2026. Jaki będzie?

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Poprzedni rok był trudny, 2026 nie będzie łatwiejszy. Można się wręcz spodziewać, że w systemie sprawy skomplikują się jeszcze bardziej: napięcia finansowe będą jeszcze większe, możliwość ich łagodzenia – mniejsza ze względu na konieczność równoważenia budżetu, a wraz ze zbliżaniem się do terminu wyborów 2027 zdolność polityków do podejmowania decyzji będzie, jak zawsze, zanikać.

Fot. pixabay.com

  • Rok 2026 będzie rokiem oszczędności – przede wszystkim takich, które nie wymagają zmian w ustawach
  • Trudno się spodziewać, by projekt MZ dot. płac zyskał poparcie nie tylko partnerów społecznych, ale i polityków
  • Pierwsze miesiące 2026 roku będą w temacie edukacji zdrowotnej i jej formatu niezwykle gorące
  • W obszarze zdrowia publicznego powinno się wydarzyć w kolejnych 12 miesiącach bardzo dużo
  • Eksplozja wydatków na bezpłatne leki to jeden z wątków, nad którymi eksperci rekomendują się pochylić
  • 2026 rok ma być ostatnim rokiem pilotażu centrów zdrowia psychicznego
  • Próby konsolidacji są, opór społeczny – tak samo obecny

Pieniądze na zdrowie. – W 2026 roku sami musimy wygenerować pieniądze (…), nie doczekamy się dosypywania z budżetu państwa – te słowa wypowiedziane w listopadzie przez jednego z kluczowych urzędników Ministerstwa Zdrowia odnosiły się co prawda do obszaru leków, ale śmiało mogłyby stanowić motto dla wszystkich instytucji odpowiedzialnych za finansowanie i organizację obszaru ochrony zdrowia. Oczywiście, „dosypywanie” wydarzyć się będzie mogło, a nawet będzie musiało – nie ma takiej możliwości, by udało się utrzymać system choćby w minimalnej, względnej równowadze, bez zastrzyków finansowych, skoro przewidywana wielkość luki oscyluje wokół 23 mld zł. Resort zdrowia ma jednak świadomość – mają ją również szefowie NFZ i AOTMiT – że w tym roku o pozyskanie dotacji, zwłaszcza spoza działu 46 budżetu państwa, za który odpowiada MZ, może być ekstremalnie trudno.

Rok 2026 będzie więc, tak czy inaczej, rokiem oszczędności – przede wszystkim takich, które nie wymagają zmian w ustawach. Decyzje dotyczące przywrócenia limitowania części świadczeń oraz racjonalizacji (obniżenia) wycen nie tylko leżą na stole, ale część już została przekazana do realizacji. W 2024 roku udało się Polsce przekroczyć – realnie – 6 proc. PKB w wydatkach publicznych na zdrowie. Nie jest pewne ani to, czy udało się powtórzyć wynik w roku 2025, ani czy uda się w tym, który właśnie się rozpoczyna: co najmniej pół punktu procentowego to pieniądze przekazywane przez budżet państwa w drodze „przymusu bezpośredniego”, w związku z realizacją ustawy o wynagrodzeniach minimalnych oraz – co nie mniej istotne – świadczeń nielimitowanych. Oszczędności mają ten wymuszany nawis zredukować do absolutnego minimum.

Nie ma powodów do gwałtownych ruchów, system nie zbankrutował, nie można mówić o katastrofie – zapewnia premier Donald Tusk. Katastrof w mikroskali z perspektywy gabinetu przy Alejach Ujazdowskich nie widać, a bankructwa systemu nikt nie wieszczy. Mowa jest – od dłuższego już czasu – o lokalnych, indywidualnych wręcz, choć coraz liczniejszych implozjach.

Wynagrodzenia. To miały, w lipcu 2025 roku, być „ostatnie takie podwyżki”. Ale czy rzeczywiście były? – Chcielibyśmy odejść od obecnego mechanizmu podwyżkowego na rzecz waloryzacji o wskaźnik ustalany co roku dla budżetówki – mówiła pod koniec grudnia minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. Od „chcielibyśmy” do „podjęliśmy decyzję”, a zwłaszcza do „odeszliśmy” droga jest bardzo daleka i wyboista, a grudniowa zapowiedź prezydenta o braku zgody na odebranie podwyżek medykom sprawy nie ułatwia. To, co zastanawia najbardziej, to fakt, że MZ nie potrafi o sprawach dotyczących podwyżek mówić wprost: propozycja przesunięcia terminu podwyżek na styczeń (logiczna, zasadna) oznacza brak podwyżek (oszczędności) w 2026 roku, zaś „odejście od mechanizmu podwyżkowego” to nic innego, jak brak podwyżek. Waloryzacja to nie podwyżka, zwłaszcza jeśli pierwsza to ok. 3 proc., a druga – 12 proc. Ministerstwo prowadząc rozmowy z partnerami społecznymi nie może oczekiwać, że nie rozumieją oni istoty przedstawianych propozycji i ich skutków.

Co może się wydarzyć w tym obszarze w 2026 roku? Trudno się spodziewać, by projekt MZ (ma być przedstawiony 7 stycznia, takie były zapowiedzi) zyskał poparcie nie tylko partnerów społecznych (związków zawodowych, środowisk pracowniczych), ale i polityków. Zasadne jest pytanie, czy w ogóle będzie dla niego większość w Sejmie.

Być może udałoby się taką większość zbudować dla projektu mniej ambitnego, zawierającego wyłącznie decyzję o przesunięciu terminu podwyżek na 1 stycznia, który przyniósłby oszczędności w 2026 roku i znacząco zmniejszył koszty podwyżek w latach następnych (kwotą bazową byłaby średnia krajowa sprzed dwóch lat). Gdyby to nałożyć na zmianę modelu wdrożenia ustawy – wydaje się, że nad kosztami ustawy podwyżkowej decydenci stracili kontrolę w dużym stopniu na własne życzenie i teraz nie potrafią jej odzyskać, choć nie wymaga to wcale tak radykalnych zmian, jakie są projektowane. I które, z dużym prawdopodobieństwem, nie będą mogły zostać wdrożone.

Edukacja zdrowotna. Wejdzie, nie wejdzie? Oczywiście, pytanie dotyczy przedmiotu obowiązkowego. Jeśli wejdzie, to czy z modułem dotyczącym seksualności, czy też bez niego? Linie podziału w tej sprawie wcale nie są tak oczywiste, jakby się mogło wydawać części komentatorów, a argumenty padające w dyskusji powinny być lepiej ważone. Chyba że nie chodzi wcale o znalezienie sposobu na wyjście z impasu, a o kontynuowanie wzajemnego okładania się przy użyciu tegoż narzędzia w imię „najmojszych” racji. Nawet jeśli skądinąd słusznych. Decyzja, jak wiadomo, musi zapaść do końca pierwszego kwartału – i nie ma wątpliwości, że pierwsze miesiące 2026 roku będą w temacie edukacji zdrowotnej i jej formatu niezwykle gorące.

Zdrowie publiczne. W tym obszarze powinno się wydarzyć w kolejnych dwunastu miesiącach bardzo dużo, począwszy od przygotowywanej – wręcz już niemal gotowej – nowelizacji ustawy o zdrowiu publicznym, na podstawie której ma ruszyć Narodowy Program Zdrowia 2.0. Jego pierwsza wersja, jak wielokrotnie mówiła w minionym roku autorka ustawy o zdrowiu publicznym, senator Beata Małecka-Libera, nie przyniósł oczekiwanych rezultatów, nie udało się osiągnąć celów.

To fundament, ale i w poszczególnych segmentach oczekiwanych jest wiele decyzji, choć zapewne przede wszystkim – wciąż dyskusji. Począwszy od używek – na tapecie ciągle są ograniczenia w dostępności do wszelkiego rodzaju produktów nikotynowych i zastępujących nikotynę, ale tematem numer jeden i głównym polem walki może stać się alkohol, zasady jego dostępności i promocji spożywania (czymże innym jest reklama, jeśli nie promocją?).

Bardzo mocno wybrzmiewał w ostatnich tygodniach roku temat zdrowia fizycznego i psychicznego dzieci i młodzieży, zwłaszcza w kontekście wpływu życia w cyberprzestrzeni na zdrowie – we wszystkich jego wymiarach. Coraz więcej badań pokazuje, że przestrzeń do dyskusji się zawęża, a przykłady rosnącej liczby krajów wskazują na konieczność podejmowania decyzji ograniczających dostępność choćby do mediów społecznościowych dla osób małoletnich.

Wreszcie szczepienia. W 2025 roku nastąpiły tu bardzo duże zmiany – przede wszystkim jednak dotyczące szczepień dorosłych. Możliwość wystawiania recept refundowanych przez farmaceutów i rozszerzenie listy szczepień dostępnych w aptekach jeszcze nie zostały „dopięte” (poza szczepieniami, gdzie o refundacji decyduje jedynie kryterium wieku), ale już przynoszą pierwsze efekty. Buksuje obszar szczepień obowiązkowych, ciągle niezrealizowanym postulatem pozostaje pełne uruchomienie e-karty szczepień. Ma się to zrealizować w drugim kwartale 2026 roku, ale terminów podawano już tak wiele, że trudno się przywiązywać do najnowszego.

Polityka lekowa. Zapowiedzi są imponujące: aktualizacja dokumentu przyjętego dobrych osiem lat temu, poprawiona szeroka nowelizacja ustawy refundacyjnej (PSzNUR?) oraz zapowiadany przez MZ projekt ustawy o receptach, którego jednym z wątków ma być (raczej częściowa) automatyzacja określania poziomu refundacji. Gdzieś w tle – bo resort nie eksponuje swoich planów – racjonalizacja wydatków na refundację. Powód jest prosty: udział wydatków na leki w stosunku do całego budżetu NFZ nie rośnie (by nie powiedzieć, maleje), do zapisanej w ustawie refundacyjnej granicy 17 proc. jest coraz dalej, za to mnożą się wątpliwości, czy aby na pewno pieniądze, które wydajemy, są pożytkowane z sensem. Eksplozja wydatków na bezpłatne leki to jeden z wątków, nad którymi eksperci rekomendują się pochylić, jednocześnie zwracając uwagę, że w zakresie refundacji i zwiększania dostępu zwłaszcza do innowacyjnych terapii (nie oznacza to zawsze najdroższych i najnowocześniejszych) mamy jeszcze sporo do zrobienia. Pytanie, czy w atmosferze politycznej awantury (choćby tej, rozpętywanej w Sejmie w sprawie „listy grozy” MZ) da się szukać konsensusu. I sensownych rozwiązań.

Zdrowie psychiczne. 2026 rok ma być ostatnim rokiem pilotażu centrów zdrowia psychicznego. To jeden z kluczowych obszarów – choć nie jedyny – który zdecyduje nie tylko o nowym kształcie systemu zabezpieczenia potrzeb pacjentów w zakresie zdrowia psychicznego. Nie jest ciągle pewne, w jaki sposób (i w jakim stylu) decydenci przeprowadzą zmianę systemową, w jaki sposób nastąpi wdrożenie rozwiązań w skali kraju, skoro wiadomo, że choć w pozostającej poza pilotażem części kraju są regiony gotowe do podjęcia pracy w nowym systemie, są i takie, w których potencjału nie ma i być może go nie będzie jeszcze przez jakiś czas.

O domknięcie, przez wzmocnienie „zerowego” poziomu opieki – na szczeblu placówek edukacyjnych – woła też reforma psychiatrii dzieci i młodzieży. Żaden system nie udźwignie wyzwań (coraz większych), jeśli lwia część problemów nie będzie wychwytywana i rozwiązywana, zanim rozwiną się na tyle, że będą wymagać interwencji specjalistów.

Konsolidacja. Jest ustawa, ale gdzie ta konsolidacja? „Pikieta przeciw konsolidacji szpitali” (Olsztyn), „Radni powiatu leskiego za konsolidacją szpitali, pracownicy nie są zachwyceni” – to tylko dwa tytuły, jakie ukazały się w mediach na przełomie roku. Czyli – próby konsolidacji są (zresztą tak, jak w poprzednich miesiącach i latach), opór społeczny – tak samo obecny. Pozostają więc w mocy pytania, czy się wydarzy i w jakiej skali.

Pozostaje też w mocy pytanie odwieczne, co było pierwsze: jajko czy kura. W tym kontekście, czy najpierw powinna się wydarzyć konsolidacja, by ucywilizować zapotrzebowanie na pracę (przede wszystkim lekarzy), a jej następstwem w naturalny sposób powinno być rozluźnienie presji płacowej, czy wręcz przeciwnie – przez zmiany w zasadach wynagradzania w sposób naturalny należy utorować drogę do konsolidacji szpitali. Wydaje się, że w 2026 roku decydenci będą musieli przynajmniej spróbować znaleźć odpowiedź na to pytanie.

Trudno abstrahować od kontekstu KPO (2026 rok to koniec realizacji projektów finansowanych z tego strumienia środków europejskich, można się spodziewać, że nie obędzie się bez napięć i kontrowersji w związku z napiętym harmonogramem). Pieniądze unijne miały w owej konsolidacji pomagać, na razie jednak – jak się wydaje – w dużej mierze płyną obok, niezależnie od procesów, które (nie) zachodzą. Tu również pojawia się chociażby wątek opieki długoterminowej, a konkretnie jednego z jej aspektów, tego najbardziej instytucjonalnego (łóżka OD, zakłady opiekuńczo-lecznicze etc.).

Decyzje strategiczne. Przedstawiona w ostatnich tygodniach 2025 roku wieloletnia prognoza dla finansów ochrony zdrowia nie pozostawia złudzeń: Polska potrzebuje nie tylko decyzji doraźnych, dotyczących zwiększenia nakładów na zdrowie, ale przede wszystkim – przebudowy myślenia o wyzwaniach związanych z tym obszarem i zaprojektowania nowych rozwiązań. Politycy, skupieni na gaszeniu pożaru, jaki dotyka finanse NFZ (czy też raczej na próbach gaszenia lub też nawet na deklaracjach w sprawie woli jego gaszenia) nie wydają się zdolni do spojrzenia ponad horyzont kadencji, nie mówiąc o perspektywie roku 2060 czy nawet 2040. Do tego drugiego zaczynamy odliczanie piętnastu lat i nie jest to czas niewyobrażalnie długi. Eksperci, zarówno ci z naszego, krajowego podwórka, jak i z Banku Światowego, podkreślają, że kierunki należy wytyczyć już, by był czas na ich wdrożenie tak, by skutki załamania obecnie funkcjonujących (nie tylko w Polsce) modeli finansowania nie były druzgocące dla społeczeństw, zwłaszcza zaś ich mniej uprzywilejowanych grup. Grup o mniejszym kapitale, również materialnym, finansowym. Nie wydaje się jednak możliwe, a na pewno prawdopodobne, by w nadchodzących dwunastu miesiącach taka dyskusja w Polsce w ogóle miała szanse się rozpocząć.

Personalia. Czy za dwanaście miesięcy skład kierownictwa najważniejszych instytucji w systemie ochrony zdrowia będzie taki, jak na początku 2026 roku? To pytanie dość nieoczywiste, bo podszyte innym – o sukcesy, klęski, a może tylko niepowodzenia i o to, czy będą one mieć przełożenie na decyzje personalne, zarówno osobiste jak i narzucone. Po dość odważnych, które zrealizowały się w minionym roku, jeśli chodzi o kierownictwo resortu zdrowia, pytanie pozostanie otwarte. Niczego nie można przesądzić, bo trudno powiedzieć, jak z wyzwaniami trudnego roku poradzi sobie ekipa już nie-nowa. I w jakim stopniu uda się jej (z)realizować zadeklarowane priorytety, z których fundamentalny dotyczy zrównoważenia finansów NFZ, ale są przecież i inne, choćby przyspieszenie cyfryzacji, co choćby w kontekście niekończących się zawirowań wokół CeZ jest opatrzone sporym znakiem zapytania.

02.01.2026
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.