Aby zapewnić w miarę stabilne finansowanie dla programów lekowych, należałoby się postarać o racjonalizację, wręcz „ucywilizowanie” innych wydatków lekowych – stwierdził Mateusz Oczkowski, zastępca dyrektora Departamentu Polityki Lekowej Ministerstwa Zdrowia.

Fot. x.com/towarzystwoPTFe
- Prace nad nowelizacją ustawy refundacyjnej wyraźnie spowolniły, a w niektórych obszarach wręcz zamarły
- Maksymalnego poziomu wydatków na refundację nie tylko nigdy nie osiągnęliśmy, ale też od niego systematycznie się oddalamy
- By zapewnić w miarę stabilne finansowanie dla programów lekowych, należy się postarać o racjonalizację innych wydatków lekowych
- Jako główne źródło oszczędności MZ wskazuje wykazy bezpłatnych leków
- MZ zwraca też uwagę na problem nadkonsumpcji leków, do którego przyczynia się recepta roczna czy odrębne ścieżki finansowania
- Jako element optymalizacji w dyskusji wybrzmiał wątek oceny ośrodków prowadzących programy lekowe w chorobach populacyjnych
W Warszawie od środy trwa Konferencja Polskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego „Lata 20-te, lata 30-te w farmakoekonomice”. Nie mogło zabraknąć dyskusji wokół przygotowywanej przez MZ nowelizacji ustawy refundacyjnej, która jeszcze kilka miesięcy temu wydawała się projektem pilnym, a w tej chwili, jak usłyszeliśmy w kuluarach konferencji, po zmianie ministra odpowiedzialnego za politykę lekową „nie widać przyspieszenia”. To eufemizm, prace wyraźnie spowolniły, a w niektórych obszarach wręcz zamarły, zaś chyba ostatecznym dowodem na ten stan rzeczy był brak pytań do przedstawiciela resortu zdrowia o losy projektu. Znamienne, zwłaszcza że jednym z prowadzących dyskusję był były „lekowy” wiceminister zdrowia, Maciej Miłkowski.
Mateusz Oczkowski, zastępca dyrektora Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji w MZ skoncentrował się na problemie, który w tej chwili determinuje wszystkie dyskusje związane ze zdrowiem, czyli – pieniądzach. Przypomniał, że w ustawie refundacyjnej obowiązuje maksymalny poziom wydatków na refundację – 17 proc. – którego nie tylko nigdy nie osiągnęliśmy, ale też od którego systematycznie się oddalamy. – Czy został on zawyżony, czy też zbyt mało wydajemy na leki? – zastanawiał się, przypominając jednocześnie o stale wykazywanych nadwykonaniach w programach lekowych i problemach z ich terminowym i pełnym finansowaniem. Oczkowski przypomniał, że pacjenci, którzy dostali się do programu lekowego, są spokojni o jego finansowanie i swoje leczenie, czego nie można powiedzieć o pacjentach, którzy dopiero oczekują na włączenie. – W trzecim i czwartym kwartale sytuacja jest najtrudniejsza – przyznał.
Jednocześnie, w jego ocenie, trudno liczyć na przełom w sprawie finansowania i zastrzyki finansowe z budżetu państwa. Oczkowski bardzo twardo stwierdził, że aby zapewnić w miarę stabilne finansowanie dla programów lekowych, należałoby się postarać o racjonalizację, wręcz – jak powiedział – „ucywilizowanie” innych wydatków lekowych. Jako główne źródło oszczędności wskazał przy tym wykazy bezpłatnych leków, bo – jak tłumaczył – w innych krajach, w których funkcjonują podobne rozwiązania – bezpłatne dla pacjenta są leki najtańsze, mieszczące się w limicie lub wskazane przez ubezpieczyciela. Według Oczkowskiego, wprowadzając takie rozwiązania, moglibyśmy uzyskać ok. 2 mld zł, które mogłyby być przeznaczone na finansowanie programów lekowych. Ale wykazy leków bezpłatnych to tylko jeden z przykładów, zastępca dyrektora DPL wskazywał też problem nadkonsumpcji leków, do którego przyczynia się recepta roczna czy też odrębne ścieżki finansowania np. w hemofilii. – W 2026 roku sami musimy wygenerować pieniądze w obszarze lekowym, nie doczekamy się dosypywania z budżetu państwa – przewidywał.
Mateusz Oczkowski podkreślił też, że nowa edycja dokumentu „Polityka Lekowa Państwa”, nad którą trwają prace, nieco inaczej rozłoży akcenty niż ta, która została przygotowana już osiem lat temu. – Większą rolę będzie na pewno odgrywać optymalizacja kosztowa – powiedział, dodając, że Polska w zakresie optymalizacji radzi sobie całkiem dobrze, biorąc pod uwagę, że przy najniższej w Europie składce zdrowotnej udało się w ostatnich siedmiu latach objąć refundacją „siedemset, osiemset terapii”.
Zdanie odrębne w sprawie limitu 17 proc. złożyła w trakcie dyskusji Iwona Kasprzak z Departamentu Gospodarki Lekami NFZ. Przypomniała, że maksymalny pułap wydatków był wyznaczany „w innych realiach budżetowych”, a od momentu uchwalania ustawy refundacyjnej zmieniło się bardzo wiele, w tym – wolumen środków pozostających w dyspozycji NFZ. – Odsetek wydawany na leki się zmniejsza, ale pieniędzy wydajemy coraz więcej – podkreślała, dodając, że obraz zaburza „napompowanie” przez ustawę o wynagrodzeniach minimalnych budżetu na świadczenia zdrowotne.
Jako element optymalizacji – zarówno od strony medycznej (przede wszystkim), ale też ekonomicznej – w dyskusji wybrzmiał wątek oceny ośrodków prowadzących programy lekowe w chorobach populacyjnych. Prof. Marek Rękas, konsultant krajowy w dziedzinie okulistyki, przedstawił doświadczenia z programów lekowych realizowanych w okulistyce, w których – dzięki analizie danych dotyczących wyników leczenia – przeprowadzono kategoryzację realizujących je ośrodków. Ośrodki „C”, w których wyniki utrzymują się poniżej oczekiwań, według konsultanta krajowego powinny być eliminowane – choćby za pomocą strumieni finansowych – a pacjenci przenoszeni do ośrodków, które gwarantują wysoką jakość leczenia.
Nie chodzi o tworzenie „białych plam” ani o rzucanie pacjentom kłód pod nogi czy ograniczenia dostępności, więc takie podejście ma sens wtedy, gdy wysycenie ośrodkami jest wystarczająco duże. Bo, jak zwracał uwagę mec. Juliusz Krzyżanowski, przy podejmowaniu takich decyzji trzeba wziąć pod uwagę nie tylko geograficzne oddalenie ośrodków od pacjenta, ale też to, czy koncentracja pacjentów nie przełoży się w znaczący sposób na przepustowość ośrodków, które pozostaną w programie.