Ministerstwo Zdrowia przygotuje wystąpienie do szpitali, w którym przypomni różnice między prawem do odwiedzin a prawem do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej. Chodzi przede wszystkim o kwestię przestrzegania praw pacjenta na dziecięcych oddziałach intensywnej opieki.
Posiedzenie sejmowej komisji ds. dzieci i młodzieży, 3 kwietnia 2025 r. Fot. Sejm
W czwartek kwestią, która pozostaje punktem zapalnym w wielu podmiotach leczniczych, zajęła się sejmowa Komisja ds. Dzieci i Młodzieży. Posłowie zapoznali się z petycją dotyczącą prawa rodziców do przebywania z dzieckiem na szpitalnym oddziale intensywnej terapii. Pod petycją, skierowaną do minister zdrowia Izabeli Leszczyny, dotyczącą zapewnienia rodzicom dzieci hospitalizowanych w oddziałach intensywnej terapii możliwości całodobowego towarzyszenia dziecku podpisało się ponad 57 tys. osób.
Autorzy petycji zwrócili uwagę, że zasady odwiedzin w szpitalu określa wewnętrzny regulamin oddziału, który jest zależny od osoby kierującej oddziałem. Brakuje podstaw do powszechnej praktyki limitowania czasu, jaki rodzic może spędzać z dzieckiem. Są szpitale, w których rodzic może przebywać z dzieckiem przez cały dzień, jak i takie, w których czas ten jest on ograniczany do 3,5 godziny w ciągu doby, a dodatkowo w okresach wzmożonych infekcji jest skracany, na przykład do dwóch godzin. Zwrócono uwagę, że poza oddziałem szpitala w Rabce-Zdroju w oddziałach intensywnej terapii dla dzieci w Polsce nie ma możliwości pozostawania z dzieckiem w godzinach nocnych.
Autorka petycji, lekarka Maria Cichulska podkreślała, że ustawowe przepisy, które ograniczają prawo przebywania rodzica razem z dzieckiem w szpitalu, wymagają doprecyzowania. Zwróciła uwagę, że w przypadku działań policji czy opieki społecznej sytuacje, w których dziecko jest oddzielane od rodzica, regulują ścisłe procedury. – Tam chodzi o bezpieczeństwo dziecka, któremu ów rodzic może zagrażać. Tu separowane są dzieci, którymi rodzice chcą się opiekować, i które takiej opieki i obecności rodzica potrzebują – podkreślała. Lekarka zwróciła uwagę, że w czasie pandemii szpitale wprowadzały zasadę stałej obecności rodzica lub opiekuna, tak by ograniczyć „ruch” na oddziale. – Jaki jest sens skracania możliwości pobytu na oddziale do dwóch godzin, skoro rodzic wychodzi na zewnątrz i wracając następnego dnia wręcz zwiększa ryzyko bycia źródłem zakażenia? – pytała.
Wyjątkowym gościem komisji była Anita Demianowicz, podróżniczka, fotografka, organizatorka licznych aktywności związanych z podróżowaniem, adresowanych do kobiet. W październiku 2024 roku straciła synka, który zmarł w wieku 18 miesięcy na chorobę Krabbego. Jak mówiła, na oddziałach intensywnej terapii spędziła ponad trzy miesiące, z czego 2,5 miesiąca – za granicą. – Tam mogłam być z moim dzieckiem 24 godziny na dobę. Nie byłam intruzem, tylko częścią zespołu terapeutycznego – podkreślała. Wszystko zmieniło się po powrocie do Polski. Noah trafił do szpitala, w którym rodzice mogą przebywać z dzieckiem 3,5 godziny na dobę. Rodzicom chłopca udało się wywalczyć wydłużenie tego czasu do siedmiu godzin. – Przez pozostałe 17 godzin Noah, na tym etapie choroby całkowicie zależny od nas, niemogący już nawet przełknąć śliny, był sam – mówiła, dodając, że gdy syn widział wchodzących rodziców, w jego oczach pojawiało się przerażenie. – Tak jakby chciał zapytać: „gdzie byliście?”.
O tym, że nie jest to tylko emocjonalna interpretacja, mówiła Maja Herman, specjalistka w dziedzinie psychiatrii. Jak tłumaczyła, obecność bliskiej osoby dorosłej w sytuacji choroby, zagrożenia zdrowia czy życia ma kluczowe znaczenie dla zdrowia dziecka – zarówno zdrowia psychicznego, jak i fizycznego. Jest to szczególnie istotne w przypadku dzieci do 3. roku życia, u których sytuacja przewlekłego stresu może powodować nieodwracalne zmiany w ośrodkowym układzie nerwowym. – Mówimy o traumie, o PTSD, o zerwaniu więzi, zachowaniach lękowych, depresji – wyliczała. Zwracała też uwagę, że choć na OIT pacjenci przebywają często w śpiączce, wcale nie oznacza to, że nie potrzebują obecności rodzica, nie czują jej ani jej braku. Również rodzice dzieci, którzy muszą je pozostawiać na oddziałach, bez gwarancji, że przy kolejnej wizycie zastaną je przy życiu, zdradzają objawy PTSD.
– Czasami pada argument, że rodzice przeszkadzają. Tak, rodzice przeszkadzają, jeśli nie zostaną przygotowani – mówiła, zwracając uwagę, że szpital może nagrać krótki kurs, webinar, jakie są zasady obecności na OIT, wtedy rodzice będą mieć szansę współpracować.
Podczas posiedzenia zwracano też uwagę, że innym argumentem, z którym rodzice się spotykają, jest brak warunków pobytowych. – Rodzice byliby gotowi spać na podłodze, żeby móc być ze swoim dzieckiem – przekonywali posłów autorzy petycji.
Co na to strona rządowa? Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec zaznaczył, że należy rozróżnić dwa prawa: do odwiedzin i prawo do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej.
RPP przyznał, że dodatkowa opieka pielęgnacyjna nabiera szczególnego znaczenia w przypadku osób małoletnich, z niepełnosprawnością i starszych. Zaznaczył, że rodzic powinien mieć pełne prawo do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej, a jego ograniczenie powinno być wprowadzane wyjątkowo, w sposób najmniej uciążliwy, proporcjonalnie i powinno być ostatecznością.
Przedstawiciel Rzecznika Praw Dziecka Paweł Grzesiewski zaznaczył, że przyczyny organizacyjne nie mogą być powodem ograniczania prawa do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej. Jednak ani RPP, ani RPD nie widzą potrzeby zmian ustawowych czy doprecyzowywania przepisów w tej sprawie – one, w opinii urzędów, wystarczająco stoją na straży praw pacjenta.
Dagmara Korbasińska-Chwedczuk reprezentująca resort zdrowia zapowiedziała, że MZ przygotuje wystąpienie do szpitali. Przedstawi w nim różnice między prawem do odwiedzin i prawem do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej oraz oczekiwania i warunki, jakie powinny być spełnione, by prawa pacjentów były respektowane. Urzędniczka zwróciła przy tym uwagę, że przebywanie rodziców z dzieckiem na OIT nie może naruszać praw pozostałych pacjentów, którzy są hospitalizowani w jednej sali.