Nie będzie dobrze dla pacjenta

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Co się wydarzy, jeśli nie uda się w przyszłym roku zrównoważyć budżetu NFZ? – Będzie trzeba poobniżać pewnie ryczałty, będzie trzeba limitować świadczenia. Nie wiem, co będzie, natomiast nie będzie dobrze dla pacjenta – mówiła podczas wtorkowego spotkania w Sejmie minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.


Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. Fot. Bartosz Nehring / Kancelaria Sejmu

  • Jako rozwiązanie alternatywne wobec zmian w ustawie o wynagrodzeniach minimalnych rozważane jest przywrócenie limitów na niektóre świadczenia i zaostrzenie regulacji związanych z rozliczaniem nadwykonań
  • W przyszłym roku wydamy na zdrowie ok. 248 mld zł, dziesięć lat temu nie osiągaliśmy nawet 100 mld zł. Wzrósł również odsetek PKB, bo wieloletnia średnia dla Polski wynosiła do niedawna 4,5 proc., a w tej chwili realnie wydajemy ok. 6 proc.
  • Skumulowana inflacja w latach 2022-2025 wyniosła nieco ponad 50 proc., inflacja w sektorze ochrony zdrowia – ponad 130 proc.

Szefowa resortu zdrowia wzięła udział w eksperckiej dyskusji „Zdrowie w centrum – polityka publiczna w działaniu”, zorganizowanej przez wicemarszałek Sejmu Monikę Wielichowską. Siłą rzeczy dyskusja koncentrowała się wokół kwestii finansowych i wyzwaniu równoważenia budżetu NFZ.

Minister zdrowia przyznała, że w różnych miejscach słyszy pytania, co się wydarzy, jeśli w NFZ nie będzie w przyszłym roku wystarczających środków. – Będzie trzeba poobniżać pewnie ryczałty, będzie trzeba limitować świadczenia. Nie wiem, co będzie, natomiast nie będzie dobrze dla pacjenta. W związku z tym będziemy mieli puste szpitale z dobrze wynagradzanym personelem, natomiast nie będzie za co leczyć pacjentów – podkreśliła minister, potwierdzając nasze informacje, że jako rozwiązanie alternatywne wobec zmian w ustawie o wynagrodzeniach minimalnych (maleją szanse na konsensus z partnerami społecznymi po tym, jak minister zapowiedziała, że nie będzie zmian w kontraktach lekarskich) rozważane jest przywrócenie limitów na niektóre świadczenia i zaostrzenie regulacji związanych z rozliczaniem nadwykonań.

Jolanta Sobierańska-Grenda oceniła, że płace w ochronie zdrowia są godne. – Mamy niewygodną sytuację, jeśli chodzi o ustawodawstwo w tej chwili – dodała, zaznaczając, że dyskusja koncentruje się wokół szukania winnych tego, co się stało, a nie zmierza do wypracowania rozwiązań. – Dopóki nie wyjdziemy z tego zaklętego koła, niewiele zrobimy – podsumowała. – Ja bym chciała móc pójść do ministra finansów i powiedzieć, że pieniądze, które zwiększamy na ochronę zdrowia, są faktycznie przeznaczone na leczenie pacjenta – mówiła szefowa resortu zdrowia.

O braku równowagi finansowej systemu (jej przywrócenie jest podstawowym priorytetem obecnego kierownictwa) mówił m.in. Łukasz Kozłowski, współautor ubiegłorocznych raportów o luce finansowej NFZ, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich i od niedawna członek Rady NFZ. Kozłowski podkreślił, że w ostatnich latach wydatki publiczne na zdrowie wzrosły nie tylko nominalnie, ale też realnie. – W przyszłym roku wydamy na zdrowie ok. 248 mld zł, dziesięć lat temu nie osiągaliśmy nawet 100 mld zł. Wzrósł również odsetek PKB, bo wieloletnia średnia dla Polski wynosiła do niedawna 4,5 proc., a w tej chwili realnie wydajemy ok. 6 proc. – mówił. To jednak nie zmienia faktu, że pojawia się w systemie coraz większa nierównowaga, bo maleje udział przewidywalnych przychodów (składka zdrowotna), rośnie zaś udział tych, które zależą od decyzji politycznych – rządu, ministra finansów, parlamentu (dotacja podmiotowa).

Wiceprezes NFZ Jakub Szulc podkreślił, że minimalne wynagrodzenia w ochronie zdrowia wzrosły w latach 2022-2025 od ponad 90 do znacząco ponad 100 proc., przy czym wielu pracowników w systemie nie otrzymuje bynajmniej minimalnego wynagrodzenia. – Skumulowana inflacja w tym czasie wyniosła nieco ponad 50 proc., inflacja w sektorze ochrony zdrowia – ponad 130 proc. – przypomniał, dodając, że na tym poziomie wzrostu cen usług waży przede wszystkim ustawowy wzrost kosztów pracy.

Również wiceszef Funduszu mówił o braku równowagi w budżecie płatnika, podając przykład tylko tego roku. – W 2025 roku koszty realizacji ustawy o minimalnych wynagrodzeniach wynoszą 58 mld zł, natomiast koszt nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty 12 mld zł. Mamy więc 70 mld zł kosztów dwóch ustaw, przy planowanej dotacji 18,3 mld zł, a w tej chwili 32 mld zł. Luka finansowa na dzień dobry to 38 mld zł – stwierdził. Do tej pory, jak mówił, różnymi metodami udawało się wydębiać dodatkowe środki, ale wraz z tym, jak nożyce między przychodami a kosztami systemu rozwierają się coraz bardziej, staje się to jeszcze trudniejsze, wręcz niemożliwe. W tym roku, jak podkreślił Szulc, do obecnej dotacji w wysokości 32 mld zł, jeśli prezydent podpisze ustawę o Funduszu Medycznym, dojdą kolejne 4 mld zł (3,6 mld zł z Funduszu Medycznego, 400 mln zł z budżetu MZ – red.). – Ale i tak okaże się, że nie uda się sfinansować wszystkiego, za co musimy zapłacić – przewidywał. Nie da się spinać budżetu, jeśli dynamika kosztów jest dwa razy większa niż dynamika przychodów.

W spotkaniu, na co zwrócił uwagę Jakub Szulc, nie wziął udział przedstawiciel Ministerstwa Finansów, choć – jak dodał – minister zdrowia robi wszystko, by kwestia finansowania ochrony zdrowia wypłynęła na szerokie wody, nie była jedynie zmartwieniem resortu zdrowia i NFZ. Jak dodał, w sytuacji, gdy zwiększa się udział pozaskładkowego finansowania ochrony zdrowia, obecność ministra finansów przy stole, przy którym rozmawia się o tymże finansowaniu, jest zdecydowanie pożądana i naturalna. – W naszych dyskusjach będzie coraz więcej ministra finansów, nie ma innego wyjścia – przyznał.

Wiceszef NFZ odniósł się też do kwestii wynagrodzeń i ocenił, że rozmowa o zmniejszeniu dynamiki wynagrodzeń jest konieczna, podobnie jak zmiany struktury całego systemu. W obydwóch sprawach konieczne jest jednak pożegnanie się z partykularyzmami, które każą grupom zawodowym czy innym zainteresowanym zgadzać się na oszczędności czy zmiany, pod warunkiem, że one ich nie dotyczą. – Nie jesteśmy w stanie, za 6 proc. PKB, utrzymać systemu, w którym funkcjonuje sześćset pełnoprofilowych szpitali, obsługujących populację 38 mln osób – powiedział. – Tego się nie da zrobić. Im prędzej zdamy sobie z tego sprawę i usiądziemy do stołu, by zastanowić się, jak zapewnić jak najlepszą opiekę zdrowotną, tym lepiej. Jesteśmy w stanie dostarczyć opiekę zdrowotną nie gorszą, a nawet lepszą za pieniądze, którymi dysponujemy, ale na pewno nie przy takiej bazie – podsumował.

26.11.2025
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.