193 mln zł to kwota zabezpieczona w NFZ na realizację programu „Moje zdrowie” na 2025 rok. Biorąc pod uwagę wycenę świadczenia, pozwoli to na zrealizowanie profilaktyki dla około 600 tys. osób. – Jeśli będzie trzeba, dodatkowe pieniądze się znajdą – zapewniają NFZ i MZ. W przyszłym roku kwota ma wynieść 400 mln zł. Większym zmartwieniem jest to, czy środki będą mogły zostać wydane.
Minister zdrowia Izabela Leszczyna. Fot. MZ
W środę minister zdrowia Izabela Leszczyna zaprezentowała oficjalnie nie tylko założenia, ale szczegóły programu profilaktycznego, nad którym eksperci, ministerstwo i podległe mu instytucje pracowały przez kilka ostatnich miesięcy. Program „Moje zdrowie” wystartował 5 maja, jest w fazie rozruchu, ale ankiety, będące oznaką chęci wzięcia udziału, wypełniło już 80 tys. osób ze wszystkich grup wiekowych.
Minister zdrowia przypominała, że na początku urzędowania, podczas spotkań z organizacjami pacjentów słyszała, że konieczny jest program profilaktyczny z prawdziwego zdarzenia, kompleksowy, wbudowany w system. Nie krytykowała programu Profilaktyka 40 Plus, przeciwnie, mówiła, że Ministerstwo Zdrowia od kilku lat starało się przesuwać akcenty w stronę profilaktyki i dbania o zdrowie, ale jednoznacznie wskazywała, że przygotowany przez jej resort program ma zalety, których Profilaktyka 40 Plus była pozbawiona – przede wszystkim chodzi o wizytę w POZ, która podsumowuje wyniki wykonanych przez pacjenta badań.
Zaletą jest też obniżenie granicy wieku do 20 lat. – Dzieci do 19. roku życia mają regularne bilanse – przypominała szefowa resortu zdrowia. Chodzi o to, by stworzyć taką możliwość również młodym dorosłym i zachęcić ich, by od początku dbali o swoją długą i dobrą starość. – Starość nie zaczyna się w wieku lat 60 czy 70. Ksiądz Adam Boniecki powiedział kiedyś, że starość zaczyna się dzisiaj – podkreśliła. Leszczyna porównała podejście do własnego zdrowia obejmujące wykonywanie badań profilaktycznych czy szczepienia do inwestycji we własną emeryturę – o jedno i drugie należy zacząć dbać jak najwcześniej, by przyniosło to pożądane rezultaty.
Atutem „Mojego zdrowia” ma być personalizacja badań. – Każdy z nas jest inny. Zależy to od wielu różnych czynników, m.in. od wieku, płci, stylu życia, obciążeń rodzinnych – wskazywała Leszczyna. Konsultacja w podstawowej opiece zdrowotnej – w przypadkach wyników badań nie budzących zastrzeżeń nie musi to być wcale porada lekarska – ma dać podstawy do stworzenia indywidualnego planu zdrowotnego. Leszczyna podkreślała, że choć z programu „Moje zdrowie” ubezpieczeni będą mogli korzystać raz na pięć lat (20-49 lata) lub raz na trzy lata (starsi), konsultacja może zakończyć się wskazówką, by niektóre badania powtarzać nawet co roku, już w ramach standardowej ścieżki pacjenta w POZ.
Minister bardzo mocno podkreślała również, że dzięki realizacji programu pojawi się szansa na zbudowanie dobrych relacji między pacjentami a personelem medycznym. – O tym, jak ważne są relacja pacjent lekarz, nie musimy nikogo przekonywać. Ostatni czas i tragiczne wydarzenia przypomniały nam o tym bardzo wyraźnie. Budowanie relacji to coś, co ten program promuje i na czym się osadza – stwierdziła szefowa resortu zdrowia.
Wreszcie, Leszczyna mówiła też o wpływie programu na system. Przypominała, że zarówno ona, jak i poprzednicy wiele mówili o odwracaniu piramidy świadczeń. – Program jest kolejnym puzzlem, który wzmacnia rolę lekarza rodzinnego i podstawowej opieki zdrowotnej w systemie – mówiła.
Prezes NFZ Filip Nowak zapewnił, że w budżecie NFZ na ten rok na realizację programu zagwarantowano 193 mln zł, a na przyszły rok będzie to 400 mln zł. AOTMiT wyceniła świadczenie w grupie wiekowej 20-59 lat na 325 zł za osobę (to koszt badań oraz porady POZ), w przypadku osób powyżej 60 roku życia – na 349 zł (przede wszystkim ze względu na spodziewane większe zaangażowanie POZ już na wstępnym etapie wypełniania ankiety). Szybki rachunek pokazuje, że w tym roku pieniędzy wystarczy dla ok. 600 tys. osób. Filip Nowak zapewnił, że jeśli chętnych będzie więcej, środków nie zabraknie, a konieczność ich znalezienia będzie okazją do radości, nie problemem.
Dr hab. Agnieszka Mastalerz-Migas, konsultant krajowa w dziedzinie medycyny rodzinnej podkreślała, że jedną z miar sukcesu programu, przynajmniej w tym roku, będzie wydanie wszystkich zaplanowanych środków. Co oznacza, że przynajmniej w założeniach Ministerstwo Zdrowia nie nastawia się nawet na osiągnięcie takich rezultatów, jakie miał zakończony program Profilaktyka 40 Plus, z którego w ciągu niespełna czterech lat skorzystało ok. 4 mln osób (przy znacząco okrojonej populacji).
Ministerstwo nie zakłada więc scenariusza, że miliony Polaków zaczną szturmować poradnie POZ – choć zamierza przekonywać do szerokiego korzystania z możliwości, jakie stwarza program. Aby poradnie POZ nie zaczęły się jednak „korkować”, resort rozważa zaproponowanie zmian w zapisach umów z lekarzami POZ dotyczących godzin pracy poradni. W tej chwili poradnie pracują w godzinach 8.00-18.00. Izabela Leszczyna przyznała, że zmiana tego zapisu na „8.00 – minimum 18.00” pozwoliłaby na takie ułożenie grafika pracy poradniom, by można było pogodzić opiekę nad pacjentami chorymi z wykonywaniem zadań profilaktycznych.
Dr hab. Agnieszka Mastalerz-Migas podkreśliła, że program „Moje zdrowie” jest świadczeniem gwarantowanym, z którego będzie można skorzystać we wszystkich poradniach POZ. Jednocześnie podkreśliła, że proces szkoleń lekarzy i personelu POZ, który będzie zaangażowany do realizacji programu, dopiero się rozpoczął i będzie kontynuowany.