Najbliższe dni i tygodnie będą przypominać w tematach zdrowia prawdziwy slalom gigant. Na trasie mnożą się punkty kontrolne i przeszkody, które trudno będzie ominąć. Zawodnicy wystartowali, kto dotrze do mety? Kto wypadnie z trasy? I – przede wszystkim – czym te zawody skończą się dla najbardziej zainteresowanych, czyli – pacjentów?
Prezydent Karol Nawrocki i prezes NRL Łukasz Jankowski. Fot. Mikołaj Bujak / KPRP
W środę wczesnym popołudniem w Pałacu Prezydenckim doszło do zapowiadanego spotkania prezydenta Karola Nawrockiego z prezesem Naczelnej Rady Lekarskiej, Łukaszem Jankowskim. – Najważniejsze osoby w państwie muszą wiedzieć, jak w rzeczywistości wygląda sytuacja w ochronie zdrowia – komentował po spotkaniu szef lekarskiego samorządu, dodając, że przedstawił głowie państwa lekarski punkt widzenia na sytuację w ochronie zdrowia oraz nakreślił, z jakim problemami boryka się środowisko. – Zaproponowałem również, by zorganizowane zostało spotkanie z m.in. wszystkimi przedstawicielami samorządów zawodowych zawodów medycznych – przybierze ono formę szczytu dot. ochrony zdrowia, który odbędzie się 5 grudnia w Pałacu Prezydenckim. Widzimy, że system jest niedofinansowany, wymaga stworzenia spójnej strategii reformy. Przekazałem zaniepokojenie naszego środowiska tym, że wdrażanie pomysłów obecnego kierownictwa resortu zdrowia w perspektywie czasowej może osłabić sektor publiczny – stwierdził.
Spotkanie w Pałacu Prezydenckim odbyło się tuż po apelu, jaki samorząd lekarski skierował i do prezydenta, i do premiera. Odpowiedział tylko Karol Nawrocki, zaś z KPRM popłynął sygnał, że za dialog z lekarzami odpowiada Ministerstwo Zdrowia (które zresztą utrzymuje, że taki dialog jest cały czas prowadzony). Jednak z naszych informacji wynika, że trwają zakulisowe starania, by premier znalazł czas na spotkanie z przedstawicielami samorządu. Zabiegać mają o to niektórzy politycy Koalicji Obywatelskiej, choć w otoczeniu Donalda Tuska zdania są podzielone i nie brakuje opinii, że szef rządu nie powinien się angażować, zwłaszcza że wizerunkowo akurat wygrał już Pałac Prezydencki.
Teraz między rządem a prezydentem kolejne starcie – o Fundusz Medyczny. W środę rano do Sejmu trafił prezydencki projekt nowelizacji ustawy o FM, który – oprócz nowych rozwiązań dotyczących samej istoty Funduszu Medycznego – zakłada, że z jego budżetu w tym roku będzie możliwe zasilenie NFZ kwotą 3,6 mld zł, natomiast kwota 4 mld zł tegorocznej dotacji, która nie została przekazana, będzie musiała trafić na konta Funduszu Medycznego. Projekt rządowy – przyjęty w środę przez rząd, przekazany do Sejmu w trybie pilnym – sankcjonuje „umorzenie” tej „pożyczki”. I to właśnie projektem rządowym posłowie zajmą się w czwartek rano (Komisja Zdrowia przeprowadzi pierwsze czytanie o 9.30, po południu zaplanowano drugie czytanie projektu), zaś projekt prezydencki trafił do Biura Legislacyjnego. Nie ma wątpliwości, że odłożenie prac nad projektem prezydenckim nie zostanie dobrze przyjęte przez Kancelarię Prezydenta i zmniejsza szansę na zaakceptowanie ustawy. Być może nie będzie to weto, ale – zakwestionowanie zgodności części przepisów z konstytucją. Wtedy decyzja prezydenta nie blokowałaby kluczowego transferu 3,5 mld zł do NFZ, a jednocześnie rząd zostałby z problemem wywiązania się z obowiązku zwrotu 4 mld zł tegorocznej dotacji.
Wśród polityków rządzącej koalicji słychać, że Ministerstwo Zdrowia zostało „uśpione” pozytywnymi sygnałami dochodzącymi z otoczenia prezydenta i założyło, że Karol Nawrocki bez problemu podpisze ustawę mającą uratować finanse NFZ. Czy zawiódł brak instynktu politycznego u minister zdrowia, czy przesądziły inne czynniki? Kryzys finansowy w ochronie zdrowia nie jest problemem tylko resortu zdrowia, a już wczesną jesienią premier sygnalizował, że włączy się w jego rozwiązywanie – tymczasem to zaangażowanie do tej pory wyraziło się jedynie w decyzji o przekazaniu obligacji na blisko miliard złotych. Decyzji zapewne potrzebnej, ale niewystarczającej. Co więcej – wiadomo, że prace nad projektem nowelizacji ustawy o FM na etapie rządu trwały bardzo długo (projekt MZ był gotowy już w połowie października). Odwleczenie jego procedowania dosłownie na ostatnią chwilę również nie rokuje – przez najbliższe kilkadziesiąt godzin będzie trwać, zapewne, potężna polityczna awantura w tej sprawie. Co wcale nie było trudne do przewidzenia.
Wreszcie – kwestia wynagrodzeń i szerzej, trwającego w ochronie zdrowia kryzysu, nie tylko finansowego, bo w grę coraz bardziej wchodzi kryzys zaufania interesariuszy wobec decydentów. 2 grudnia zaplanowane jest kolejne spotkanie strony rządowej, związkowców i pracodawców. Zaś trzy dni później – prezydencki szczyt w sprawie zdrowia, gdzie mają być obecni między innymi przedstawiciele wszystkich samorządów zawodów medycznych. Być może do tego czasu Karol Nawrocki już podejmie decyzję w sprawie nowelizacji ustawy o Funduszu Medycznym (lub wręcz wykorzysta szczyt, by tę decyzję, jeśli będzie dla rządu niekorzystna, ogłosić).
„Nikt, kto obejmuje stanowisko ministra zdrowia, nie powinien składać deklaracji (i w nie wierzyć, tym bardziej), w stylu »zdrowie jest ponad polityką«. Wszelkiego rodzaju »pakty dla zdrowia« rozbijają się zanim wyschnie tusz na złożonych podpisach” – pisaliśmy w lipcu, po ogłoszeniu zmiany na stanowisku ministra zdrowia. I przestrzegaliśmy: „Rząd będzie działać w trwałym zwarciu z prezydentem Karolem Nawrockim, zwarciu, które może sparaliżować newralgiczne obszary – to również ma wymiar polityczny”. Nie dzieje się nic, czego nie można było przewidzieć. Czego rządząca koalicja, rząd, premier – nie tylko minister zdrowia – przewidzieć nie powinni.