Co łączy „szczepienia przeciw palio” z efektywną polityką senioralną i strategią zapobiegania chorobom nowotworowym? Niemądra wypowiedź polityka jest pretekstem do prześmiewczych memów, ale powinna być raczej sygnałem alarmowym dla opinii publicznej, ekspertów i decydentów.
Minister zdrowia Izabela Leszczyna. Fot. MZ
Największy (mimo wszystko) brak zaskoczenia. Palio (szczepienia). Obywatelski kandydat Prawa i Sprawiedliwości zgarnął w minionym tygodniu pełną pulę zainteresowania mediów (oczywiście na podwórku krajowej polityki), zajmując stanowisko w sprawie szczepień ochronnych. Karol Nawrocki ujawnił mianowicie, że jest przeciwny obowiązkowym szczepieniom dla dorosłych, a także – większości szczepień obowiązkowych dla dzieci. Za wyjątkiem palio. I Heine-Medina.
Kandydat na Pierwszego Obywatela wykazał się oczywiście stanem wiedzy na tematy zdrowotne adekwatnym do wyrażanego przez siebie (publicznie) sprzeciwu wobec edukacji zdrowotnej w szkołach, a pytanie można zadawać jedno: czy to rzeczywiste poglądy Karola Nawrockiego (nie ma podstaw, by wykluczyć tę opcję), czy też może coraz bardziej nerwowe spojrzenia na notowania kandydata Konfederacji Sławomira Mentzena, który co prawda nie zgromadził wokół siebie antyszczepionkowców (ci popierają drugiego polityka kojarzonego z Konfederacją, czyli Grzegorza Brauna), ale poglądy w tej sprawie ma „wolnościowe” (nawet jeśli oznacza to, na przykład, „wolność” pacjenta onkologicznego do bycia zarażonym odrą) i – jak wynika z ostatnich sondaży – albo zbliża się do zajmującego dotychczas drugie miejsce w wyścigu prezydenckim Nawrockiego, albo wręcz go przegonił. Brak elementarnej wiedzy czy kalkulacja polityczna? A może jedno i drugie, po prostu.
Jednak wypowiedź Karola Nawrockiego to tylko wierzchołek góry lodowej problemów, o jakie rozbija się temat szczepień osób dorosłych w naszym kraju, co dokładnie opisali eksperci podczas ostatniego briefingu poświęconego szczepieniom przeciw grypie. W trakcie konferencji pojawił się jeszcze jeden temat – szczepień przeciwko COVID-19. Do tej pory z najnowszej szczepionki skorzystało niespełna milion osób (nie dla wszystkich była to dawka przypominająca, niektórzy z pewnością przyjęli szczepienie po raz pierwszy). 1 marca wygasło zresztą raportowanie liczby wykonywanych szczepień – to poniekąd logiczne, trudno raportować postępy akcji, której nie ma.
Tymczasem, jak zwracali uwagę eksperci, możemy – w perspektywie kilku tygodni – spodziewać się potężnej, wiosennej fali COVID-19. Zwiastuje ją fala przetaczająca się przez Amerykę Północną – tygodniowa liczba zakażeń w USA sięga czterech milionów. Przyjmując, że USA mają nawet dziesięć razy większą populację, w Polsce oznaczałoby to ok. 400 tysięcy przypadków tygodniowo. Przypomnieć wypadałoby w tym kontekście, jak wielkim problemem jest fala grypy, której przypadków w szczytowym miesiącu – styczniu – odnotowano ok. 300 tysięcy. Oczywiście, nie można stawiać znaku równości między grypą a COVID-19, ale lekarze nie mają wątpliwości – poradnie POZ zapełnią się, po grypowych, pacjentami z COVID-19, a działania państwa polskiego w obszarze prewencji chorób zakaźnych przez szczepienia osób dorosłych są, jak pokazują dane, przeciwskuteczne.
Największy znak zapytania. Onkologia. Mimo podejmowanych działań, w szczególności w ramach realizacji NSO i wprowadzenia KSO, okazały się one nie w pełni skuteczne, m.in. w odniesieniu do: poprawy wczesnego wykrywania chorób nowotworowych, standaryzacji opisów rozpoznań patomorfologicznych, określenia mierników jakości leczenia onkologicznego oraz stworzenia nowej struktury organizacyjnej podmiotów leczniczych – to kluczowe wnioski z opublikowanego w minionym tygodniu raportu Najwyższej Izby Kontroli. Kontrola NIK obejmująca lata 2019-2023 została przeprowadzona w Ministerstwie Zdrowia, Centrali Narodowego Funduszu Zdrowia oraz 22 podmiotach leczniczych. Głównym jej celem było sprawdzenie, czy zapewniono dostęp do kompleksowego leczenia onkologicznego finansowanego ze środków publicznych, w tym m.in. czy prowadzono skuteczne działania na rzecz poprawy wczesnego wykrywania, diagnostyki i leczenia nowotworów oraz usprawnienia ich organizacji oraz czy zostały zaspokojone potrzeby zdrowotne pacjentów w zakresie profilaktycznych programów zdrowotnych oraz diagnostyki i leczenia onkologicznego.
Trudno mówić o zaskoczeniu, zwłaszcza że około połowa kontrolowanego przez Izbę okresu przypada jednak na okres pandemii, gdy dostępność zarówno diagnostyki, jak i leczenia onkologicznego w Polsce (ale nie tylko w Polsce) wyraźnie się pogorszyła. Polską „specyfiką” była przewlekłość tych zaburzeń, które zaczęły być systemowo usuwane dopiero w 2022 roku.
Jednak, pomijając pandemiczne okoliczności, raport oddaje to, co przebija z dyskusji i raportów przedstawianych przez środowiska pacjentów onkologicznych: ulepszanie struktur, procedur rozliczeniowych, przepływów finansowych, organizacji – niekoniecznie przekłada się na poprawę sytuacji chorych onkologicznie, ale też efektywność działań profilaktycznych. Punktem wspólnym, gdzie profilaktyka onkologiczna łączy się z obszarem szczepień, są szczepienia przeciwko HPV. Najwyższy poziom zaszczepienia – rocznik 2011 – to 27,4 proc. (dziewczynki – nieco ponad 33 proc.). Nawet przyjmując, że CeZ nie dysponuje pełnymi danymi, bo nie ma w nich szczepień zrealizowanych w ramach programów samorządowych, z pewnością poziom zaszczepienia w tym „najlepszym” roczniku daleko odbiega na niekorzyść od rekomendacji WHO. Można powtórzyć za prof. Agnieszką Mastalerz-Migas, która w kontekście grypy stwierdziła: – Coś robimy nie tak.
Pytanie numer jeden: „co robimy nie tak?”. Niemniej ważne: „dlaczego robimy nie tak?”. I wreszcie: „co musimy zmienić, żeby wejść na właściwe tory?”.
Największe wyzwanie. Opieka długoterminowa. Jak wynika z zaprezentowanego w minionym tygodniu raportu OECD, w następnych dwóch–trzech dekadach gwałtownie wzrośnie popyt na usługi opieki długoterminowej. Odsetek populacji seniorów (osób powyżej 65. roku życia), wymagający takiego wsparcia, wzrośnie do roku 2050 z 4 do 5 procent. W Polsce, jak szacują eksperci, wzrost będzie jeszcze bardziej gwałtowny. Gwałtownie będą też musiały wzrosnąć wydatki ponoszone na ten cel.
Eksperci rekomendują działania co najmniej dwutorowe, prowadzone w sposób skoordynowany. Po pierwsze, wzmacnianie opieki instytucjonalnej, a w każdym razie – profesjonalnej (nie chodzi tylko o tworzenie placówek opieki długoterminowej, ale też o całą sieć asystentów i opiekunów, zapewniających wsparcie medyczne i socjalne niesamodzielnym, w różnym stopniu, seniorom w ich miejscu zamieszkania). Drugi kierunek to skierowane do całej populacji, ale w sposób szczególny do seniorów, programy prewencji zdrowotnej, których celem jest utrzymanie osób w wieku 65+ w jak najlepszym zdrowiu (nie trzeba mówić, że w programy te wpisują się również szczepienia, tymczasem, jak informowaliśmy w ostatnim tygodniu, odsetek szczepiących się przeciw grypie seniorów w bieżącym sezonie infekcyjnym wyraźnie się zmniejszył).
Największe (mimo wszystko) zaskoczenie. Minister zdrowia o pieniądzach. – To nie jest tak, że w NFZ jest za mało pieniędzy – stwierdziła w minionym tygodniu minister zdrowia Izabela Leszczyna. – Nie muszę szukać pieniędzy (żeby zapłacić szpitalom za wykonane w ubiegłym roku świadczenia – red.), ja te pieniądze mam – dodała. Optymizm i pewność siebie minister Izabeli Leszczyny zarówno w kontekście potwierdzonej skali zaległości płatnika wobec świadczeniodawców (znacznie ponad 6 mld zł), jak i przewlekłego braku akceptacji Ministerstwa Finansów dla planu finansowego Funduszu na bieżący rok („powikłanie” tego stanu rzeczy to brak możliwości zmiany planu) wydają się zaskakujące, nawet jeśli przyjąć, że minister już nie raz wyrażała swoje opinie i prezentowała stanowiska, które nie wytrzymywały próby czasu.
Wydaje się jednak, że tym razem chodzi o coś więcej niż o urzędowy optymizm. W ochronie zdrowia nigdy nie jest tak źle, by nie mogło być gorzej? Nie, raczej – w ochronie zdrowia nigdy nie było tak źle, żeby jakoś nie było. Więc dlatego tym razem miałoby być inaczej? Dokładnie z tego samego założenia wychodzili posłowie podkomisji nadzwyczajnej, debatujący nad projektem zmniejszenia składki zdrowotnej dla przedsiębiorców. Nota bene, w przyszłym tygodniu projektem zajmą się połączone komisje zdrowia oraz finansów publicznych. I jeśli posłowie również będą hołdować zasadzie, że nigdy nie było tak źle, żeby jakoś nie było, można się spodziewać, że już wkrótce, zapewne na kolejnym marcowym posiedzeniu, dojdzie do uchwalenia ustawy. Tak, by można było ją zaprezentować jeszcze we wchodzącej w decydującą fazę kampanii wyborczej: „obiecaliśmy zmniejszenie składki? Oto jest”. A że politycy obiecali też poprawę dostępu do świadczeń zdrowotnych?