brutto. Niemal co piąty respondent stwierdził, że musiałby mieć ofertę powyżej 60 000 zł brutto. 5 proc. lekarzy odpowiedziało, że byłaby to wota 24 000 – 30 000 zł brutto. 16 proc. badanych odmówiło odpowiedzi.
– Wyniki pokazują, że oczekiwania wynagrodzeniowe respondentów są zróżnicowane, jednak większość z nich (60 proc.) oczekuje wynagrodzenia w przedziale 30 001 – 60 000 zł brutto. Wskazuje to na znaczną różnicę między obecnym poziomem wynagrodzeń a oczekiwaniami finansowymi lekarzy, którzy aktualnie pracują na kontraktach i rozważają zmianę formy zatrudnienia na umowę o pracę – czytamy w raporcie.
Kolejna informacja: 61 proc. lekarzy sprzeciwia się likwidacji kontraktów (czy też raczej umów innych niż umowa o pracę) w systemie publicznym. Najważniejsze argumenty to chęć zachowania elastyczności czasu pracy, ale też – stabilności systemu publicznego. – Przejście wszystkich lekarzy na umowy o pracę załamałoby system publiczny – tłumaczył prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski. Jednym z powodów jest fakt, że lekarze kontraktowi mogą być wykazywani w kontraktach z NFZ przez wszystkie ośrodki, w których świadczą usługi, więc wiele szpitali i poradni zostałoby „odciętych” od możliwości podpisania umów. Przełożyłoby się to również na dostępność świadczeń dla pacjentów. „Kontraktowcy” pracują również, na ogół, więcej niż w wymiarze jednego etatu – co również jest, z punktu widzenia systemu, korzystne.
Lekarze odpowiadali też na pytanie, czy – w ich ocenie – wprowadzenie zasady „trzech średnich krajowych” zwiększy liczbę lekarzy w systemie publicznym. Niemal połowa (47 proc.) tych, którzy wzięli udział w badaniu, wątpi w ten efekt. 41 proc. wyraziło opinię, że mógłby on wystąpić. 12 proc. nie ma zdania w tej sprawie.
Wśród recept na lepsze wykorzystanie lekarzy, którzy pracują w systemie publicznym, lekarze wymieniali przede wszystkim decyzje związane z odbiurokratyzowaniem ich pracy: wprowadzenie i systemowe umocowanie zawodu asystenta lekarza czy automatyzację refundacji. Ważne miejsce zajmuje też spełnienie postulatu środowiska lekarskiego i wprowadzenie systemu no fault, gwarantującego bezpieczeństwo prawne lekarzom w sytuacji popełnienia nieumyślnego błędu.