Celem działań rządu ma być poprawa sytuacji pacjentów, nie lekarzy – stwierdził premier w środowym wystąpieniu. Lekarze protestują i mówią o próbach antagonizowania pacjentów ze środowiskiem medycznym, zwłaszcza zaś z ich grupą zawodową.
Premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej dot. rekonstrukcji rządu, 23 lipca 2025 r. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
Stanowisko lekarzy łatwiej zrozumieć, pamiętając, że zaledwie kilka tygodni temu Donald Tusk z mównicy sejmowej, mówiąc o zwiększaniu wydatków na zdrowie (swoją drogą, wątpliwym), zapowiadał, że pieniądze będą w przyszłym roku trafiać w pierwszej kolejności do pacjentów, a nie będą wydawane na kolejne podwyżki dla personelu medycznego. Słowa o „poprawie sytuacji pacjentów, nie lekarzy” to potwierdzenie intencji szefa rządu.
– Premier, próbując antagonizować pacjentów i lekarzy, idzie ścieżką swoich poprzedników. Brakuje zrozumienia, że ochrona zdrowia to system naczyń połączonych – komentował w rozmowie z nami Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Również rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej, Jakub Kosikowski, krytycznie wypowiedział się o słowach premiera, uznając je za niepotrzebne.
W czwartek głos zabrał Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy, wyrażając „głębokie oburzenie i sprzeciw wobec słów premiera Donalda Tuska” i uznając wypowiedź szefa rząd za nieakceptowalną retorykę oraz kolejną próbę zrzucenia winy „za dramatyczny stan ochrony zdrowia na środowisko lekarskie – ludzi, którzy codziennie ratują życie i zdrowie Polek i Polaków”.
– Po raz kolejny lekarze stają się wygodnym celem politycznym. Zamiast uczciwej analizy przyczyn kryzysu w ochronie zdrowia, premier wybiera prostą drogę – wskazanie winnych tam, gdzie ich nie ma. Taką narracją rząd odwraca uwagę od własnych zaniedbań: chaosu organizacyjnego, nieadekwatnych wycen świadczeń, kontraktów z placówkami podpisywanych historycznie, a nie zgodnie z potrzebami, braku cyfryzacji i braku szerokich reform. To nie my, lekarze, stworzyliśmy te ramy – przypomina OZZL, uznając próbę przedstawienia lekarzy jako roszczeniowej, działającej wbrew interesom pacjentów grupy za „skrajnie nieuczciwą”.
– To nie lekarze są winni temu, że system się sypie – mówi Grażyna Cebula-Kubat, przewodnicząca OZZL. – To politycy przez lata ignorowali nasze ostrzeżenia i postulaty. Jeśli premier Tusk sądzi, że poprawi sytuację pacjentów, nastawiając społeczeństwo przeciwko lekarzom, to bardzo się myli.
Z dużą dozą ironii o słowach Tuska wypowiedzieli się rezydenci. – Wszyscy zachodzimy w głowę, czy dotychczas celem resortu była poprawa sytuacji lekarzy, a nie pacjentów? Jeśli tak, to ta wielka dobroć i wspaniałomyślność do nas nie dotarła. Jedyna istotna poprawa sytuacji personelu medycznego, jaka nastąpiła, była efektem protestu środowiska dobre kilka lat temu, a nie „prolekarskiej” polityki tego czy poprzedniego rządu – skomentowało Porozumienie Rezydentów OZZL.
Rezydenci stawiają też tezę, że retoryka premiera dowodzi braku pomysłu na opiekę zdrowotną. – Jeśli musi sięgać do takich prostych chwytów, jak antagonizowanie lekarzy i pacjentów, to z przykrością należy stwierdzić być może oczywiste fakty. Brak jest identyfikacji kluczowych problemów w systemie, nie wspominając nawet o spójnej wizji przyszłości polskiej ochrony zdrowia – uważa Sebastian Goncerz, przewodniczący PR OZZL.
Młodzi lekarze zwracają uwagę, że wypowiedź premiera obciąża start misji nowej minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. – Niemniej, jak każdemu ministrowi dajemy kredyt zaufania. Liczymy, że w kontraście do takich wypowiedzi Pani Ministra rozumie znaczenie kadr w systemie opieki zdrowotnej i możemy liczyć na merytoryczny dialog w tym obszarze. Pozostaje podkreślić, że naszymi celami jako Porozumienia Rezydentów OZZL pozostają dbanie o jakościowe kształcenie kadr, ich bezpieczeństwo oraz godne warunki pracy dla pracowników medycznych, szczególnie młodych lekarzy.