Zespół i szczyty

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Co podczas wtorkowego posiedzenia Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia usłyszą od wiceminister finansów partnerzy społeczni i czy przekona ich, zwłaszcza stronę pracowniczą, do bardziej życzliwego spojrzenia na plan oszczędnościowy dla ochrony zdrowia?


Fot. MZ

  • W posiedzeniu Trójstronnego Zespołu będzie uczestniczyć wiceminister finansów Hanna Majszczyk
  • Ministerstwo Finansów zwracało uwagę MZ i NFZ na fatalną konstrukcję planu finansowego
  • NFZ wielokrotnie tłumaczył, że konstruuje plan tak, by spełniał on ustawowy, formalny warunek bilansowania przychodów i kosztów
  • Propozycje MZ mają zagwarantować – oprócz oszczędności – policzalność przynajmniej części kosztów
  • Trójstronny Zespół nie da zielonego światła dla nowelizacji ustawy o wynagrodzeniu minimalnym

Poniedziałkowa publikacja wykazu działań oszczędnościowych, jakie resort zdrowia położył na stole podczas pisemnych negocjacji z resortem finansów, wywołała reakcje zarówno polityków, jak i części interesariuszy ochrony zdrowia i ekspertów. Zareagowało również Ministerstwo Zdrowia, tłumacząc, że są to jedynie propozycje do dyskusji, nie zaś już podjęte działania (pozwalając sobie na drobną złośliwość, trudno nie docenić progresu, MZ nie mówi już, że są to propozycje kogoś innego, choćby partnerów społecznych). Moment jest szczególny, w poniedziałek resort finansów – adresat pisma z wykazem „propozycji” (część działań jest w toku, trwają przygotowania do retaryfikacji przeszacowanych świadczeń, mówił o tym w opublikowanej w listopadzie rozmowie wiceprezes NFZ Jakub Szulc) – potwierdził, że w posiedzeniu Trójstronnego Zespołu, który zbiera się we wtorek by kontynuować rozmowy na temat zmian w obszarze wynagrodzeń, będzie uczestniczyć wiceminister finansów Hanna Majszczyk. To jej pismo do członków Zespołu stało się punktem zapalnym dwa tygodnie temu i sprowokowało związkowców do opuszczenia obrad. Jaka atmosfera zapanuje teraz?

Reprezentantka MF nie będzie mieć łatwego zadania, bo odbiór przez stronę społeczną, również dużej części ekspertów, tego, co dzieje się wokół budżetu NFZ, jest dość jednoznaczny: Ministerstwo Finansów nie wykazuje zrozumienia, że w czasie poprzednich rządów podjęto decyzje, które wymuszają radykalne zwiększanie finansowania, przez zwiększanie dotacji podmiotowej do budżetu NFZ. Planując dotację na minimalnym przewidzianym ustawą poziomie (nota bene, ustawą, która lada moment wygaśnie) wpędza NFZ w coraz większe problemy finansowe, a cały system – w grożące katastrofą turbulencje. Problem jest jednak głębszy: zarówno w ubiegłym, jak i w tym roku Ministerstwo Finansów zwracało uwagę i Ministerstwu Zdrowia, i Narodowemu Funduszowi Zdrowia na fatalną konstrukcję planu finansowego, który przedstawiany jest MF do akceptacji.

Powodem braku podpisu ministra finansów mają być – wczytując się w tegoroczną korespondencję – nie tyle zawyżone wydatki i koszty płatnika (choć wiadomo, że w obecnej sytuacji budżetowej to również jest problem), tylko „niepoliczalność” dużej części pozycji, która sprawia, że już na etapie tworzenia planu finansowego w ostatnich latach jest przesądzone, że będzie on musiał być wielokrotnie nowelizowany (tzn. musiałby, gdyby został zatwierdzony). To również nie jest „news” – NFZ wielokrotnie tłumaczył, że konstruuje plan tak, by spełniał on ustawowy, formalny warunek bilansowania przychodów i kosztów, wiedząc doskonale, że koszty będą o wiele wyższe niż zaplanowane. Tego resort finansów nie akceptuje: „Zauważam jednak, że przedstawione w planie koszty ogółem poza formalnym spełnieniem warunku ustawowego, jakim jest konieczność zbilansowania przychodów i kosztów, powinny odzwierciedlać zarówno zdeterminowane prawnie, jak też planowane (fakultatywne) ekonomiczne koszty realizacji zadań publicznych w skali całego roku, w tym całorocznych szacunkowych kosztów ustawy z dnia 8 czerwca 2017 r. o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych. Zbilansowanie planu nie jest kategorią abstrakcyjną i nie może nie uwzględniać podstawowych zasad tworzenia planu, jak chociażby ujęcia wydatków o charakterze zdeterminowanym. (…) Mając na uwadze powyższe, w celu sporządzenia planu z poszanowaniem powyższych reguł – należy wraz z planem przedstawić zmiany i rozwiązania (w tym zmiany prawa) zapewniające poszanowanie powyższych reguł” – pisała we wrześniu do prezesa NFZ Filipa Nowaka wiceminister Hanna Majszczyk.

„Propozycje” Ministerstwa Zdrowia, o których pisaliśmy w poniedziałek, mają zagwarantować – oprócz zaplanowanych i policzalnych oszczędności – również policzalność przynajmniej części kosztów: dotyczy to na przykład przywrócenia limitów na część świadczeń, w tym na wizyty w AOS (gdzie jest ewidentne, że zdjęcie limitów nie poprawiło dostępności dla pacjentów), czy zmian w obszarze wykazów bezpłatnych leków. Nie wszystko jednak da się ująć w ramy – najtrudniejszą pozycją, na co zwracał uwagę Ministerstwu Finansów prezes Filip Nowak, są świadczenia nielimitowane, za które Fundusz z mocy ustawy musi świadczeniodawcom zapłacić pełną kwotę.

To tylko jeden z wątków, który może pojawić się podczas wtorkowych rozmów. Nie ma jednak wątpliwości, że będą i inne, choćby dotyczące kontraktów lekarskich: i związki zawodowe, i organizacje pracodawców będą chciały ustalić status tej propozycji, którą lekarzom na posiedzeniu NRL resort zdrowia przedstawił jako nieistniejącą w ministerialnej agendzie, a Ministerstwu Finansów – miesiąc wcześniej – jako jedną z tych, które wpisuje do planu działań oszczędnościowo-racjonalizatorskich. Prawdopodobnie drugą kwestią, którą związkowcy i pracodawcy będą chcieli podnieść, jest kwestia zaplanowanych w ministerialnym wykazie podwyżek dla grup 5. i 6., które mają w 2027 roku kosztować ponad 5 mld zł – to połowa kwoty, jaką resort spodziewa się uzyskać na oszczędnościach związanych z cięciami po stronie kosztów świadczeń zdrowotnych (limity, zmiany w wykazie bezpłatnych leków). Eksperci, z którymi rozmawialiśmy, uważają, że Trójstronny Zespół nie da zielonego światła dla nowelizacji ustawy o wynagrodzeniu minimalnym z dwóch zasadniczych powodów: braku zmian w kontraktach oraz właśnie zaplanowanych, kosztownych, podwyżek dla dwóch grup „pielęgniarskich”, które chce forsować MZ w sytuacji zapaści budżetu i zakładanych ostrych cięć, które dotkną pacjentów.

To, że pacjenci odczują zmiany, nie podlega dyskusji. To dla rządu ogromny problem, zwłaszcza że opozycja już postawiła diagnozę: „Pamiętacie, jak kłamali: «Nic, co dane, nie zostanie odebrane»? Teraz, w biały dzień, okradają pacjentów! Z pieniędzy przeznaczonych na leczenie zabierają w przyszłym roku ponad 10 mld zł i wprowadzają limity m.in. na leczenie zaćmy, badania tomograficzne osób chorych onkologicznie, likwidują «dobry posiłek» w szpitalach i ograniczają refundację leków. Wracają limity do specjalistów… Myślicie, że Tusk się tym przejmuje?” – na platformie X komentował przez dłuższy czas mało obecny w przestrzeni publicznej prezes PiS Jarosław Kaczyński. Rzeczywiście, padały takie (pochopne) obietnice, ale „okradanie pacjentów w biały dzień” to (nie)czysta polityka. W latach 2015-2023 decyzje rzeczywiście bardzo często zapadały pod osłoną nocy, no ale przecież nie o kwestie zegarowe tutaj chodzi, a o meritum. Nie ma żadnej wątpliwości, że dwie ustawy, wprowadzone w 2022 roku, zarówno nowy kształt ustawy podwyżkowej i (zwłaszcza) nowelizacja ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty miały zdecydowanie negatywny wpływ na możliwość finansowania przez NFZ świadczeń dla pacjentów i zaprogramowały obecny kryzys, czego rząd Donalda Tuska, ignorując ostrzeżenia ekspertów, nie doszacował, nie policzył, nie przewidział, wreszcie – nie zapobiegł.

Ale nie trzeba ataków opozycji, by rząd znalazł się w trudnej sytuacji: od miesięcy premier Donald Tusk oraz jego ministrowie przekonują, że finansowanie ochrony zdrowia rośnie i będzie rosnąć, chodzi jednak o to, by ten wzrost odczuwali pacjenci, w znacznie mniejszym zaś stopniu – pracownicy ochrony zdrowia, zwłaszcza – lekarze. Żeby był łatwiejszy dostęp do leczenia, by były pieniądze na innowacyjne terapie, na badania. Plan czy też propozycje Ministerstwa Zdrowia przynajmniej w krótkiej perspektywie pokazują, że najpewniejsze oszczędności rząd będzie mógł uzyskać po stronie bezpośrednich wydatków na leczenie (limitowanie świadczeń, czy to wprost, czy przez retaryfikację, bo mniejsze wyceny, zwłaszcza świadczeń limitowanych, to mniejsza skłonność świadczeniodawców do ich realizowania, ale też wykazy leków bezpłatnych, poprawa jakości żywienia w szpitalach), zaś oszczędności po stronie wydatków na wynagrodzenia stoją pod ogromnym znakiem zapytania, albo wręcz (dwie grupy) planowane są podwyżki. Przekaz rządu się w tej sprawie rozjeżdża – co z pewnością zostanie wykorzystane politycznie. I to bardzo szybko.

Ten tydzień kończy się zdrowotnym szczytem w Pałacu Prezydenckim. Trwały spekulacje, czy minister zdrowia będzie obecna, czy też nie. Za obecnością Jolanty Sobierańskiej-Grendy przemawiał fakt jej dobrych relacji z doradcą prezydenta, prof. Piotrem Czauderną i aktywnością, jaką wykazywała w sprawie nowelizacji ustawy o Funduszu Medycznym, uprzedzająco realizując wręcz postulat Karola Nawrockiego dotyczący konsultowania projektów przed kierowaniem ich na ścieżkę legislacyjną – wszystko po to, by uniknąć przykrej niespodzianki w postaci weta. Za obecnością przemawia też fakt, że ustawa o Funduszu Medycznym wciąż nie jest podpisana, minister otrzymała zaproszenie na szczyt. W polskiej polityce od dekad funkcjonuje bon mot „premierowi się nie odmawia”, ale czy to znaczy, że można odmówić prezydentowi? A istnieje domniemanie, że minister na prezydenckie zaproszenie, przynajmniej osobiście, nie odpowie.

Zwłaszcza, że sama zaprasza na rządowy „Szczyt Medyczny Bezpieczny Pacjent” dzień wcześniej. 4 grudnia ministrowie zdrowia, finansów, obrony narodowej (nic nie wiadomo, by miał być tam premier) będą dyskutować prawdopodobnie… o bezpiecznym pacjencie. Minister zdrowia wygospodarowała czas na rządowy szczyt, choć – jak sama mówiła odnosząc się do perspektyw wzięcia udziału w szczycie prezydenckim – końcówka tego tygodnia to maraton konferencji i wydarzeń, w których ma zaplanowany udział.

02.12.2025
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.