Studium prezydentury

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Żaden z poprzedników Andrzeja Dudy nie wykazał się choćby częścią takiej aktywności na polu zdrowotnym. Oddawszy sprawiedliwość, nie jest to domena „prezydencka” – polityka wewnętrzna, sprawy społeczne, gospodarcze są niejako z urzędu zarezerwowane dla rządu (i parlamentu). Głowa państwa dysponuje inicjatywą ustawodawczą i prawem weta, ale i z tych narzędzi nie musi przecież korzystać.


Prezydent Andrzej Duda. Fot. KPRP

  • Prężne działania były możliwe z jednej strony dlatego, że rządy PiS przez osiem lat zapewniały Andrzejowi Dudzie przestrzeń do aktywności, ale również z powodu merytorycznego wsparcia ekspertów zasiadających w grupach tematycznych Narodowej Rady Rozwoju
  • Od początku do końca polityczny był na przykład rodowód Funduszu Medycznego
  • Andrzej Duda pozostał głuchy na argumenty przeciwników rozwiązań obciążających budżet płatnika liczonymi w miliardach (wielu miliardach) złotych zobowiązaniami

Pozostając tylko w XXI wieku, by nie sięgać do początków III RP, trzeba przyznać, że Aleksander Kwaśniewski (zdecydowany lider rankingu prezydentów w oczach opinii publicznej) miał zupełnie inne sprawy na głowie – końcówka pierwszej kadencji to dołączenie do NATO, zaś pierwsza kadencja upływała pod znakiem akcesji do Unii Europejskiej. Bezpieczeństwo międzynarodowe, integracja europejska przy jednoczesnym wzmacnianiu polskiej roli jako wschodniej flanki Zachodu (pierwsza pomarańczowa rewolucja) były traktowane absolutnie priorytetowo. Zdecydowanie bardziej aktywna na polu zdrowotnym była natomiast Pierwsza Dama – Jolanta Kwaśniewska, która w latach 2002-2003 zwyciężała na „Liście Stu” najbardziej wpływowych osób w ochronie zdrowia („Puls Medycyny”).

Lech Kaczyński, pozornie nie zagłębiając się w sprawy rządowe, czuwał, by przekonany przez niego do wejścia do rządu prof. Zbigniew Religa nie musiał szybko żałować swojej decyzji. Prezydent był gwarantem pozycji Religi do końca rządów PiS w 2007 roku, zaś sprawami ochrony zdrowia zainteresował się bardziej, gdy premierem został Donald Tusk, a ministrem zdrowia – Ewa Kopacz. Już na początku 2008 roku zwołał Radę Gabinetową poświęconą właśnie temu tematowi (trwała niespełna godzinę, Lech Kaczyński zdążył jednak zasygnalizować, że nie zgodzi się ani na przekształcenia szpitali w spółki, ani na ustawę o ubezpieczeniach dodatkowych, obydwie kwestie były częścią planu zmian w systemie ochrony zdrowia). Niedługo przed tragiczną śmiercią w Smoleńsku Lech Kaczyński powołał Narodową Radę Rozwoju, co miało być impulsem na drugą kadencję.

Tematy związane z ochroną zdrowia były istotnym, ale nie głównym, tematem przedterminowej kampanii prezydenckiej 2010 roku. Oczekiwania pod adresem zwycięzcy były ogromne – m.in. OZZL proponował, by Bronisław Komorowski „przejął” prace nad reformą ochrony zdrowia. Oczywiście do tego nie doszło – ani do zaangażowania się prezydenta na większą skalę w tematy związane z ochroną zdrowia, ani do samej reformy.

Aż przyszedł rok 2015. Do zaskakującej klęski Bronisława Komorowskiego w dużym stopniu przyczyniła się zapaść i napięcia w ochronie zdrowia. Jej symbolem były protesty pielęgniarek, z którymi na Rynku Głównym w Krakowie spotkał się kandydat PiS. Duda zapewnił protestujące, że jeśli wygra wybory, przygotuje projekt ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej, których problemy uznał za tak samo ważne, jak problemy pacjentów. Takiej ustawy po zwycięstwie nie przygotował, ale o zdrowiu zdecydowanie nie zapomniał.

Sukces. Solaria 18+. Dziś to wydaje się nie do pomyślenia, ale dekadę temu upowszechniała się praktyka fundowania ośmio-, dziewięcioletnim dziewczynkom sztucznej opalenizny. Pierwsza wizyta w solarium była częścią przygotowań do uroczystości pierwszokomunijnej, bo przecież biały kolor sukienki i dodatków ładnie wyeksponuje opaleniznę. Solaria, choć nieco mniej modne niż w latach 90-tych i w pierwszej dekadzie XXI wieku, ciągle były mocno obecne w krajobrazie większych i mniejszych miast, choć już coraz bardziej przedostawała się do świadomości wiedza, jak bardzo są szkodliwe dla zdrowia. O zakaz korzystania z solariów przez osoby niepełnoletnie (nie tylko dzieci, ale też nastolatki) apelował do kolejnych ministrów zdrowia ówczesny rzecznik praw dziecka Marek Michalak. Odzew przyszedł w 2017 roku z Kancelarii Prezydenta, a w pierwszych miesiącach 2018 roku zakaz korzystania z solariów przez osoby niepełnoletnie stał się faktem, wpisując się w szerszy kontekst zaangażowania prezydenta Andrzeja Dudy w tematy związane z onkologią. Rok 2018 to również prace nad ustawą o Narodowej Strategii Onkologicznej (również inicjatywa prezydencka).

Prężne działania były możliwe z jednej strony dlatego, że rządy PiS przez osiem lat zapewniały Andrzejowi Dudzie przestrzeń do aktywności, ale również z powodu merytorycznego wsparcia ekspertów zasiadających w grupach tematycznych Narodowej Rady Rozwoju (w grupie dedykowanej ochronie zdrowia, w pierwszej kadencji pracowali m.in. prof. Piotr Czauderna i były minister zdrowia Marek Balicki). Można się było spodziewać, że o zdrowiu w Pałacu Prezydenckim będzie się mówić nie tylko dużo, ale i rozsądnie.

Porażka. Polityka. Patrząc wstecz, na pewno mówiło się sporo. Trudno było zresztą tematu uniknąć, skoro najpierw rząd obiecywał wielkie zmiany w systemie ochrony zdrowia, potem przetoczyły się znaczące protesty młodych lekarzy, zmiana ministra otworzyła nowe możliwości (m.in. w zakresie onkologii), a następnie nadeszła pandemia COVID-19. Zdrowie w latach 2016-2021 stało się jednym z głównych tematów w dyskusji publicznej (co ani trochę nie przełożyło się na wzrost jego znaczenia w obszarze decyzji).

Zdrowie stało się też tematem na wskroś politycznym, jeszcze bardziej niż wtedy, gdy Andrzej Duda wygrywał wybory w 2015 roku. Od początku do końca polityczny był na przykład rodowód Funduszu Medycznego – tworu, który miał przykryć fatalnie wyglądającą wpadkę z decyzją o zasileniu miliardami złotych publicznych mediów zamiast onkologii dziecięcej. Wspólna konferencja premiera Mateusza Morawieckiego i prezydenta Andrzeja Dudy w tej sprawie przypominała kiepsko wyreżyserowany spektakl, a jej pokłosiem było złożenie – wiele miesięcy później – równie fatalnie napisanego projektu ustawy. Wadliwe przepisy przez ponad rok praktycznie blokowały możliwość wydawania pieniędzy – dopiero po nowelizacji otwarto możliwość na przykład finansowania innowacyjnych terapii (wtedy z FM opłacono leczenie SMA m.in. terapią genową).

Upolitycznieniu zdrowia sprzyjał oczywiście czas kampanii prezydenckiej nałożonej na pierwsze miesiące pandemii. Zagrożenie najpierw lekceważono, potem decydenci w panice walczyli, by złe decyzje rządu i ewidentna słabość państwa w obliczu zagrożenia nie zaprzepaściły szans Dudy na reelekcję. A prezydent występował w roli kampanijnej „kukiełki”, która z jednej strony obiecywała w kampanii, że polska fabryka (nieoceniona współpraca z Agencją Rozwoju Przemysłu) „uszyje” w ciągu niespełna trzech miesięcy 100 mln maseczek, z drugiej, już po reelekcji – mrugał okiem do obywateli, w sprawie noszenia tychże, że „nie każdy może, nie każdy lubi”.

W trakcie kampanii nie brakowało momentów, w których urzędujący prezydent wręcz ocierał się o kompromitację, przy okazji znacząco szkodząc zdrowiu publicznemu (nie tylko w kontekście COVID-19). „Absolutnie nie jestem zwolennikiem jakichkolwiek szczepień obowiązkowych. Powiem państwu otwarcie: ja osobiście nigdy się nie zaszczepiłem na grypę, bo nie – mówił. – Miałem oczywiście różne szczepienia jako dziecko i później jako dorosły chłopak, ale na grypę się nigdy nie szczepiłem i nie chce się szczepić. Uważam, że szczepienia na koronawirusa absolutnie nie powinny być obowiązkowe. Kto chce, jeżeli będzie szczepionka, niech się zaszczepi, ale kto nie chce – to jest jego osobista decyzja” – relacjonowaliśmy stanowisko prezydenta w lipcu 2020 roku, na kilka dni przed drugą turą wyborów. Prezydent nie stronił od uwag, że nie lubi, jak ktoś mu się z igłą kręci przy ramieniu i trudno to było interpretować inaczej, jak chęć pozyskania wyborców negatywnie nastawionych do szczepień.

Ale słowa prezydenta ważą dużo więcej niż taktyka wyborcza. Jak osobiste wybory i deklaracje prezydenta wpłynęły choćby na szanse powodzenia (czyli wystarczająco wysoką wyszczepialność) programu szczepień przeciwko HPV, które ruszyły w połowie 2022 roku dzięki zaangażowaniu środków z Funduszu Medycznego? Jak budować świadomość społeczną na temat szczepień przeciwko grypie, gdy Pierwszy Obywatel chwali się, że nigdy się nie zaszczepił, „bo nie”?

Szansa (niewykorzystana). Ustawa senioralna. Na zakończenie urzędowania Kancelaria Prezydenta przygotowała zestawienie osiągnięć Andrzeja Dudy w różnych obszarach, w tym – w zdrowiu. Na liście znalazła się również „ustawa o szczególnej opiece geriatrycznej”, która – według urzędników prezydenta – „określa cele, organizację i zasady funkcjonowania szczególnych form geriatrycznej opieki zdrowotnej nad osobami, które ukończyły 75 lat. Kondycja zdrowotna osób w zaawansowanym wieku jest zróżnicowana, dlatego obok funkcjonujących w Polsce form opieki długoterminowej konieczne jest wprowadzenie dodatkowych usług”. – Celem ustawy nie jest reorganizacja systemu opieki geriatrycznej, ale wkomponowanie w dotychczasowe ramy nowych możliwości skierowanych do jasno sprecyzowanej grupy pacjentów. Wśród nowych rozwiązań jako najistotniejsze wskazano wprowadzenie przesiewowej oceny geriatrycznej na poziomie POZ, uruchomienie Centrum Zdrowia 75+ oraz utworzenie nowych oddziałów geriatrycznych – czytamy w komunikacie.

Brzmi tak, jakby ustawa była realizowana, choć nie jest. Została uchwalona pod koniec ostatniej kadencji Sejmu, więc nowy rząd postanowił jej nie wdrożyć? Po części tak, choć urzędnicy Ministerstwa Zdrowia podczas jednego z posiedzeń komisji sejmowych dowodzili jednak, że ustawa była oceniana od początku jako nierealizowalna, z powodu niedostatecznych zasobów, przede wszystkim kadrowych. Warto wspomnieć, że prace nad nią trwały bardzo długo – pierwsze publiczne prezentacje założeń odbyły się długo przed pandemią COVID-19 i chyba również poprzednie kierownictwa resortu zdrowia niezbyt dowierzały, że to, co projektuje ośrodek prezydencki w obszarze polityki senioralnej, da się wprowadzić w życie.

To, swoją drogą, fatalny prognostyk na całkiem już nieodległą przyszłość. Z drugiej strony, czy w systemie pozbawionym solidnych fundamentów, zawodzącym wszystkie grupy interesariuszy, można jednej grupie zapewnić opiekę niemal skopiowaną z najlepiej, albo przynajmniej wystarczająco dobrze ocenianych systemów?

Grzech. Pieniądze na zdrowie. Decyzje w sprawach finansowych podejmuje rząd i to na rządzie – na premierze, ministrze finansów, ministrach resortowych – spoczywa odpowiedzialność za ich kształt. Co do tego nie ma wątpliwości. Ale prezydent nie powinien chować głowy w piasek. A Andrzej Duda co najmniej raz tę głowę schował naprawdę głęboko. Była końcówka roku 2022 – na biurko prezydenta trafiła nowelizacja ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, którą Senat nazwał ustawą o skoku na kasę NFZ, czyli dokładnie tym, czym była. Do prezydenta o weto do ustawy apelowały organizacje pracowników i pracodawców ochrony zdrowia, apelowały organizacje pacjentów. Bez skutku. Andrzej Duda pozostał głuchy na argumenty przeciwników rozwiązań obciążających budżet płatnika liczonymi w miliardach (wielu miliardach) złotych zobowiązaniami.

Czy Andrzej Duda wolał myśleć, że sprawy ochrony zdrowia, zwłaszcza w wymiarze finansowym, są prerogatywą rządu i nie powinien ingerować? Czy zawierzył ministrowi zdrowia i premierowi (a raczej – czy zawierzyli jego kluczowi doradcy), że negatywnych skutków nie będzie, bo pieniędzy jest w bród, a będzie jeszcze więcej?

To zresztą pytanie dużo cięższej wagi: czym zajmowali się eksperci Narodowej Rady Rozwoju w drugiej kadencji, gdy przynajmniej od początku 2022 roku można było rozczytać i przewidzieć gromadzące się nad systemem czarne chmury? Dlaczego nie widzieli zagrożeń, płynących z połączenia skutków tzw. ustawy przychodowej, wcale nie gwarantującej dynamicznego wzrostu realnych nakładów na zdrowie z coraz większymi obciążeniami NFZ? Dlaczego ośrodek prezydencki nigdy nie przypomniał, jak bardzo niewiele – mimo deklarowanych wzrostów – Polska inwestuje w zdrowie na tle innych krajów Unii Europejskiej. Zaniechanie to również grzech.

Zasługa. Weto w sprawie składki. Andrzej Duda w obszarze ochrony zdrowia nie używał weta zbyt często, bo i ustaw zdrowotnych nie trafiało na jego biurko zbyt wiele – nota bene brak ofensywy legislacyjnej resortu zdrowia (ale nie tylko) był motywowany właśnie prawdopodobnym czy też pewnym wetem głowy państwa.

Prezydent nie zdecydował się na zawetowanie ustawy o finansowaniu in vitro (ryzykując narażenie się bardziej konserwatywnej części Kościoła i ignorując wezwania do tej decyzji ze strony biskupów). Weto do nowelizacji przepisów dotyczących sprzedaży antykoncepcji awaryjnej było oczywiste i w dużej części wręcz sprowokowane przez koalicję rządzącą, która nie ustąpiła w sprawie wieku uprawniającego do skorzystania z możliwości zakupu środka bez recepty.

Weto do ustawy obniżającej w sposób trwały składki zdrowotne dla przedsiębiorców było odpowiedzią na apele tych samych organizacji i środowisk, które w 2022 roku zabiegały o odrzucenie ustawy o skoku na kasę NFZ. Czy prezydent tym razem uważnej słuchał i lepiej zrozumiał przedstawiane argumenty czy też znów zwyciężyła polityka? To już rozsądzi historia.

04.08.2025
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.