System jest od kilkudziesięciu lat niedofinansowany. Średnia unijna to 10 proc. PKB, a w Polsce mamy 6 proc. Dzięki reformie finansowania ochrony zdrowia przygotowanej przez Lewicę jesteśmy w stanie podnieść nakłady na zdrowie do 9 proc. PKB – zapewniała w czwartek w Sejmie Joanna Wicha. W piątek propozycje Lewicy przedstawi Naczelnej Radzie Lekarskiej senator Wojciech Konieczny.
Poseł Joanna Wicha. Fot. Sejm
- Lewica proponuje obniżenie składki zdrowotnej do zera i zastąpienie jej podatkiem zdrowotnym, który obejmie także duże firmy
- Drugim filarem reformy jest podatek od niezdrowej, wysokoprzetworzonej żywności, w myśl zasady: „truciciel płaci”
- Trzeci filar to przekazanie 80 proc. wpływów z akcyzy na zdrowie, bezpośrednio do NFZ
Gwoli ścisłości, bo skoro posłanka mówił o podnoszeniu nakładów, chodzi jej – zapewne – o wydatki publiczne: według ubiegłorocznego raportu OECD i Komisji Europejskiej wydatki na zdrowie w UE wynoszą 10,4 proc. PKB – ale łączne, publiczne i prywatne. Wydatki publiczne stanowią nieco ponad 8 proc. PKB. W tym samym raporcie wydatki Polski zostały oszacowane na 6,4 proc. (łącznie), ale już tegoroczny raport pokazał, że wzrosły one do ok. 8 proc., przy czym kluczowy wzrost obejmuje właśnie wydatki publiczne, które w latach 2023-2024 przełamały granicę 6 proc. PKB (dzięki wymuszonym m.in. ustawą o wynagrodzeniach minimalnych, nieplanowanym, dodatkowym dotacjom z budżetu państwa).
W czwartek Joanna Wicha wystąpiła w Sejmie z pytaniem do ministra zdrowia dotyczącym wniosków z niedawnego spotkania kierownictwa resortu z konsultantami krajowymi. Większość swojego czasu poświęciła jednak na przedstawienie propozycji zmian, nad którymi Lewica pracowała już od dłuższego czasu, choć prace wyraźnie przyspieszyły po tym, jak w ramach odpartyjnienia Ministerstwa Zdrowia stanowiska stracili koalicyjni wiceministrowie, w tym senator Wojciech Konieczny. To właśnie on jest wskazywany jako główny autor rozwiązań. W piątek Konieczny weźmie udział w posiedzeniu Naczelnej Rady Lekarskiej, gdzie przedstawi projekt Lewicy.
Wicha w Sejmie zapewniała, że z projektu Lewicy skorzysta 90 proc. obywateli. – Obniżmy składkę zdrowotną do zera. Jej miejsce zajmie podatek zdrowotny obejmujący w końcu duże firmy. W kieszeni zwykłych ludzi zostanie więcej pieniędzy. Przy pensji minimalnej to ponad 200 zł, a przy przeciętnym wynagrodzeniu 150 zł – wyliczała, dodając, że „zagraniczne korporacje bogacą się w Polsce dzięki pracy zdrowych pracowników i konsumentów”. – Czas więc, żeby płatnicy CIT w Polsce dokładali się do zdrowia – stwierdziła.
– Drugi filar naszej reformy to podatek od niezdrowej, wysokoprzetworzonej żywności, w myśl zasady: „truciciel płaci”, analogicznie do podatku cukrowego, który bardzo dobrze się sprawdził. Trzeci filar to przekazanie 80 proc. wpływów z akcyzy na zdrowie, bezpośrednio do Narodowego Funduszu Zdrowia. Dzięki tym trzem propozycjom jesteśmy w stanie w końcu finansować ochronę zdrowia na należytym poziomie – podkreśliła posłanka.
Wicha pytała o stanowisko resortu zdrowia wobec propozycji Lewicy, a także o to, czy resort pracuje nad „ministerialną koncepcją zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia”.
– Ministerstwo Zdrowia chętnie zapoznaje się z propozycjami dotyczącymi finansowania ochrony zdrowia. Chcielibyśmy otrzymać szczegółowe propozycje z państwa strony, których fragment przedstawiła pani poseł. Na pewno nad tym problemem i innymi propozycjami będziemy się pochylali – odpowiadał wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski, podkreślając jednocześnie, że obszar finansowania ochrony zdrowia to odpowiedzialność nie tylko MZ, ale zarówno Ministerstwa Finansów, jak i rządu. – Są to działania o szerokim zakresie, obejmujące kwestie ubezpieczeń i podatków, a konsultacje w tym obszarze z Ministerstwem Zdrowia prowadzi minister finansów – przypominał.
– Oczywiście zgadzam się, że Ministerstwo Finansów też ma kluczową rolę do odegrania, ale bez Ministerstwa Zdrowia minister finansów nie zna dokładnie wszystkich problemów naszego resortu. Jeśli chodzi o przekazanie propozycji, to jako klub Lewicy wysłaliśmy zaproszenie zarówno do Ministerstwa Finansów, jak i do ministra zdrowia na 7 stycznia. Mamy nadzieję, że to zaproszenie zostanie przyjęte i że przedyskutujemy nasz projekt – podsumowała Wicha.
Nieco ponad tydzień temu minister finansów Andrzej Domański, odnosząc się do pytań związanych ze składką zdrowotną, deklarował, że z jednej strony „nie ma przestrzeni” do realizacji obietnicy obniżenia składki zdrowotnej (na tapecie cały czas jest składka zdrowotna dla przedsiębiorców, po tym, jak uchwaloną wiosną ustawę zawetował kończący urzędowanie Andrzej Duda), z drugiej – praktycznie wykluczył poparcie dla likwidacji składki zdrowotnej i zastąpienia jej nowym podatkiem.
Warto też pamiętać, że system oparty na składce wcale nie wyklucza obciążeń pracodawców – przeciwnie, Polska jest w Europie jedynym krajem z systemem ubezpieczeniowo-składkowym, w którym składkę zdrowotną płacą wyłącznie ubezpieczeni. W Czechach, które ze swoim poziomem wydatków publicznych na zdrowie (oscylują wokół 8 proc. PKB) są – a w każdym razie mogą być – punktem odniesienia, składka zdrowotna wynosi 13,5 proc., z czego pracownicy płacą 4,5 proc., zaś pracodawcy – 9 proc. To rozwiązanie znane również w Polsce – z ubezpieczeń społecznych, w których składki emerytalne obciążają solidarnie pracownika i pracodawcę.