Studium kryzysu

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Fundacja ma „zerowy kontakt” z resortem zdrowia – zaznaczył szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy przed 33. finałem WOŚP i dodał, że właściwym rozmówcą byłby w tej sytuacji premier. Lista tych, którzy uważają, że bez zrozumienia powagi sytuacji i zaangażowania szefa rządu w sprawy zdrowia nic istotnego nie ma szans się wydarzyć, rośnie.

Fot. WOŚP

  • Kończy się pierwszy miesiąc funkcjonowania płatnika na podstawie prowizorium i – jak słychać w kuluarach – nie ma w ogóle rozmowy na temat zmiany tego stanu rzeczy
  • Eksperci szacują, że w tym roku skutki „dziury” w finansach NFZ ujawnią się szybciej niż rok temu
  • AOS-y muszą przyjmować więcej pacjentów pierwszorazowych – zapowiedziała szefowa MZ
  • Resort zdrowia jest „zdeterminowany”, by przeprowadzić reformę szpitalnictwa mimo konieczności wykonania „trzeciego okrążenia” w ramach konsultacji publicznych
  • Od co najmniej dwóch lat eksperci oceniają, że polskim problemem nie jest wcale oblężenie systemu przez obywateli Ukrainy, ale wręcz śladowe korzystanie przez nich z opieki zdrowotnej
  • Lekarze dziś są dalece niejednorodną grupą zawodową, jeśli chodzi o wynagrodzenia (faktyczne i pożądane) oraz postawy wobec formy zatrudnienia
  • To, co lekarzy łączy, to absolutny brak zgody na próby narzucania przez decydentów jedynie słusznych rozwiązań, konkretnie dotyczących formy zatrudnienia

Największy znak zapytania. Priorytety minister zdrowia. – Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobisz – losy planu finansowego NFZ chyba najlepiej oddaje właśnie profetyczny cytat z „Misia” Stanisława Barei. Kończy się pierwszy miesiąc funkcjonowania płatnika na podstawie prowizorium i – jak słychać w kuluarach – nie ma w ogóle rozmowy na temat zmiany tego stanu rzeczy. Co więcej, z Ministerstwa Finansów dochodzą sygnały, że resort zdrowia nabrał wody w usta, a w każdym razie na zadane przez MF pytania nie odpowiedział. Może to tylko złośliwe (?) plotki, ale z pewnością plotką nie jest dźwięcząca w uszach cisza wokół perspektyw akceptacji budżetu Funduszu.

To co najmniej dziwne, bo eksperci szacują, że w tym roku skutki „dziury” w finansach Funduszu ujawnią się szybciej niż rok temu (w 2024 roku o problemach z finansowaniem części świadczeń usłyszeliśmy na przełomie drugiego i trzeciego kwartału). Wtedy minister zdrowia z pewnością będzie chciała podjąć rozmowy z resortem finansów na temat zasilenia kasy NFZ… Wróci temat akceptacji planu, bo bez niej nie będzie można dokonać zmiany tegoż dokumentu.

To, że pytana o priorytety na ten rok minister zdrowia nie wspomniała o problemach finansowych systemu, można zrozumieć – to byłoby jak przyznanie się do porażki, albo co najmniej do błędu. Ale tego, że nie wskazała ustabilizowania finansów systemu, już trudno nie zauważyć. Zwłaszcza że obrona tezy o szukaniu równowagi przez zmiany systemowe – które Izabela Leszczyna sprawnie listuje – jest dość karkołomną linią „obrony”. Bo nawet jeśli owe zmiany systemowe rzeczywiście miałyby nastąpić, z pewnością na ich skutki trzeba będzie poczekać, a nic w tej sprawie do końca roku (jeśli chodzi o wdrażanie zmian) się nie wydarzy. Tymczasem budżet Funduszu będzie się musiał zmierzyć, między innymi, z kolejną odsłoną ustawowych podwyżek.

Jakie są więc te priorytety, skoro o stronie finansowej cisza? – Profilaktyka. To też nasz priorytet w prezydencji, którą sprawujemy w pierwszym półroczu w Unii Europejskiej. Staramy się zrobić przegląd polityk zdrowia publicznego, zastanowić się, co działa, a co nie, co należy zmienić, jakie dobre praktyki wybrać i zastosować je w innych krajach – mówiła Izabela Leszczyna podczas piątkowych odwiedzin na WUM. Minister tłumaczyła, na czym będzie polegać przejście z programu Profilaktyka 40 plus na „Moje zdrowie”. – Zasadnicza różnica ma polegać na tym, że w 40 plus robiliśmy badanie i na tym program się kończył. A my, pacjenci nie jesteśmy tak wyedukowani, aby wiedzieć, czy wszystko jest z nami w porządku. To lekarz, pielęgniarka, diagnosta powinni nam powiedzieć. To mój priorytet na ten rok.

Priorytetem ma być też wprowadzenie degresywnej stawki w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej. – Nasi poprzednicy znieśli limity w AOS. Mieliśmy nadzieję, że nie będzie kolejek. Kolejki są, a w niektórych dziedzinach są nawet dłuższe. Czyli to nie zadziałało. Stąd zmiana – AOS-y muszą przyjmować więcej pacjentów pierwszorazowych – zapowiedziała szefowa resortu zdrowia, nie wspominając jednak, że zdjęcie limitów również dotyczyło wizyt pierwszorazowych – więc zachęta finansowa nie wystarczyła.

Na liście priorytetów jest też reforma szpitali. – W lutym na Podlasiu i  w województwie lubelskim wraz z dyrektorami będę zastanawiać się na tym, jak to zrobić, aby szpitale powiatowe były skrojone na miarę potrzeb lokalnych – informowała Izabela Leszczyna. Przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia zapowiadali zaś w minionym tygodniu, że resort jest „zdeterminowany”, by przeprowadzić reformę mimo konieczności wykonania „trzeciego okrążenia” w ramach konsultacji publicznych. Nie wspomnieli jednak, że – jak poinformowaliśmy w środę – rząd zwrócił się do Komisji Europejskiej o korektę w KPO, między innymi w obszarze ochrony zdrowia: chodzi o zgodę na przesunięcie realizacji kamieni milowych dotyczących zmian w szpitalnictwie oraz Krajowej Sieci Kardiologicznej na trzeci kwartał. Po wyborach prezydenckich.

Największy brak zaskoczenia. Rolowanie kamieni. Sam wniosek do Brukseli nie jest zaskoczeniem – nie da się przecież ukryć, że zmiany legislacyjne nie idą jak po maśle. Minister zdrowia mówi o „trzecim okrążeniu”, ale w wielu nieoficjalnych rozmowach pojawia się sugestia, że ów bieg przypomina raczej „gonienie w piętkę” niż długodystansowy wysiłek, przy którym niezwykle ważne jest racjonalne gospodarowanie siłami. Tak naprawdę nikt w tej chwili nie wie, w którą stronę MZ zamierza prowadzić rozmowy z dyrektorami szpitali (budzi zresztą ogromne wątpliwości sam fakt włączania tylko tej grupy do konsultacji, podczas gdy zmiany – jeśli mają być rzeczywiste, a nie tylko skrojone na potrzeby udokumentowania w Brukseli, że kamień milowy został zrealizowany – będą dotyczyć zdecydowanie szerszego spektrum podmiotów – powinny wręcz dotyczyć całego systemu).

Zaskakująca może być argumentacja. W mediach społecznościowych nazwana by została „na horom curke”, od prób pozyskania za darmo wystawianych okazyjnie na różnego rodzaju grupach czy „bazarkach” przedmiotów „dla dziecka”. Optymalnie chorego, bo zdrowe tak nie wzrusza. Polski rząd stosuje podobną strategię, przypominając Brukseli, że nasz system opieki zdrowotnej zmaga się ze zwiększoną liczbą pacjentów ze względu na pobyt w Polsce uchodźców z Ukrainy. Robi się nostalgicznie, bo metody „na uchodźców”, w kontekście zdrowia, chwytał się też rząd PiS. Nic to, że od co najmniej dwóch lat eksperci oceniają, że polskim problemem nie jest wcale oblężenie systemu przez obywateli Ukrainy, ale wręcz śladowe korzystanie przez nich z opieki zdrowotnej (można powiedzieć, unikanie kontaktu) – skutki widać czy to w obszarze chorób zakaźnych (HIV, gruźlica), czy to szczepień dzieci. W dodatku trzeba pamiętać, że już w ostatnim roku ogromna część uchodźców Polskę opuściła (wyjeżdżając do innych krajów lub wracając do ojczyzny), zaś ci, którzy zostali, koncentrują się w największych miastach – a to zupełnie nie tych miejsc ma, w największym stopniu, dotyczyć zakładana w kamieniu milowym reforma.

Największe (niestety nie do końca) zaskoczenie. Jerzy Owsiak o MZ i systemie. – Chciałbym porozmawiać z Polakami o czymś większym niż cały czas kręcić się wokół tych kłamstw – mówił Jerzy Owsiak na tydzień przed 33. Finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w obszernym wywiadzie dla PAP, nawiązując do niesłabnących ataków części mediów i – upraszczając – prawej strony sceny politycznej. O czym chciałby porozmawiać szef Orkiestry? „Na przykład o tym, dlaczego system ochrony zdrowia staje się coraz bardziej niewydolny? Dlaczego kolejki do lekarzy wydłużają się, nie skracają? Co zrobić z ochroną zdrowia w Polsce, żeby obywatele byli zadowoleni?”.

Przygnębiająco wybrzmiało stwierdzenie Owsiaka, że w tej chwili fundacja ma „zerowy kontakt” z resortem zdrowia. – Rok temu byliśmy w Ministerstwie Zdrowia, rozmawialiśmy o wielu ważnych rzeczach z panią minister. Żadna z nich się nie wydarzyła.

Optymistycznie Jerzy Owsiak podsumowuje, że właściwym rozmówcą byłby w tej sytuacji premier Donald Tusk. Problem w tym, że nic nie wskazuje, by premier był taką – poważną – rozmową zainteresowany. Donald Tusk konsekwentnie, od początku, wspiera WOŚP – jego aukcje w poprzednich latach biły rekordy popularności i przyniosły Orkiestrze setki tysięcy złotych, również w tym roku zaoferował nie lada gratkę, bo śniadanie w Kancelarii Premiera (szef rządu kusi racuchami, w przeddzień Finału aukcja przebiła już 75 tys. zł), ale te dwa zbiory – Finał WOŚP i debata nad kondycją zdrowia – zdają się nie mieć części wspólnej. Są rozłączne. Szkoda.

Warte odnotowania. 3XM. Co pokazują wyniki badań, jakie przedstawiła w minionym tygodniu Naczelna Izba Lekarska i czy na pewno to, co najchętniej wzięła na warsztat większość mediów, czyli że lekarze chcą zarabiać (jeszcze) więcej, niż zarabiają teraz? Taki popłynął przekaz, choć tak naprawdę, gdy na sprawę spojrzy się całościowo, najważniejsze wnioski powinny iść w zupełnie inną stronę. Chyba kluczowy brzmi: lekarze dziś są dalece niejednorodną grupą zawodową, jeśli chodzi o wynagrodzenia (faktyczne i pożądane) oraz postawy wobec formy zatrudnienia. To, co lekarzy łączy, to absolutny brak zgody na próby narzucania przez decydentów jedynie słusznych rozwiązań, konkretnie dotyczących formy zatrudnienia. Warto o tym przypominać, gdyby jakiemuś urzędnikowi zaświtał pomysł, by w systemie publicznym jedyną możliwą formą zatrudnienia była umowa o pracę.

Ta niejednorodność ujawniła się już w ankiecie, którą jesienią przeprowadziliśmy razem z OZZL na portalu MP.PL. Jak mówi Anna Gołębicka, ekonomistka i ekspertka OZZL, przyczyną zróżnicowania postaw lekarzy są niesprawiedliwe wyceny procedur. – Managerowie, dążąc do zrównoważonego wyniku finansowego swoich placówek, starają się mieć w portfelu jak najwięcej procedur zyskownych, dzięki który udaje się zasypywać dziury budżetowe wynikające z realizacji tych potraktowanych w wycenach po macoszemu. Lekarze je wykonujący stali się przedmiotami licytacji na rynku pracy, co wywindowało ich bardzo wysokie wynagrodzenia kontraktowe. W tym samym czasie lekarze zatrudnieni na umowy o pracę, zajmujący się często tym samym pacjentem, ale nie wykonujący konkretnej procedury, stali się medykami drugiej kategorii. Powstały kominy płacowe, które dziś dzielą środowisko i tworzą złą atmosferę.

Co więcej, ma to też konsekwencje dla efektywności systemu, a przez to – dla pacjenta. – To właśnie wyceny świadczeń i nieumiejętność budowania zespołu determinują kształt systemu, który pędzi za intratną procedurą a nie procesem koordynowanego leczenia – przyznaje ekspertka.

26.01.2025
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.