Dyrektorzy szpitali powiatowych liczyli, że w czwartek usłyszą twardą informację, ile pieniędzy przekaże NFZ z tytułu tegorocznych podwyżek wynagrodzeń. Nadzieje podsyciła osobiście minister zdrowia. Ostatecznie jednak nadal niewiele wiadomo. Znane są jedynie wyliczenia dotyczące kosztów wzrostu wynagrodzeń etatowych – to 9,1 mld zł w skali roku.
Wiceminister zdrowia Jerzy Szafranowicz, minister zdrowia Izabela Leszczyna oraz prezes OZPSP Waldemar Malinowski. Fot. x.com/MZ_GOV_PL
W czwartek w Warszawie odbył się kongres Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych. Rano dyrektorów szpitali odwiedziła minister zdrowia Izabela Leszczyna. Proszona o podanie kwoty, jaką w tym roku będą mieć do dyspozycji świadczeniodawcy z tytułu zobowiązań wynikających z ustawy o ustalaniu najniższego wynagrodzenia, zapewniła, że na pewno nie będzie to 4,4 mld zł – bo taka kwota pojawiała się w przestrzeni publicznej (połowa minimalnego wariantu rekomendacji AOTMiT). Zapowiedziała, że więcej informacji dyrektorzy szpitali powiatowych otrzymają po południu od szefów NFZ i AOTMiT.
Jednak podczas dyskusji panelowej, w której wziął udział prezes NFZ Filip Nowak i prezes AOTMiT Daniel Rutkowski, nie padła kwota, na jaką mogą liczyć szpitale. Jedynym konkretem są wyliczenia dotyczące skutków podwyżek wynagrodzeń etatowych: to 9,1 mld zł w skali roku, co przełoży się na 4,55 mld zł od lipca do grudnia. Taka będzie minimalna rekomendacja AOTMiT. I minister Leszczyna rano, i jej współpracownicy kilka godzin później podkreślali, że ostatecznie pieniędzy będzie więcej. – Minister obiecała, że będzie to w skali roku kilkanaście miliardów złotych – mówił dziennikarzom prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych Waldemar Malinowski.
Szpitale szacują, że gdyby w tym roku obowiązywać miał wariant maksymalny – taki jak w poprzednich latach – na podwyżki potrzebne byłoby 18-19 mld zł. Tymczasem minister mogła tylko zadeklarować, że nie wie, czy ostateczna kwota będzie „dwukrotnie wyższa” niż w wariancie minimalnym. Może to sugerować – o czym już pisaliśmy – że tym razem brany jest pod uwagę wariant pośredni, oscylujący wokół kwoty 12,5-14 mld zł w skali roku. To jednak na razie jedynie spekulacje, a dyrektorzy – co bardzo mocno wybrzmiewało na sali – do końca maja powinni podpisać porozumienia w szpitalach dotyczące realizacji ustawy podwyżkowej. I jak co roku muszą to robić „w ciemno” lub nie podpisywać i jednostronnie ustalić zasady wypłacenia wyższych wynagrodzeń.
– AOTMiT ma czas na przekazanie rekomendacji ministrowi zdrowia do 5 czerwca – przypomniał dyrektorom prezes Daniel Rutkowski, co wcale nie uspokoiło sytuacji, podobnie jak skupienie się na kwocie 9,1 mld zł, czyli kosztach podwyżek dla etatowców. W pewnym momencie dyskusji wydawało się, że duża część dyrektorów opuści salę w proteście, jednak skutecznie sytuację łagodził Filip Nowak, podkreślając, że 9,1 mld zł to nie jest ostateczna kwota rekomendacji. Ta na pewno będzie wyższa. – Ta kwota będzie oczywiście inna, jeśli chodzi o rekomendację, bo dojdą do tego inne komponenty, które jeszcze nie są wyliczone – mówił. Te komponenty to przede wszystkim wynagrodzenia pracowników kontraktowych. Nowak zapowiedział też, że trwają prace nad znalezieniem takiego rozwiązania, które pozwoli „dołożyć” więcej środków szpitalom powiatowym, poza ogólnymi zasadami. – Po to, żeby docenić waszą rolę i to, że macie mniejszą paletę świadczeń, które możecie realizować – mówił prezes NFZ. Jak przyznał, nie jest to łatwe, bo nie może stać się podstawą roszczeń innych podmiotów leczniczych. Ten bonus dla szpitali powiatowych ma wynosić miliard złotych. Jednak na pytanie z sali, czy szpitale powiatowe otrzymają więcej pieniędzy niż w ubiegłym roku na sfinansowanie podwyżek, żaden z decydentów nie odpowiedział (w ubiegłym roku koszt maksymalnego wariantu, który wybrała Izabela Leszczyna, wynosił 15 mld zł). Wiadomo też, że środki nie będą przekazywane na PESEL (taki pomysł Fundusz, jak przyznał Filip Nowak, miał).
Nie było też jednoznacznej odpowiedzi na pytanie dotyczące możliwości finansowych NFZ w zakresie sfinansowania podwyżek. Te, jak zapewnili przedstawiciele Funduszu, nie będą „dopasowane” do tego, ile środków posiada płatnik (można się tylko domyślić, dlaczego), prace nad rekomendacjami i techniczne przygotowania są oparte na założeniu, że Fundusz zostanie zasilony dotacją budżetową. Warto przy tym przypomnieć, że wszystko to dzieje się w warunkach braku akceptacji przez ministra finansów dla planu finansowego NFZ.
Mocno wybrzmiał też inny wątek, czyli perspektywa zmian w ustawie o minimalnych wynagrodzeniach. Minister zdrowia zapowiedziała, że w czerwcu resort zdrowia przedstawi trzy projekty, ważne z punktu widzenia szpitali (reforma szpitalnictwa, deregulacja, zmiany w ustawie o wynagrodzeniach), choć jeszcze kilka dni temu zapewniała, że resort nie wychodzi z inicjatywą zmian w ustawie. Waldemar Malinowski tłumaczył dziennikarzom, że szpitale w tej chwili są pod ogromną presją podwyżkową, bo pracownicy przeczuwają, że tegoroczne podwyżki mogą być ostatnimi, realizowanymi na tak korzystnych dla nich warunkach. Pracodawcy twierdzą przy tym, że są w stanie realizować każdą ustawę pod warunkiem zagwarantowania odpowiedniego poziomu finansowania.
Kropkę nad „i” postawił Filip Nowak. – Wierzę, że po raz ostatni będziemy ponosić tak ogromne wydatki związane z wyborem rekomendacji AOTMiT – stwierdził, dodając, że wynagrodzenia pracowników ochrony zdrowia stały się godne, a w tej chwili nadszedł czas na racjonalizację wydatków. Również przez ograniczenie popytu na pracę medyków, co będzie możliwe, jeśli zostanie uchwalona ustawa o szpitalnictwie. – Chcemy zoptymalizować wykorzystanie potencjału kadrowego – zapewnił.