Luka w finansach NFZ wyniesie w 2026 roku przynajmniej 23 mld zł – wynika z najnowszego Monitora Finansowania Ochrony Zdrowia, który w środę zaprezentowała Federacja Przedsiębiorców Polskich. Przynajmniej, bo wzięto pod uwagę minimalne potrzeby wydatkowe płatnika, czyli 240 mld zł. Fundusz ma dysponować, według planu, kwotą 217 mld zł.

Fot. Adobe Stock
Ogromnym problemem jest kurczący się fundusz zapasowy – jeszcze w ubiegłym roku płatnik mógł z niego pokryć znaczącą część straty, w tym roku jest to jedynie nieco ponad 2 mld zł, co sprawia, że NFZ nie może samodzielnie reagować i pokrywać wydatków, jest zupełnie uzależniony od decyzji rządu w sprawie dotacji budżetowej. Bez poduszki finansowej wydatki płatnika muszą być też równe – zgodnie z przepisami – jego przychodom.
Analizę finansów ochrony zdrowia przygotował Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, a także – od niedawna – członek Rady Narodowego Funduszu Zdrowia. Punktem wyjścia do analiz jest obowiązująca ustawa 7 proc. PKB na zdrowie (jej horyzont czasowy wygasa w 2027 roku). Zgodnie z jej zapisami w 2026 roku poziom publicznych wydatków na zdrowie powinien wynieść minimum 6,80 proc. PKB. I tyle de facto zaplanowano – według wyliczeń FPP, zgodne z metodą ustawy (czyli regułą n-2) nakłady na zdrowie wyniosą 6,83 proc. PKB. Realne nakłady (liczone do PKB z tego samego roku) sięgną niemal 6 proc. PKB – ale (ważne zastrzeżenie) nie są to wyłącznie wydatki bieżące, czyli wydatki na leczenie i profilaktykę, uwzględniane w metodyce stosowanej przez OECD i Komisję Europejską. Ustawowy katalog „wydatków na zdrowie” obejmuje również m.in. wydatki na kształcenie kadr medycznych. Właśnie to sprawia, że Polska w rankingach międzynarodowych utrzymuje poziom wydatków w okolicach 5 proc. PKB.
Ale nawet realizacja planu minimum przebiega jak po grudzie, bo według wyliczeń ekspertów FPP w przyszłym roku zabraknie do osiągnięcia celu ustawowego ok. 10 mld zł, a do pokrycia faktycznych potrzeb wydatkowych Funduszu (które znacząco przekraczają założony w ustawie poziom wydatków, co obserwowaliśmy w 2024 roku i obserwujemy obecnie) – przynajmniej 23 mld zł.
Zgodnie z projektem planu finansowego, w 2026 roku całkowite koszty NFZ mają wynieść 217,4 mld zł. Największym źródłem pieniędzy będzie składka zdrowotna – 184,3 mld zł, kolejna pozycja to dotacja z budżetu państwa (26 mld zł), transfery z funduszy celowych (2,6 mld zł), wpływy z opłat prozdrowotnych (1,8 mld zł). Można się oczywiście spodziewać, że ostatecznie poziom dotacji budżetowej okaże się (będzie musiał się okazać) wyższy. Już w tym momencie przekazane z budżetu do NFZ środki znacząco przekroczyły 27 mld zł.
Planowane wydatki na 2026 rok są tylko o 6,7 mld zł wyższe niż koszty przewidziane na 2025 rok (217,4 mld zł wobec 210,7 mld zł) – to nierealne, biorąc pod uwagę choćby skutki realizacji ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia, ale też narastający poziom zaległości w płatnościach za świadczenia. Zobowiązania w tym zakresie wzrosły z 0,1 mld zł w 2021 roku do 6,3 mld zł na koniec 2024 roku.
Najnowszy Monitor zwraca przy tym uwagę na rosnącą wartość zrealizowanych świadczeń ponadumownych. W 2023 roku było to 2,3 mld zł, natomiast w 2024 roku już ponad 6 mld zł. Jeśli taka dynamika by się utrzymała, w 2025 roku może ona sięgnąć nawet 10 mld zł (choć nie jest to przesądzone, równie dobrze szpitale mogą mocno ograniczać dostęp do części świadczeń, doświadczając konieczności długiego oczekiwania na płatności ze strony Funduszu). Jednak już w tej chwili można powiedzieć, że Fundusz dokonuje rolowania swoich zobowiązań na kolejny rok – jest to jedna z metod zarządzania płynnością.
Eksperci FPP zwracają uwagę, że w latach 2016–2024 liczba świadczeń zdrowotnych finansowanych przez NFZ wzrosła o 9,8 proc. W tym samym czasie koszty ich realizacji w ujęciu nominalnym zwiększyły się aż o 160,3 proc. Po uwzględnieniu inflacji wzrost kosztów wyniósł 64,4 proc., a w odniesieniu do dynamiki PKB – 25,2 proc.
Największy przyrost świadczeń odnotowano w opiece paliatywnej – aż o 119,1 proc. Wydatki nominalne na ten obszar wzrosły jeszcze bardziej, bo o 356,8 proc., wydatki skorygowane o wzrost PKB – o blisko 120 proc. Obie wartości nie mogą jednak dziwić, biorąc pod uwagę bardzo niski punkt wyjścia. Najgorzej jest w stomatologii, gdzie nastąpił spadek liczby wykonywanych świadczeń (blisko 20 proc.) przy najmniejszym wzroście finansowania (nominalny wzrost 106 proc., skorygowany o PKB – ujemny, czyli spadek 0,5 proc.). W ambulatoryjnej opiece specjalistycznej nakłady zwiększyły się aż o 208,7 proc. (skorygowane o PKB – niespełna 50 proc.), ale liczba świadczeń wzrosła jedynie o 6 proc.
Zgodnie z danymi za pierwszy kwartał 2025 roku liczba pacjentów zakwalifikowanych jako przypadki pilne w ramach AOS zwiększyła się do prawie 800 tys., a ich czas oczekiwania na świadczenia wzrósł do 55 dni. Wzrost liczby pacjentów pilnych, oczekujących na świadczenia, można zaobserwować również w lecznictwie szpitalnym, gdzie również wzrósł znacząco czas oczekiwania na leczenie.
Niepokojącym sygnałem, na który po raz kolejny zwracają uwagę eksperci FPP, jest rosnące zadłużenie wymagalne SP ZOZ-ów. W ujęciu rocznym (od marca 2024 roku) wzrosło ono o blisko 40 proc. Według ekonomistów sytuacja finansowa szpitali (rosnące zobowiązania wymagalne świadczą o kłopotach z utrzymaniem płynności finansowej) jest prostym odbiciem sytuacji finansowej NFZ i problemów płatnika z regulowaniem zobowiązań, rosnących w tempie szybszym niż możliwości finansowe.