Do końca lipca rząd powinien przyjąć przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości projekt zmian w Kodeksie karnym i Kodeksie wykroczeń, których celem jest poprawa poziomu bezpieczeństwa pracowników medycznych – zapewniał podczas posiedzenia Podkomisji ds. zdrowia psychicznego wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha.

Fot. Sejm
Jak mówił Myrcha, projektowane zmiany przeszły już konsultacje publiczne, muszą zostać zaakceptowane przez Stały Komitet Rady Ministrów i jeszcze w tym miesiącu – przez rząd. To oznacza, że Sejm zajmie się nimi najwcześniej we wrześniu. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, zmiany w Kodeksie karnym przede wszystkim zaostrzają kary za ataki na medyków skutkujące bezpośrednim zagrożeniem dla zdrowia i życia, natomiast zmiany w Kodeksie wykroczeń wprowadzają nową kategorię czynów – każdy akt agresji, zakłócenia porządku w placówce medycznej będzie wykroczeniem karanym dotkliwą grzywną finansową (Myrcha mówił, że minimalna wysokość grzywny będzie wynosić tysiąc złotych). Każdy akt agresji, czyli również taki, który nie był wymierzony bezpośrednio w żadnego pracownika (zdemolowanie pomieszczenia, agresja słowna). Poza placówkami leczniczymi podobną ochroną mają zostać objęte urzędy – jednym z wniosków, jakie płyną z toczonych w ostatnich tygodniach i miesiącach dyskusji, jest bez wątpienia zgoda, że wzrost poziomu agresji w miejscach publicznych (w życiu społecznym) staje się coraz poważniejszym problemem.
Nawiązał do tego m.in. Janusz Cieszyński (PiS), dopytując o możliwości zrealizowania, przynajmniej częściowo, postulatu formułowanego bezpośrednio po zabójstwie w krakowskim szpitalu Tomasza Soleckiego, dotyczącego stworzenia rejestru agresywnych pacjentów (osób). Pomysłodawcom chodziło o to, by osoba, która dopuściła się aktu agresji wobec personelu medycznego, była oznaczana, a informacja na ten temat była dostępna przy jej kolejnym kontakcie z placówkami ochrony zdrowia, tak by udzielając pomocy personel był świadomy podwyższonego stopnia ryzyka. Pomysł ten nie spotkał się jednak z akceptacją m.in. Rzecznika Praw Pacjenta, krytycznie wypowiadało się o nim wielu prawników. Cieszyński podkreślał, że taki rejestr mógłby obejmować np. osoby skazane za przestępstwa związane z przemocą, bo również w jego opinii pierwotne propozycje środowiska lekarskiego szły za daleko.
Były wiceminister zdrowia dopytywał również, w jaki sposób medyk, który w trakcie wykonywania swoich obowiązków dozna przemocy ze strony pacjenta lub jego bliskich, może uzyskać w tej chwili wsparcie psychologiczne. – Czy są rozwiązania pozwalające na udzielenie takiej osobie wsparcia w pierwszej kolejności? Czy są osoby, które specjalizują się w udzielaniu takiej pomocy? – dociekał, podkreślając, że budowa takiego systemu wydaje się koniecznością.
Poseł chciał też wiedzieć, jak wygląda kwestia monitoringu wizyjnego w podmiotach leczniczych, podkreślając, że w jego ocenie, w tej sprawie, ze względu na bezpieczeństwo osób udzielających świadczeń, powinny obowiązywać określone przepisami standardy.
W trakcie dyskusji zwracano uwagę na zróżnicowane źródła agresji – pacjenci dopuszczają się jej na przykład na SOR-ach czy izbach przyjęć (w tym w placówkach psychiatrycznych) często pod wpływem środków psychoaktywnych, w tym alkoholu. To istotny aspekt, bo choć chyba wszyscy zabierający głos posłowie i zaproszeni goście zgadzali się, że konieczna są działania edukacyjne, zarówno w postaci kampanii medialnych czy materiałów wizualnych (plakaty, ulotki) na temat np. konsekwencji ataku na pracownika medycznego, nie ma żadnych wątpliwości, że takie kampanie nie są efektywne w przypadku osób znajdujących się pod wpływem substancji psychoaktywnych.
– Bezpieczny medyk to bezpieczny pacjent – mówił Grzegorz Wrona z Naczelnej Rady Lekarskiej, który podkreślał, że temat bezpieczeństwa pracowników medycznych i konieczności zapewnienia im ochrony przed agresją nie może mieć charakteru akcyjnego. Wrona dziękował również ministrowi sprawiedliwości przede wszystkim za błyskawiczną reakcję po tragedii, do której doszło w Krakowie. – Dostaliśmy od Adama Bodnara, od człowieka, zwykłe słowa współczucia. I zaraz za tymi wyrazami współczucia poszły kroki, o których państwo mówiliście – zwrócił się do wiceministra Myrchy. – Bardzo bym chciał, żeby te kroki nie zakończyły się na głosowaniach posłów, na kartkach papieru, tylko żeby zostały wprowadzone w życie – dodał. Przedstawiciel samorządu lekarskiego podkreślił przy tym, że środowisku medycznemu nie zależy wcale na wysokości kar. – Wysokość kar jest mniej istotna niż to, by interwencje, które mam nadzieję będą następować, były natychmiastowe, nieuchronne i skuteczne. I to nie przez rok czy dwa lata – mówił. Wrona przypomniał, że 40 lat temu, w 1985 roku w Poznaniu zginęło, również z rąk pacjentów, dwóch lekarzy. – Śmierć doktora Tomasza nie była pierwszą śmiercią. O tamtych zapomnieliśmy – przyznał.
Grzegorz Wrona dziękował również Januszowi Cieszyńskiemu za podjęcie tematu rejestru agresywnych pacjentów. Jak tłumaczył, samorząd lekarski ciągle postuluje jego utworzenie. – Nie chodzi o to, by stygmatyzować jakieś osoby, ale by społeczeństwu uświadamiać, jak to jest ważny i istotny temat – mówił, odnosząc się do agresji w przestrzeni publicznej.
Lekarz, który w poprzedniej kadencji był Naczelnym Rzecznikiem Odpowiedzialności Zawodowej, stwierdził, że cieszą go deklaracje dotyczące nowego podejścia prokuratur do zgłoszeń dotyczących agresji, bo – jak mówił – z racji swojej funkcji w poprzednich latach dokonywał wielu zgłoszeń dotyczących tego typu zdarzeń. – Byłem zatrwożony liczbą podejmowanych w prokuraturze decyzji o umorzeniu – podkreślił.