Nie ma wątpliwości, że NFZ wejdzie w nowy rok z wielomiliardowymi, niezapłaconymi zobowiązaniami z roku bieżącego. To jednak tylko niewielki wycinek większego problemu powiększającej się luki.

Fot. Adobe Stock
- Problemów do rozstrzygnięcia „tu i teraz” jest tak dużo, że szanse na rozpoczęcie rzetelnej, opartej na faktach debaty na temat zmian w sposobie finansowania zdrowia, są minimalne
- Wraz ze starzeniem się społeczeństwa oraz spadkiem liczby osób odprowadzających składki obecny model finansowania staje się nie do utrzymania
- Przesuwanie (rozszerzanie) obciążeń prywatnych w obszarze usług zdrowotnych będzie prowadzić do pogłębiania nierówności i problemu niezaspokojonych potrzeb zdrowotnych
- Lewica przedstawiła projekt zastąpienia systemu składkowego finansowaniem z podatku zdrowotnego oraz większego zaangażowania środków z tzw. sin taxes w finansowanie ochrony zdrowia
- Propozycje zmierzające do uszczelnienia systemu składkowego przez zrównoważenie obciążeń dla uprzywilejowanych grup zawodowych napotkają polityczny opór
W ostatnich dniach temat finansów na zdrowie nie schodzi z agendy, zarówno w perspektywie krótko, jak i długoterminowej. Problemów do rozstrzygnięcia „tu i teraz” jest tak dużo, że szanse na rozpoczęcie – o co apelowali eksperci podczas wtorkowej konferencji poświęconej luce finansowej w systemie w perspektywie do 2060 roku – rzetelnej, opartej na faktach debaty na temat zmian w sposobie finansowania zdrowia, są minimalne. Minister zdrowia, pytana w środę o wnioski płynące z raportu przyznała, że „dane przemawiają do wyobraźni” (w jednym z wariantów luka w finansowaniu potrzeb zdrowotnych w 2060 roku miałaby przekroczyć 400 mld zł) i jasno pokazują, że wraz ze starzeniem się społeczeństwa oraz spadkiem liczby osób odprowadzających składki obecny model finansowania staje się nie do utrzymania. W jej ocenie konieczne będzie rozważenie nowych mechanizmów finansowania, które w przyszłości mogą obejmować zarówno dodatkowe ubezpieczenia, jak i formy współpłacenia za niektóre świadczenia – choć akurat w samym raporcie, jak i towarzyszącej prezentacji dyskusji, eksperci – w tym eksperci WHO – zdecydowanie przestrzegali przed tym kierunkiem myślenia, zwracając uwagę, że przesuwanie (rozszerzanie) obciążeń prywatnych w obszarze usług zdrowotnych będzie prowadzić do pogłębiania nierówności i problemu niezaspokojonych potrzeb zdrowotnych. I nawet jeśli jest oczywiste, że całkowicie tego scenariusza uniknąć się nie da, decydenci powinni się skupiać przede wszystkim na optymalizacji systemów finansowania zdrowia ze środków publicznych.
Propozycje dotyczące zmian, które mogłyby być punktem wyjścia, już się pojawiają: Lewica przedstawiła właśnie długo przygotowywany projekt zastąpienia systemu składkowego finansowaniem z podatku zdrowotnego oraz większego zaangażowania środków z tzw. sin taxes (nowy podatek „tłuszczowy”) w finansowanie ochrony zdrowia. To również jeden z postulatów ekspertów, którzy przypominają, że produkty bogate w cukry i tłuszcze, żywność wysokoprzetworzona odpowiadają za pogarszanie stanu zdrowia na równi, a może nawet wręcz bardziej niż używki. Skoro więc alkohol i papierosy są opodatkowane akcyzą, skoro wprowadziliśmy podatek cukrowy – pora na kolejny krok.
Nic jednak nie wskazuje, by w rządzie była gotowość do pochylenia się – choćby krytycznego – nad propozycjami Lewicy i projekt, nad którym prace koordynował były wiceminister zdrowia Wojciech Konieczny – zostanie odłożony ad acta. Dość jasno wyraził się w tej sprawie w ostatnich dniach minister finansów Andrzej Domański, który stwierdził również – być może nawiązując do wypowiedzi premiera Donalda Tuska sprzed kilku dni – że w tej chwili nie widzi przestrzeni do obniżenia składki zdrowotnej (premier mówił o tym w kontekście wyłącznie przedsiębiorców).
Finansowanie ochrony zdrowia było jednym z tematów, jakie zostały poruszone podczas środowego spotkania minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy z prezesem Naczelnej Rady Lekarskiej Łukaszem Jankowskim. Samorząd lekarski, przedstawiając wnioski z grudniowych szczytów zdrowotnych, podkreślał, że potrzeba zasilenia systemu dodatkowymi środkami wybrzmiewała zarówno podczas rządowego, jak i prezydenckiego spotkania (warto jednak pamiętać, że podczas rządowego szczytu mocno akcentowano przede wszystkim konieczność ograniczania i racjonalizacji wydawania środków, które w tej chwili są do dyspozycji).
Ze stroną przychodową będzie w kolejnym roku (i kolejnych latach) ogromny problem. Z jednej strony będą musiały rosnąć transfery z budżetu państwa, który znajduje się pod presją wydatków na obronność, kosztów obsługi długu oraz procedury nadmiernego deficytu. Z drugiej, propozycje zmierzające do uszczelnienia systemu składkowego przez zrównoważenie obciążeń dla uprzywilejowanych grup zawodowych napotkają polityczny opór, zwłaszcza że najważniejszą uprzywilejowaną grupą są ubezpieczeni w KRUS. – Dawno temu pracowałam w KRUS-ie, więc ta instytucja jest mi dobrze znana. I myślę, że pewnie nie jest to rozwiązanie, które ma szansę na wdrożenie. Ale być może, skoro jest na stole – komentowała w środowym wywiadzie w radiowej Jedynce minister zdrowia. Na stole postulat wyrównania obciążeń związanych ze składami zdrowotnymi położyła strona społeczna w Trójstronnym Zespole ds. Ochrony Zdrowia, jednak tu potrzebne byłoby wsparcie polityczne, a o nie nawet w ramach koalicji rządzącej będzie niezwykle trudno (sondaże pokazują, że poparcie dla PSL spadło znacząco poniżej 5 proc. i z pewnością partia Władysława Kosiniaka-Kamysza nie poprze decyzji, która jeszcze bardziej zniechęciłaby elektorat).
Przełomów trudno się spodziewać również po stronie ograniczenia wydatków. Wbrew optymistycznym stwierdzeniom przedstawicieli związków i samorządów zawodów medycznych, rząd nie odstąpi od prób zmian w ustawie o wynagrodzeniu minimalnym pracowników medycznych i to w kierunku kontestowanym przez pracowników: podwyżki od 1 stycznia i to wyłącznie o wskaźnik ustalony dla sfery budżetowej. Jolanta Sobierańska-Grenda ma nadzieję pozyskać dla tego projektu i większość sejmową, i doradców prezydenta (patrząc na skład prezydenckiej Rady Zdrowia, będzie to jednak zadanie z gatunku mission impossible).