Samorząd lekarski we wtorek podsumował ubiegłotygodniowe spotkania wokół problemów ochrony zdrowia. Choć dotyczyły one przede wszystkim obecnej, bardzo trudnej – kryzysowej wręcz – sytuacji systemu ochrony zdrowia, prezes NRL Łukasz Jankowski zwrócił uwagę na konstruktywny wątek dotyczący edukacji zdrowotnej, której wprowadzenie do szkół w trwającym roku szkolnym nie zakończyło się, mówiąc oględnie, sukcesem.
Prezes NRL Łukasz Jankowski. Fot. NIL
- Edukacja zdrowotna może pojawić się w szkołach jako przedmiot obowiązkowy, ale bez modułu dotyczącego zdrowia i rozwoju seksualnego
- Politycy nie mogą już powiedzieć, że nie wiedzą o problemach ochrony zdrowia – stwierdził prezes NRL
- Rząd proponuje współdzielenie czy też przekazywanie kompetencji między zawodami medycznymi, lekarze woleliby mówić o zmniejszaniu biurokracji, automatyzacji refundacji czy wprowadzeniu asystentów lekarza jako rozwiązania systemowego
- 10 grudnia szef samorządu lekarskiego ma się spotkać z minister zdrowia
Do rangi symbolu – negatywnego – urósł fakt, że z lekcji o zdrowiu swojego syna wypisała również para prezydencka. Ostatecznie na nieobowiązkowe zajęcia uczęszcza (jest zapisana) jedna trzecia uczniów. Prezes NRL podkreślał, że podczas prezydenckiego szczytu bardzo mocno wybrzmiał głos – również lekarzy – że edukacja zdrowotna jest niezbędna, trzeba ją wprowadzić do szkół – tym razem skutecznie. W ocenie Łukasza Jankowskiego są na to szanse, jeżeli obie strony politycznego sporu zrobią krok w tył. I wydaje się, że jest to możliwe: podczas rządowego szczytu wicemarszałek Sejmu Monika Wielichowska mówiła, że edukacja zdrowotna może pojawić się w szkołach jako przedmiot obowiązkowy, ale bez budzącego kontrowersje modułu dotyczącego zdrowia i rozwoju seksualnego – ten miałby być fakultatywny.
Edukacja zdrowotna to konkret, ale szczyty zdrowotne koncentrowały się wokół innych tematów. – Politycy nie mogą już powiedzieć, że nie wiedzą o problemach ochrony zdrowia – ocenił Jankowski, podkreślając jednocześnie, że z jednej strony plusem szczytów jest sam fakt zainteresowania się osób na szczytach państwa tematami zdrowotnymi, z drugiej – trudno nie zauważyć, że zainteresowanie to wybuchło, gdy o kryzysie w ochronie zdrowia z jego bardzo wymiernymi objawami, takimi jak odsyłanie pacjentów i przekładanie terminów diagnostyki i leczenia zaczęły informować media. Jednocześnie szef lekarskiego samorządu zapewnił, że lekarzom nie przyświecają – gdy alarmują o problemach – żadne polityczne intencje. – My, lekarze, stoimy po stronie pacjentów, niezależnie od tego, kto jest u władzy. Będziemy chcieli rozmawiać ze wszystkimi decydentami – zaznaczył.
Na obu szczytach wybrzmiało – jak mówił – kilka punktów wspólnych, choć perspektywa i ich ocena były różne.
Punkt pierwszy to zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia do porównywalnych w krajach sąsiednich, przy czym punktem odniesienia są kraje takie jak Czechy czy Niemcy. Prezes NRL zauważył, że również premier Donald Tusk w swoim wystąpieniu mówił o brakach w finansowaniu (nie mówił jednak, że pieniędzy będzie więcej, raczej – że ich zawsze brakuje, a rząd będzie się starał ten brak uzupełniać).
Na obu szczytach mówiono też o konieczności weryfikacji wycen: na szczycie rządowym bardziej w kierunku szukania oszczędności i cięć w procedurach przeszacowanych, na prezydenckim – bardziej w kierunku zwiększenia finansowania procedur o wycenach zaniżonych, niekoniecznie pieniędzmi pochodzącymi z cięć.
Lepsze wykorzystanie kadr medycznych to kolejny punkt, który „łączy, choć dzieli”. Rząd proponuje współdzielenie czy też przekazywanie kompetencji między zawodami medycznymi, lekarze woleliby mówić o zmniejszaniu biurokracji, automatyzacji refundacji czy wprowadzeniu asystentów lekarza jako rozwiązania systemowego.
Kontrowersji nie budzi – na pewno nie na poziomie ogólnych deklaracji – porządkowanie struktury właścicielskiej szpitali, ujednolicenie organów założycielskich podmiotów, które pomogłoby zakończyć wykrwawiającą walkę o kadry medyczne.
Po szczytach, jak mówił Jankowski, czas na konkrety. Już w środę 10 grudnia szef samorządu lekarskiego ma się spotkać z minister zdrowia Jolantą Sobierańską-Grendą, z którą będzie rozmawiać m.in. o tym, w jaki sposób można choćby częściowo odciążyć finanse NFZ. – Na szczycie zdrowotnym u pana premiera wybrzmiała nasza prośba, żeby odciążyć budżet NFZ i żeby te zadania, które przeniesiono z budżetu do NFZ, z powrotem do tego budżetu wróciły. Mamy deklarację pani minister, że rząd będzie w tym kierunku pracował – relacjonował. Chodzi, między innymi, o powrót do budżetu finansowania takich zadań jak ratownictwo medyczne czy programy bezpłatnych leków.