Studium kryzysu

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Minister zdrowia najpierw zachowała się jak trzeba, a potem zachowała się jak polityk. To najkrótsze streszczenie dwóch ostatnich posiedzeń Sejmu, a konkretnie procedowania ustawy obniżającej składkę dla przedsiębiorców.


Fot. MZ

  • Poparcie Trzaskowskiego dla idei zmniejszania obciążeń składkowych dla przedsiębiorców była wyraźnym sygnałem, że rządowy projekt nie umarł
  • Przez dwa tygodnie można wyrosnąć z „jednodniowego bohaterstwa” i przypomnieć sobie, że zasiada się w rządzie
  • Nadal brak wpisanego do ustawy mechanizmu rekompensaty ubytku z tytułu zmniejszenia składki od przedsiębiorców
  • Jak premier zapowiada, że rząd przyjmie projekt ustawy, to nie trzeba mu co pół roku przypominać
  • Zrozumienie decyzji posłów z wykształceniem medycznym, przede wszystkim lekarzy, którzy zagłosowali „za” obniżeniem składki, jest szczególnie trudne
  • Co zrobi Andrzej Duda z ustawą, której PiS nie zatrzymało w Sejmie, choć mogło, ale klub zagłosował w lwiej części przeciw?

Największa porażka. Rafał Trzaskowski. Zanim przyszedł czas na głosowanie ustawy w Sejmie, początek tygodnia przyniósł konferencję prasową i deklarację kandydata Koalicji Obywatelskiej, że opowiada się za „stopniowym zmniejszaniem” składki zdrowotnej, ale aby to było możliwe, potrzebne są reformy w systemie ochrony zdrowia. Złe języki mówią, że Rafał Trzaskowski nisko się pokłonił w tym momencie elektoratowi Sławomira Mentzena i nie chodzi bynajmniej o domniemane skrajnie rynkowe poglądy tegoż elektoratu, ale o spójność przekazu intelektualnego.

Zostawiając na boku złośliwości, poparcie Trzaskowskiego dla idei zmniejszania obciążeń składkowych dla przedsiębiorców było wyraźnym sygnałem, że rządowy projekt nie umarł, a jego pogrzeb odtrąbiono zbyt pochopnie.

Największe (niestety spodziewane) rozczarowanie. Izabela Leszczyna. Niby człowiek wiedział, a jednak się łudził – to memiczne stwierdzenie już się kiedyś w „Studium” pojawiło, trudno jednak znaleźć bardziej trafne podsumowanie. A że realia ochrony zdrowia przypominają nieco pętlę i poczucie pewnej powtarzalności (eufemizm) czy też raczej kręcenia się w kółko stale towarzyszy wszystkim interesariuszom, to i o powtórzenia łatwo. Ad rem: łudziliśmy się, może nie wszyscy, że minister zdrowia wytrzyma. Tymczasem – nie wytrzymała. Dwa tygodnie temu mówiła, że nie zagłosuje za obniżeniem składki, bo „NFZ tego nie udźwignie”, 4 kwietnia zagłosowała.

Jak zapewniała w piątek PAP, wcale nie dlatego, że musiałaby podać się do dymisji. – Pan premier nie stawiał mi absolutnie takiego warunku. Natomiast musimy mieć w rządzie do siebie absolutne zaufanie i być wobec siebie lojalni – oczywiście mając cały czas świadomość, że realizujemy swoje zobowiązania i jesteśmy lojalni wobec naszych wyborców, a w moim wypadku – wobec pacjentów – mówiła. – Moje wstrzymanie się byłoby tylko aktem symbolicznym i uniknięciem w jakimś stopniu odpowiedzialności przed pytaniami dziennikarzy – powiedziała.

Leszczyna dowodziła, że głosując przeciw obniżeniu składki, byłaby „jednodniową bohaterką”, a ustawa i tak zostałaby przegłosowana.

To się nazywa polityczny realizm. Izabela Leszczyna dwa tygodnie temu nie zważała, że dysponuje tylko jednym głosem, i rzuciła się z nim na koalicyjne, przeważające siły. Przez dwa tygodnie można jednak wyrosnąć z „jednodniowego bohaterstwa” i przypomnieć sobie, że zasiada się w rządzie. – A mój rząd, z którym się bardzo identyfikuję, i premier, do którego mam całkowite zaufanie, wiedziałby, że w gruncie rzeczy nie jestem częścią tej drużyny, której celem jest absolutnie systemowa zmiana w ochronie zdrowia i zrealizowanie naszych obietnic – skrócenie kolejek i w efekcie w przyszłości zniesienie limitów – powiedziała szefowa MZ.

Pytanie, jedno z wielu, jakie się nasuwa: czy Donald Tusk trzymałby w rządzie kogoś, kto „w gruncie rzeczy nie jest częścią drużyny”? Kogoś, kto jest wiceprzewodniczącą (no dobrze, jedną z wielu osób zajmujących to stanowisko) jego partii i posuwa się do takiej niesubordynacji? Jeśli minister mówi, że premier nie stawiał warunku: albo głosowanie „za”, albo dymisja, można w to śmiało wierzyć. Tusk nie musi stawiać takich warunków „swoim” ministrom. Nie wprost.

Po co była więc ta zapowiedź, że nie poprze w głosowaniu obniżenia składki? – Rzeczywiście, powiedziałam, że nie zagłosuję za obniżeniem składki, bo nie miałam wtedy takich zapewnień ministra finansów i pana premiera, na jakie czekałam – wyjaśniła. Po licznych rozmowach upewniła się jednak, że decyzja w sprawie obniżenia składki dla przedsiębiorców nie przełoży się na finanse Narodowego Funduszu Zdrowia.

– Daję swoje słowo. Pacjenci nie odczują w żaden sposób głosowania za obniżeniem składki zdrowotnej. Nie będziemy mieli mniej pieniędzy w NFZ nawet o złotówkę ze względu na decyzję, jaką podjął dziś Sejm. Jeśli to będzie 5 mld zł ubytku, to 5 mld zł z budżetu państwa więcej wpłynie do NFZ jako rekompensata – mówiła minister.

Można się rozejść. Chociaż… Minister finansów od miesięcy dawał słowo, również publicznie, że zmiana będzie neutralna dla budżetu NFZ. Powtarzali to jego przedstawiciele podczas kolejnych posiedzeń komisji pracujących nad projektem. Minister zdrowia zaś w ostatnich kilku tygodniach przed marcowym posiedzeniem konsekwentnie odcinała się od projektu, by na końcu wypalić, że go nie poprze. A w ciągu dwóch tygodni w tej sprawie – poza poufnymi rozmowami – wydarzyło się… nic.

To, na co zwracają uwagę eksperci, czyli brak wpisanego do ustawy mechanizmu rekompensaty ubytku z tytułu zmniejszenia składki od przedsiębiorców, nadal jest. Nadal nie wiadomo, jak ten ubytek miałby być zrekompensowany. A co się stanie, jeśli – cóż za nagły i niespodziewany (sarkazm) zwrot akcji – ubytki będą nie jeden, ale dwa? Pierwszy z tytułu zmniejszenia składki od przedsiębiorców, drugi – z tytułu tego, że część osób zatrudnionych na umowę o pracę przejdzie, mniej lub bardziej dobrowolnie, na samozatrudnienie? Izabela Leszczyna dwa tygodnie temu mówiła, że NFZ nie udźwignie zmniejszenia składki. A czy minister finansów udźwignie rekompensowanie obu ubytków?

Minister Leszczyna uważa, a przynajmniej tak mówi – i nie ma powodów, by twierdzić, że robi dobrą minę do złej gry – że z tej sytuacji wychodzi z tarczą, bo będzie mieć… większe poparcie w rządzie dla zmian systemowych. Mianowicie jest już pewna, że na najbliższym posiedzeniu rząd przyjmie projekt ustawy reformującej szpitalnictwo „w wersji soft”. Tak, chodzi o ten projekt, którego przyjęcie przez rząd Donald Tusk osobiście zapowiadał na początku listopada. I jak tu nie błysnąć żartem, że jak premier zapowiada, że rząd przyjmie projekt ustawy, to nie trzeba mu co pół roku przypominać.

Pytanie, czy Izabela Leszczyna, przedzierzgając się z romantycznej bohaterki w pozytywistkę, mogła uzyskać coś więcej niż słowo ministra finansów i większe poparcie rządu dla rządowego projektu? Na przykład podpis ministra finansów pod planem finansowym NFZ?

Największe (mimo wszystko) zaskoczenie. Spójność poglądów i czynów. Lista posłów, którzy zagłosowali „za” obniżeniem składki, liczy 213 nazwisk. Jedne nie dziwią wcale, inne zaledwie odrobinę, są jednak i takie, które mogłyby wręcz szokować, gdyby nie świadomość, że to przecież polityka. Do tych szokujących z pewnością można/trzeba zaliczyć posłów z wykształceniem medycznym, przede wszystkim lekarzy (zresztą samorząd lekarski protestował przeciw uchwalaniu obniżki składki). Posłowie Komisji Zdrowia w ostatnich miesiącach i tygodniach na niemal każdym posiedzeniu przekonują się, jak poważny jest kryzys finansowy.

W przypadku niektórych zrozumienie tej decyzji jest szczególnie trudne. Jesień 2024. Prof. Alicja Chybicka, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Rzadkich przypomina w rozmowie z PAP, że posłowie złożyli propozycje zmian w przepisach, dzięki którym leki sieroce miałyby szybciej wchodzić do refundacji. Chodzi m.in. o to, by w analizie farmakoekonomicznej leków na choroby rzadkie uwzględniać wiele różnych kryteriów, w tym m.in. wpływ choroby na całą rodzinę oraz o to, by zmienić próg opłacalności terapii (leki sieroce są bardzo drogie, ponieważ przeznaczone są dla mniejszej grupy chorych). – Każde życie jest bezcenne i w każdej chorobie nawet najrzadszej, nawet takiej, która występuje u 4 czy 5 osób na świecie, trzeba zrobić wszystko, by była zdiagnozowana jak najszybciej i żeby pacjent jak najszybciej otrzymał celowane leczenie – podkreśliła doświadczona parlamentarzystka, przywołując dyskusję na posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Rzadkich, gdy podkreślano, że w Niemczech procedury prowadzące do refundacji leków na choroby rzadkie trwają 96 dni od rejestracji unijnej, a w Polsce 750 dni.

W Niemczech wydatki łączne na zdrowie wynoszą 12,6 proc. PKB, w Polsce – 6,7 proc. (wydatki publiczne to blisko 11 proc. i niespełna 5 proc., według OECD i Komisji Europejskiej). W Niemczech wydatki per capita wynoszą ponad 5,3 tys. EUR PPP, w Polsce – nieco ponad 1,9 tys. EUR PPP. W Niemczech składka na ubezpieczenie zdrowotne jest procentowo uzależniona od dochodu. Dla osób zatrudnionych na etacie składka ta wynosi zazwyczaj około 14,6 proc. brutto dochodu, z czego połowę pokrywa pracownik, a drugą połowę pracodawca. Dodatkowo, większość kas chorych pobiera dodatkową składkę, która średnio wynosi około 1,3 proc. i jest w całości pokrywana przez pracownika. Można domagać się – są na to liczne przykłady z konferencji czy wystąpień podczas posiedzeń sejmowych zespołów i komisji – obejmowania refundacją innowacyjnych, bardzo drogich terapii w imię solidarności społecznej i jednocześnie podnieść rękę za zmniejszeniem obciążeń składkowych dla jednej grupy? Można.

Warte przypomnienia. Krótka polityczna pamięć. Luty 2023 roku. W Senacie, w którym „rządzi” ówczesna opozycja (a obecna koalicja rządząca), eksperci debatują – na zaproszenie Komisji Zdrowia, którą kieruje Beata Małecka-Libera, zasiada w tejże komisji również prof. Alicja Chybicka, która również jest obecna na spotkaniu – na temat konieczności zmian w systemie ochrony zdrowia, które prowadziłyby do radykalnego zwiększenia dostępności świadczeń zdrowotnych i poprawiły ich jakość. Doradcy senackiej Komisji Zdrowia podkreślają, że do realizacji tego celu konieczne jest szybkie podwojenie wydatków na zdrowie – nie rozłożone na wiele lat, ale niemal natychmiastowe. Głos zabiera m.in. Maciej Bogucki, dyrektor Europejskiego Centrum Strategii i Polityk w Ochronie Zdrowia, członek Zespołu Doradców Komisji Zdrowia Senatu (zmarły w czerwcu ubiegłego roku). Przywołuje dane Eurostatu, zgodnie z którymi Polska w 2020 roku miała najniższy w UE poziom wydatków na zdrowie mierzony w odsetku PKB. – Faktyczne nakłady środków publicznych na ochronę zdrowia w Polsce wynoszą 4,69 proc. PKB, średnia unijna wynosi 8,85 proc. Wydajemy niemal dwukrotnie mniej niż wynosi średnia europejska. A stan zdrowia Polaków jest bliski zapaści. W Polsce mieliśmy najdłuższy lockdown i największy spadek zrealizowanych procedur medycznych, głównie onkologicznych, kardiologicznych, ortopedycznych. To zaś przekłada się na dług zdrowotny – przypomina.

Największy znak zapytania. Co dalej? Fakt, że równo po 26 miesiącach od przywołanej debaty senackich ekspertów („konieczne jest szybkie podwojenie wydatków na zdrowie”) do izby refleksji trafi ustawa pomniejszająca przychody NFZ z tytułu składki zdrowotnej (tak, jest słowo ministra finansów i premiera, że nie będzie to odczuwalne), może być uznane za chichot historii, która wraca jako farsa, ale to już wiemy nie od dziś.

Jeśli senatorowie zdadzą test lojalności koalicyjnej na piątkę (zbieżność z szacowaną kwotą ubytku nieprzypadkowa), ustawa trafi do prezydenta. Co zrobi Andrzej Duda, kończący swoją kadencję, z ustawą, której PiS nie zatrzymało w Sejmie, choć mogło, ale klub zagłosował w lwiej części przeciw? Czy wyjdzie naprzeciw rządowi Donalda Tuska i pozwoli odnieść sukces tandemowi Rafał Trzaskowski i Szymon Hołownia? Pytania w kolejnych tygodniach zapewne będą się w tej sprawie tylko mnożyć. – Zwrócimy się do prezydenta o zawetowanie tej ustawy – deklaruje Adrian Zandberg. Można zakładać, że na apelu partii Razem się nie zakończy.

05.04.2025
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.