Konieczne jest stworzenie systemu, który będzie funkcjonalny zarówno w czasach przewidywalnych, jak i kryzysowych, takich jak pandemie, katastrofy naturalne czy konflikty – mówiła podczas czwartkowej sesji otwierającej HCC wiceminister Katarzyna Kacperczyk.
Wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk. Fot. Fot. x.com/POLAND25EU
- Zdrowie wyszło poza wymiar usług publicznych i stało się elementem strategii suwerenności i bezpieczeństwa państwa – stwierdziła wiceminister Katarzyna Kacperczyk
- Zdaniem prezesa NFZ iluzją jest przekonanie, że „narodowy płatnik jakiegokolwiek kraju będzie kiedykolwiek na tyle silny, aby mógł sfinansować wszystkie świadczenia”, bez limitów, bez degresji
- Zdaniem dr. Bernarda Waśko powinna zostać przywrócona co najmniej równowaga między interesem pacjenta a interesem pracowników sektora medycznego
- Konieczne jest zacieśnienie współpracy wewnątrzunijnej na rzecz innowacji i nauki w kontekście potencjalnej izolacji USA i ekspansji rynków azjatyckich
W pierwszej sesji, otwierającej Kongres Wyzwań Zdrowotnych, tradycyjnie występuje minister zdrowia – tym razem jednak Izabela Leszczyna, ze względu na uzgodnioną wcześniej obecność w posiedzeniu KRAUM, nagrała przesłanie do uczestników konferencji, apelując do przedstawicieli wszystkich segmentów systemu ochrony zdrowia o współpracę, bez której, jak mówiła, wprowadzanie zaplanowanych reform, czy to w AOS, czy w szpitalnictwie, nie będzie możliwe.
Czy jednak planowanie reform w ochronie zdrowia, w obecnej sytuacji geopolitycznej, przy uwadze decydentów, ale i opinii publicznej, ma jeszcze sens? Czy w czasach, gdy przesuwane są środki na obronność i zbrojenia, zdrowie ma szansę w tym wyścigu? Wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk podkreślała, że choć czasy są rzeczywiście trudne i szczególne, zwłaszcza przez towarzyszącą im niepewność i nieprzewidywalność, z punktu widzenia ochrony zdrowia nie tylko nic się nie zmienia, ale nawet wyzwań, ale i możliwości jest więcej. – Mówiąc o bezpieczeństwie, o zbrojeniach, o zakupach obronnych, o tym wszystkim, o czym słyszymy na co dzień w mediach, wydaje nam się, że inne ważne sprawy odchodzą na boczny tor. Ale tak naprawdę te wszystkie reformy, o których pani minister mówiła i sam obszar zdrowia stał się tak ważny, jak ważny nie był chyba w historii naszego kraju, nie chcę powiedzieć historii Europy – stwierdziła.
W ocenie Kacperczyk zdrowie, jak nigdy wcześniej, wyszło poza wymiar tylko usług publicznych i „stało się elementem szerszej strategii suwerenności państwa, współpracy międzynarodowej”.
To szansa, ale też ogromne wyzwania. Jak mówiła wiceszefowa resortu zdrowia, konieczne jest stworzenie systemu, który będzie funkcjonalny w czasach zarówno przewidywalnych, jak i kryzysowych, takich jak pandemie, katastrofy naturalne czy konflikty. – Rzeczywiście system musi chodzić jak w zegarku, zabezpieczać potrzeby pacjentów na czas stabilizacji, ale też przygotowywać na czasy pełne niepokojów i nieprzewidywalności – podkreśliła. Elementem budowy takiego systemu jest szersza współpraca międzynarodowa, przede wszystkim w ramach Unii Europejskiej, w której podejście do ochrony zdrowia ewoluuje od lat, punktem wyjścia było zastrzeżenie tego obszaru do wyłącznych kompetencji państw członkowskich, w tej chwili budowane są pomosty współpracy i stawiane wspólne cele do osiągnięcia.
– Żyjemy w sferach rzeczywistości, marzeń i iluzji. Myślę, że z uwagi na czas, w którym się znaleźliśmy, jak i sytuacje, z którymi mierzymy się, w ochronie zdrowia powinniśmy opuścić sferę iluzji – stwierdził podczas dyskusji prezes NFZ Filip Nowak. Co jest, w jego ocenie, iluzją? Przede wszystkim przekonanie, że „narodowy płatnik jakiegokolwiek kraju będzie kiedykolwiek na tyle silny, aby mógł sfinansować wszystkie świadczenia”, bez limitów, bez degresji. Przekonanie, które podzielają dyrektorzy szpitali i część komentatorów, ma swoje źródła w pandemii COVID-19, kiedy, jak mówił, „przez krótki czas stać nas było na więcej”. – Szybko się do tego przyzwyczailiśmy, ale dzisiaj jesteśmy w innym miejscu. Nie unikniemy określania priorytetów, na które środki muszą być zagwarantowane – podkreślał.
Wątek finansowej stabilności systemu mocno wybrzmiał też w wypowiedzi dyrektora NIZP PZH-PIB. Dr Bernard Waśko, były wiceprezes NFZ przypomniał, że obecny system został zaprojektowany pod koniec lat 90., a jego fundamentem była – przez ponad dwie dekady – zasada samowystarczalności finansowej. – System się bilansował do 2023 roku, od dwóch lat staje się coraz bardziej zależny od dotacji z budżetu państwa – mówił dr Waśko. W jego ocenie powinna też zostać przywrócona co najmniej równowaga między interesem pacjenta a interesem pracowników sektora medycznego. W ocenie eksperta ten ostatni jest przez system, w ostatnich latach, traktowany priorytetowo.
Finanse nie są jednak jedynym obszarem, w którym równowaga systemu, w ocenie eksperta, została w ostatnich latach – choć tu już jest mowa o dłuższej perspektywie – zaburzona. Chodzi o proporcje między medycyną naprawczą a prewencją zdrowotną. Tylko postawienie na prewencję i profilaktykę, edukację zdrowotną, może przynieść efekty dla zdrowia publicznego takie jak wydłużenie średniej oczekiwanej długości życia czy poprawę wskaźników zdrowotnych społeczeństwa. – Bez prewencji nie jesteśmy w stanie osiągnąć więcej niż w tej chwili. Przesunięcie ciężkości oddziaływania i uwagi na medycynę prewencyjną jest jednym z priorytetów – mówił.
Na wyzwania stojące przed zdrowiem publicznym zwracał też uwagę dr Paweł Grzesiowski, Główny Inspektor Sanitarny, podkreślając, że zdrowie publiczne trzeba najpierw oprzeć na silnych fundamentach, a następnie starannie o nie dbać. – Jako Państwowa Inspekcja Sanitarna jesteśmy największą siecią placówek i ludzi, którzy się tym obszarem zajmują – przypomniał, nawiązując również do wątku iluzji. – Kwestia szarlatanerii, dezinformacji, niszczenia ludzkiego zdrowia w sposób planowy i jeszcze zmonetaryzowany jest absolutnie wyzwaniem na najbliższe miesiące – ocenił, podkreślając, że Polska już w tej chwili przoduje w rankingach krajów, w których dezinformacja sieje największe spustoszenie, a bezkarnie uprawiana szarlataneria sprzedaje, za duże pieniądze, złudzenia.
Nieco w innym kontekście do zamiany iluzji na pragmatyczne podejście przekonywał Ireneusz Staroń, zastępca prezesa ds. finansowania badań Agencji Badań Medycznych, który podkreślał konieczność zacieśnienia współpracy wewnątrzunijnej na rzecz innowacji i nauki w kontekście potencjalnej izolacji USA i ekspansji rynków azjatyckich. – Powinniśmy starać się wykorzystywać jednolity rynek unijny tam, gdzie się da. Na dziesięć najlepiej sprzedających się leków biologicznych w Europie, sześć zostało opracowanych w Stanach Zjednoczonych, a dwa przez firmy europejskie – mówił, ubolewając, że Europa przegrywa wyścig innowacyjny. – W 2013 r. Europa prowadziła 25 proc. badań klinicznych. Dekadę później ten udział spadł do 19 proc. Oddajemy pole Azji – przestrzegał. – Po pierwsze samo pozyskiwanie innowacji opracowanych poza Unią Europejską kosztuje więcej, po drugie, dostarczamy innowacje z pewnym opóźnieniem w odniesieniu do naszych partnerów, chociażby Stanów Zjednoczonych.
Nie jesteśmy jednak, w ocenie eksperta, skazani na porażkę. – Sądzę, że jako Europa jesteśmy silni i mamy dużo do zaoferowania – mówił. – Po prostu musimy skupić się na tym, żeby wzmacniać konkurencyjność, nie patrzeć na USA, a kreować trendy i przeznaczyć duże środki w ten obszar. To jest recepta na sukces.