Rządowi grozi paraliż

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Karol Nawrocki wygrał drugą turę wyborów prezydenckich i w sierpniu obejmie urząd – jeśli oczywiście Sąd Najwyższy orzeknie ważność wyborów. Premier Donald Tusk znajduje się w bardzo trudnym położeniu, zwłaszcza, że to na nim ciąży ogromna część politycznej odpowiedzialności za wynik Rafała Trzaskowskiego.


Fot. KPRM

  • Już wkrótce czkawką odbiją się wszystkie „zawieszane” na czas kampanii prezydenckiej decyzje. I w sprawie szpitali, i w sprawie wynagrodzeń minimalnych w ochronie zdrowia
  • Choć Karol Nawrocki zapowiedział, że nie podpisze ustawy zmniejszającej składkę zdrowotną dla przedsiębiorców, zapowiadał też w trakcie kampanii, że nie podpisze żadnej ustawy zwiększającej obciążenia podatkowe
  • Na ostatniej prostej wybrany prezydent zarzucał Rafałowi Trzaskowskiemu gotowość do podpisania ustawy „zmniejszającej pensje medyków”, co można uznać za oczywistą deklarację, że sam takiej decyzji nie podejmie
  • Spośród długiej listy pytań, na które – przede wszystkim sam sobie – będzie musiał odpowiedzieć Donald Tusk, najważniejsze wcale nie dotyczy stanowiska premiera, ale poszczególnych ministrów

Już ogłoszone o 21.00 wyniki exit poll były dla obozu rządzącego bardzo niepokojące – różnica wynosiła zaledwie 0,6 punktu procentowego. W sztabie kandydata Koalicji Obywatelskiej był wybuch entuzjazmu, ale i Rafał Trzaskowski, i jego żona (Małgorzata Trzaskowska w kampanii wyborczej zrobiła więcej, niż można było nie tylko wymagać, ale i zakładać) nie potrafili ukryć niepokoju. Słusznego – już dwie godziny później wyniki late poll odwróciły kolejność, a spływające przez całą noc wyniki nie pozostawiły wątpliwości: drugą turę, przy rekordowej w wyborach prezydenckich frekwencji, wygrał Karol Nawrocki.

W tym tygodniu zaplanowano posiedzenie Sejmu i z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że bardzo poważnie brane jest pod uwagę wystąpienie Donalda Tuska i wniosek o wotum zaufania do rządu. Nie bardzo wiadomo, co taki wniosek miałby na celu, bo w tej chwili trudno będzie uzyskać efekt politycznego wzmocnienia, a debata nad wnioskiem może się w łatwy sposób przerodzić w strumień mniej lub bardziej zasadnych zarzutów pod adresem obecnego gabinetu. Trudno sobie też w tej chwili wyobrazić dalej idący scenariusz, czyli zapowiadaną głęboką rekonstrukcję rządu, nie tylko z wymianą ministrów, ale również redukcją liczby ministerstw. Przegrane wybory prezydenckie nie dają Tuskowi mandatu do twardych rozmów z koalicjantami. Przeciwnie – jedyną szansą na (prze)trwanie jest utrzymanie koalicyjnego status quo.

Choć tu pojawia się cień szansy. Koalicja potrzebuje wzmocnienia, być może więc pytania o możliwość wejścia do rządu Adriana Zandberga, jakie padały między pierwszą a drugą turą wyborów, mocno przez polityków Nowej Lewicy zbywane, wcale nie były tak niezasadne? Co prawda kilkanaście procent wyborców lidera Razem poparło w II turze Karola Nawrockiego, ale może tym bardziej potrzebne są jakieś nieszablonowe kroki?

Na pewno na półkę można odłożyć kontrolowany czy zaplanowany scenariusz z przedterminowymi wyborami. Był on poważnie brany pod uwagę, ale z założeniem, że Koalicja Obywatelska wygrywa wybory i może liczyć na efekt premii dla zwycięzcy. W tej chwili oznaczałoby to przyspieszenie o dwa lata prawdopodobnego, katastrofalnego dla obozu rządzącego, scenariusza.

Jeszcze przez długie tygodnie socjologowie i politolodzy będą analizować przepływy elektoratu, jednak to, co wiadomo, to nie dzwonek, ale syrena alarmowa dla obozu rządzącego. Nawrocki, przemawiając z pozycji (jeszcze) przegranego, mówił o wielkim sukcesie, jakim jest zjednoczenie „środowisk patriotycznych”, a ostateczne wyniki postawiły kropkę nad „i”. Nie byłoby zwycięstwa kandydata PiS, gdyby nie wyborcy Sławomira Mentzena i Grzegorza Brauna, którzy nie zostali w domach, ale w miażdżącej części zagłosowali na Nawrockiego, który wyraźne wygrał w dwóch najmłodszych grupach wiekowych. Nawrocki bardzo wyraźnie wygrał też wśród mężczyzn.

Rafał Trzaskowski zwyciężył w grupach wiekowych 40-49 oraz 50-59 lat i – wyraźnie – wśród kobiet. Można postawić tezę, że tak, jak w 2023 roku o zwycięstwie demokratów przesądziły głosy młodych, zwłaszcza zaś młodych kobiet, tak w zakończonych wyborach głosów młodych kobiet po prostu zabrakło. Być może właśnie to różnica dwóch punktów procentowych w stosunku do wyborów z 2023 roku.

Część komentatorów jeszcze przed pierwszą turą wyrażała obawy, czy całość władzy w rękach jednej opcji politycznej nie będzie „demoralizująca”. Nie będzie monopolu, będzie najprawdopodobniej paraliż. Rząd Donalda Tuska, który nie wykazywał się skutecznością przy Andrzeju Dudzie, w tej chwili będzie miał do czynienia, można to zakładać z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, z intencjonalnym, permanentnym, wetem. Z polityką obliczoną na doprowadzenie do przyspieszonych wyborów, w których ma się ukształtować większość parlamentarna PiS-Konfederacja. Konfederacja zjednoczona lub nie – nie wiadomo, czy Grzegorz Braun, wzmocniony wynikiem prezydenckim, nie pokusi się jednak o osobny start. Patronem tej większości nie będzie prezes PiS, a właśnie Karol Nawrocki. Faktycznie, choć nieformalnie.

Co czeka zdrowie? Przede wszystkim warto mieć w tyle głowy, że ani dla rządu, ani dla nowego prezydenta nie będzie to obszar priorytetowy. Będzie wiele innych tematów, w których „iskrzyć” będzie mocniej – choćby kwestie sądownictwa, sił zbrojnych, polityki zagranicznej, naszej pozycji w Unii Europejskiej.

Nie ma jednak wątpliwości, że zdrowie jest (i będzie) mocno kryzysogenne. Już wkrótce czkawką odbiją się wszystkie „zawieszane” na czas kampanii prezydenckiej decyzje. I w sprawie szpitali, i w sprawie wynagrodzeń minimalnych w ochronie zdrowia. Oczywiście, nie znaczy to, że rząd może sobie pozwolić na zawieszenie pracy, nawet jeśli rządowe ustawy miałyby, jedna po drugiej, lądować w prezydenckiej szufladzie, bez podpisu. Problemem jest jednak to, że ustawy nie są po to, by je pisać i uchwalać, tylko po to, by tworzyć ramy do potrzebnych zmian. Nie ma żadnej wątpliwości, że w ochronie zdrowia są one wręcz konieczne. Można się obawiać, że spodziewane weta doprowadzą do jeszcze większego rozchwiania systemu, przede wszystkim zaś jego finansów.

Przykłady? Choć Karol Nawrocki zapowiedział, że nie podpisze ustawy zmniejszającej składkę zdrowotną dla przedsiębiorców, co można byłoby uznać za wiadomość dobrą, zapowiadał też w trakcie kampanii, że nie podpisze żadnej ustawy zwiększającej obciążenia podatkowe – duża część dyskusji, dotyczącej zmian w obszarze finansowania ochrony zdrowia właśnie stała się bezprzedmiotowa.

Znikąd nadziei? A może ekstremalnie trudne polityczne realia tworzą szansę na otwarcie nieeksplorowanych nadmiernie do tej pory ścieżek dialogu społecznego? Na ostatniej prostej wybrany prezydent zarzucał Rafałowi Trzaskowskiemu gotowość do podpisania ustawy „zmniejszającej pensje medyków”, co można uznać za oczywistą deklarację, że sam takiej decyzji nie podejmie. Oczywiście mowa nie tyle o zmniejszaniu, co o zmianach dotyczących działania ustawy w kolejnych latach, o zahamowaniu czy spowolnieniu tempa wzrostu wynagrodzeń. Jaką decyzję podjąłby Karol Nawrocki, gdyby tę ustawę poparły związki zawodowe, w tym NSZZ Solidarność?

Spośród długiej listy pytań, na które – przede wszystkim sam sobie – będzie musiał odpowiedzieć Donald Tusk, najważniejsze wcale nie dotyczy stanowiska premiera (choć już po pierwszej turze pojawiły się głosy, że szef rządu stracił swoją magiczną moc, atrakcyjność dla elektoratu, i może być bardziej obciążeniem niż atutem), ale poszczególnych ministrów. Na ile oni są w stanie z jednej strony nie odstawiać nogi, z drugiej (ważniejsze) wykazać się skutecznością w warunkach dużo mniej sprzyjających niż dotychczasowe. I czy jednak, unikając zaplanowanego „trzęsienia koalicji”, do czego absolutnie nie ma warunków, nie wymienić najsłabszych ogniw w rządowej układance tak, by były jakiekolwiek szanse na rządzenie, a nie tylko wegetatywne zarządzanie.

02.06.2025
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.