Mimo obaw o finansowanie Krajowej Sieci Kardiologicznej (KSK), a także zapowiedziane już limitowanie świadczeń, które w pilotażu nie były limitowane, i odrzucenia zgłaszanych poprawek posłowie opozycji nie zagłosowali podczas wtorkowego posiedzenia za odrzuceniem projektu.
Ustawa o Krajowej Sieci Kardiologicznej, której pierwsze czytanie odbyło się 19 marca w Sejmie, jest jednym z kamieni milowych Krajowego Planu Odbudowy, a jej uchwalenie umożliwi skorzystanie przez szpitale zakwalifikowane do sieci ze środków na zakupy sprzętu i modernizacje. Jednak, jak podkreśla Ministerstwo Zdrowia, nie chodzi tylko o unijne pieniądze na inwestycje, ale o budowę modelu koordynowanej opieki nad pacjentem, o podnoszenie jakości opieki kardiologicznej i dostępności świadczeń dla pacjenta. Już w drugim kwartale ma nastąpić kwalifikacja szpitali do sieci (równolegle zostanie ogłoszony konkurs).
Jedną z najmocniejszych stron projektu, co przedstawiciele resortu zdrowia podkreślają od wielu miesięcy, jest ścisła współpraca ze środowiskiem klinicystów, wykraczająca daleko poza wyciąganie wniosków z szerokiego, obejmującego siedem województw, pilotażu. Nie oznacza to jednak, że i po tej stronie nie ma kontrowersji. Prof. Janusz Skalski, specjalista w dziedzinie kardiochirurgii dziecięcej, ubolewał nad proponowanym kształtem Krajowej Rady Kardiologicznej, wskazując nikłą reprezentację kardiochirurgów, kardiochirurgów i kardiologów dziecięcych. Prof. Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali podpowiadał z kolei, że w KRK powinno się znaleźć miejsce również dla przedstawicieli menedżerów.
Daleko dalej idące wątpliwości zgłaszali w trakcie dyskusji posłowie, przede wszystkim posłowie opozycji.
Czesław Hoc (PiS) przypomniał, że w ramach pilotażu procedury kardiologiczne, w tym te zaawansowane, nie były limitowane, zaś projekt zakłada limitowanie świadczeń, na przykład zabiegów wszczepiania zastawki aortalnej (metoda TAVI) i naprawę niedomykalności zastawki trójdzielnej. – Mamy iść w kierunku innowacji w kardiologii. Dlaczego chcecie limitować tak potrzebne zabiegi innowacyjne? – pytał. – Rozszerzenie nielimitowanych świadczeń, tak zaawansowanych procedur jak np. TAVI jest bardzo kosztowne. Musimy brać pod uwagę możliwości finansowe. Stan finansów NFZ nie pozwala na bezlimitowe świadczenia w KSK – stwierdził wiceminister zdrowia Jerzy Szafranowicz.
O pieniądze, i na etapie dyskusji, i podczas procedowania ustawy, pytała też Katarzyna Sójka (PiS), która podkreślała, że projekt nie zapewnia KSK stabilnego finansowania. – Trudno zgodzić się, by KSK była finansowana w ramach posiadanych umów z NFZ – mówiła, proponując poprawkę wprowadzającą stałe finansowanie wieloletnie z budżetu państwa ryczałtu za realizację zadań ośrodka koordynującego. Poprawka została odrzucona.
Posłowie opozycji prosili też m.in. o wyjaśnienie roli lekarzy POZ w projektowanych zmianach – pojawiła się nawet sugestia, że tylko „część POZ wejdzie do sieci”, co będzie oznaczać pogłębianie się nierówności w dostępie do opieki zdrowotnej. Konrad Korbiński, dyrektor Departamentu Koordynacji Ministerstwa Zdrowia tłumaczył, że lekarze podstawowej opieki zdrowotnej nie zostaną włączeni do KSK. – Poradnie POZ będą pełnić rolę ośrodków współpracujących z podmiotami zakwalifikowanymi do sieci – powiedział, dodając że rola POZ w systemie „będzie opisana w ścieżkach leczenia pacjenta kardiologicznego”. – Są to wytyczne dotyczące prowadzenia procesu diagnostyki leczenia chorób układu krążenia. W tym część opisów dotyczy tego, co na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej powinno być wykonane w zakresie diagnostyki ryzyka chorób układu krążenia. To głównie potwierdzenie lub wykluczenia choroby układu krążenia, następnie ewentualne przekazanie pacjenta do dalszej diagnostyki i leczenia, a później przejęcie pacjenta w POZ – wyjaśnił, przyznając jednocześnie, że wyniki pilotażu nie wskazują na duże zaangażowanie poradni POZ we współpracę w ramach sieci. – Pomimo zachęt finansowych, spośród POZ, które zdecydowały się współpracować i podpisały umowy z ośrodkami realizującymi diagnostykę i leczenie w ramach pilotażu, tylko ok. 20 proc. z nich kierowało tam pacjentów kardiologicznych – stwierdził.
Opozycja zgłaszała też postulaty dotyczące przyspieszenia etapów wchodzenia w życie zaprojektowanych rozwiązań. – Możliwość leczenia powikłań jest elementem niezbędnym w przypadku podmiotów, które realizują świadczenia interwencyjne. Natomiast od wielu lat sytuacja wygląda tak, że mamy wiele ośrodków, które takie świadczenie realizują w oparciu o umowę z NFZ nie mając zakontraktowanej izby przyjęć – zwracał uwagę Bolesław Piecha (PiS). Jednak zdaniem MZ wprowadzenie kryterium posiadania izby przyjęć w momencie wejścia ustawy w życie i w ramach pierwszej kwalifikacji ośrodków do sieci oznaczałoby duże ograniczenie dostępu pacjentów do leczenia. – Chcemy tego uniknąć i przeznaczamy na dostosowanie się szpitali do tego kryterium 3 lata. Podobnie jak w zakresie kryterium posiadania poradni kardiologicznej, która w wielu ośrodkach, często monoprofilowych, nie jest w pełni zakontraktowana.
Już na etapie prac nad projektem Komisja Zdrowia odrzuciła poprawkę dotyczącą skrócenia terminu na uruchomienie Krajowej Sieci Kardiologicznej do 12 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy oraz poprawkę skracającą okres dostosowawczy podmiotów zakwalifikowanych do sieci. – Mamy zapisane 24 miesiące. Będziemy się starać, by uruchomienie nastąpiło wcześniej, ale chcemy mieć bufor – podkreślał wiceminister Jerzy Szafranowicz.
Komisja Zdrowia wprowadziła do rządowego projektu ustawy o KSK poprawki legislacyjno-redakcyjne zgłoszone przez sejmowe biuro legislacyjne. Komisja zdrowia poparła też poprawkę posłanki Elżbiety Gelert (KO), która doprecyzowuje zasady kwalifikacji do KSK podmiotu leczniczego, w którego strukturze jest więcej niż jeden zakład leczniczy.
Komisja przyjęła projekt ustawy. Głosowały 23 osoby, za – 14, nikt nie był przeciw, wstrzymało się 9 osób. W porządku obrad rozpoczynającego się w środę posiedzenia Sejmu nie ma na razie przewidzianego drugiego czytania i uchwalenia ustawy, ale sytuacja może ulec zmianie.