W tej chwili widzimy, gdzie wydajemy pieniądze w zdrowiu, pokazuje to plan finansowy NFZ. Nie widzimy natomiast, jaki efekt za nie osiągamy. Negatywnym przykładem wydawania środków, przypisanych konkretnym celom zdrowotnym, jest opłata cukrowa – uważa dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, wiceprzewodnicząca Rady Narodowego Funduszu Zdrowia.
Dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka. Fot. arch. pryw.
- Do NFZ z opłaty cukrowej trafia rocznie 1,5 mld zł. Te pieniądze w ogóle nie zostały wydane na cel, jaki przyświecał wprowadzeniu opłaty
- Pieniądze wpadły do ogólnej puli, z której finansowana jest medycyna naprawcza. W tym samym czasie problem otyłości jeszcze się zaostrzył, szczególnie wśród dzieci
- Dziś, kiedy mówimy o możliwości wprowadzania kolejnych opłat prozdrowotnych, pojawiają się pytania, co zrobiliśmy z wprowadzonymi do tej pory
- W marcu 2025 r. NIK opublikowała raport, z którego wynika, że NFZ wydał środki z opłaty niezgodnie z ustawą
- Cukrzyca typu II dotyczy już ponad 3 mln Polaków, a w przyszłości liczba ta może wzrosnąć do 5 mln
Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, w ramach sesji poświęconej finansom ochrony zdrowia, wybrzmiał też temat tzw. sin taxes, podatków od szkodliwych produktów. Nie bez przyczyny – jednym z postulatów, dotyczących pozyskiwania nowych strumieni finansowania jest rozszerzanie takich opłat, obejmowanie nimi nowych kategorii produktów.
– Byłam rzecznikiem wprowadzenia opłaty cukrowej. Gdy kilka lat temu dyskutowaliśmy o jej wprowadzeniu, przekonywałam, że będziemy mogli te pieniądze wydać na profilaktykę chorób cywilizacyjnych, w tym otyłości – mówiła dr Małgorzata Gałązka-Sobotka. – Do NFZ z opłaty cukrowej trafia rocznie 1,5 mld zł. Te pieniądze w ogóle nie zostały wydane na cel, jaki przyświecał wprowadzeniu opłaty – przyznała, dodając, że pieniądze po prostu wpadły do ogólnej puli, z której finansowana jest medycyna naprawcza. – W tym samym czasie problem otyłości jeszcze się zaostrzył, szczególnie wśród dzieci.
Ekspertka przypominała, że wprowadzeniu opłaty cukrowej towarzyszyły solenne obietnice, że będą one służyć zdrowiu publicznemu. – Zapowiadaliśmy, że zatroszczymy się o profilaktykę. Odsetek dzieci z otyłością przyrasta tymczasem najszybciej w Europie, prawie najszybciej w świecie. Dziś, kiedy mówimy o możliwości wprowadzania kolejnych opłat prozdrowotnych, pojawiają się pytania, co zrobiliśmy z wprowadzonymi do tej pory – podkreślała.
Wiceprezes NFZ Jakub Szulc zwrócił uwagę, nie tylko w kontekście opłaty cukrowej, na systemowy problem wprowadzania kolejnych rozwiązań, które wchodzą w życie i są realizowane bez ewaluacji, a w dużej części również bez poprzedzającej refleksji, na ile są potrzebne i przede wszystkim, na ile będzie możliwe ich właściwe wykorzystanie, wprowadzenie w życie zgodnie z założeniami.
Opłatę od środków spożywczych (tzw. opłatę cukrową) wprowadzono 1 stycznia 2021 r. Zgodnie z ustawą, NFZ może przeznaczać środki z tej opłaty (stanowiące w 96,5 proc. jego przychód) na działania edukacyjno-profilaktyczne i na leczenie pacjentów z chorobami powstającymi na tle niewłaściwych zachowań zdrowotnych, w szczególności z nadwagą i otyłością. W latach 2021-2023 środki z opłaty cukrowej, które zasiliły budżet NFZ, wyniosły blisko 4,5 mld zł.
W marcu 2025 roku Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport, z którego wynika, że Narodowy Fundusz Zdrowia wydał te środki niezgodnie z ustawą. – W NFZ nie powstał osobny system monitorowania, ewidencjonowania i rozliczania środków z opłat od napojów słodzonych i alkoholowych. Były one identyfikowalne tylko po stronie przychodów, po stronie kosztów pozostawały niewydzielone, co oznaczało, że trafiały do wspólnej puli. W praktyce uniemożliwiało to ustalenie, w jakiej wysokości i na jaki cel zostały przeznaczone – wyjaśnia NIK. Z raportu wynika, że tylko dwie pozycje – wydatki na Fundusz Rozwiązywania Problemów Hazardowych oraz pilotaż KOS-BAR (łącznie nieco ponad 150 mln zł) były możliwe do identyfikacji, a prezes NFZ nie monitorował wyników działań finansowanych z tych opłat ani ich wpływu na zdrowie społeczeństwa.
NIK oceniła także, że wprowadzenie opłaty cukrowej (oraz opłaty od tzw. małpek, która również była przedmiotem zainteresowania kontrolerów) nie zwiększyło wydatków na świadczenia zdrowotne. W latach 2021-2023 wpływy z opłat nie przełożyły się na wyższe nakłady na leczenie, a wzrost wydatków wynikał głównie ze wzrostu składki zdrowotnej.
Podczas ostatniego posiedzenia Sejmu opłata cukrowa była jednym z głównych wątków poruszonych przez Podkomisję Stałą ds. Zdrowia Publicznego, podczas posiedzenia poświęconego profilaktyce cukrzycy. Ministerstwo Zdrowia przyznało, że są powody do niepokoju. – Cukrzyca typu II dotyczy już ponad 3 mln Polaków, a w przyszłości liczba ta może wzrosnąć do 5 mln. Musimy skupić się na wczesnym wykrywaniu i edukacji – mówił Kuba Sękowski, zastępca dyrektora Departamentu Zdrowia Publicznego. Istotny problem, również z punktu widzenia zdrowia publicznego, stanowi rosnąca liczba niezdiagnozowanych przypadków cukrzycy – późniejsze wykrycie to, najczęściej, poważniejsze powikłania.
Mocno wybrzmiał głos przedstawiciela NIK, który – przywołując marcowy raport – stwierdził wprost, że duża część środków z opłaty cukrowej „rozmywa się w systemie”. Przekaz łagodziła wypowiedź Agnieszki Zaręby-Bielenik z Ministerstwa Finansów, która mówiła, że „system wymaga doprecyzowania, by środki były wydawane na właściwe świadczenia zdrowotne”. Urzędniczka przypomniała jednocześnie, że opłata cukrowa przynosi efekty również wtedy, gdy producenci żywności nie muszą jej odprowadzać, decydując się na reformulację produktów spożywczych przez producentów, którzy zmniejszają ilość cukru w napojach, co prowadzi do spadku jego spożycia, również wśród dzieci, które stanowią ogromną część konsumentów.
Posłowie właśnie na dzieci i młodzież zwracali w trakcie dyskusji największą uwagę. Mówiono m.in. o edukacji zdrowotnej w szkołach, ale też o konieczności wcześniejszej edukacji, w tym edukacji skierowanej do przyszłych rodziców, tak by w okresie programowania metabolicznego nie były popełniane podstawowe błędy. Poruszono problem zmiany nawyków żywieniowych w szkołach. – Profilaktyka to nie tylko dostęp do wiedzy, ale także do narzędzi umożliwiających podejmowanie zdrowych wyborów – mówiła Wioleta Tomczak (Polska 2050 – TD).