Posłowie zajęli się propozycjami zmian w prawie dotyczącymi ograniczenia spożycia alkoholu. W Sejmie są dwa projekty poselskie w tej sprawie złożone przez Polskę 2050 i Lewicę. W uzgodnieniach międzyresortowych jest natomiast projekt rządowy. Rząd zapewne chciałby, aby projekty były procedowane wspólnie, jednak – przynajmniej na dziś – nie wydaje się to możliwe. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapowiedział, że prace nad projektami poselskimi ruszą na kolejnym posiedzeniu Sejmu, jeszcze w styczniu.

Fot. Sejm
Podczas czwartkowego posiedzenia sejmowych komisji Zdrowia oraz Gospodarki wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka podkreślała, że spożycie alkoholu jest jednym z fundamentalnych problemów zdrowia publicznego w Polsce. – Poziom umieralności mężczyzn w Polsce z powodu problemów zdrowotnych związanych z konsumpcją alkoholu był w 2020 roku ponad dwukrotnie wyższy od poziomu umieralności w krajach Unii Europejskiej ogółem. Poziom umieralności kobiet był wyższy o 89 proc. Warto podkreślić, że uwzględnione przyczyny zgonów prawie w całości są bezpośrednim skutkiem konsumpcji alkoholu, natomiast nie obejmują przyczyn, które częściowo związane są z jego spożywaniem – mówiła, dodając, że osoby leczone z powodu zaburzeń wynikających z używania alkoholu stanowią najliczniejszą grupą pacjentów w całodobowych oddziałach psychiatrycznych; są to przede wszystkim mężczyźni.
– Alkohol pozostaje kluczowym czynnikiem sprzyjającym przemocy, wypadkom drogowym oraz problemom społecznym. Liczba dzieci poniżej 18. roku życia pochodzących z rodzin z problemem alkoholowym, które wymagają wsparcia, wynosi około 943 tys. – wyliczała Kęcka, przywołując analizy prezentowane publicznie przez ekspertów i wskazując, że koszty społeczne i ekonomiczne nadmiernego spożywania alkoholu rocznie wynoszą nawet 186 mld zł. – To więcej niż budżet na obronę narodową, więcej niż roczne wydatki na szkolnictwo wyższe. To zasoby, które mogłyby finansować rozwój, innowacje, zatrudnienie i bezpieczeństwo – podkreślała. To także więcej niż wynoszą korzyści dla gospodarki ze strony branży alkoholowej.
– Stosowanie ograniczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej polegającej na produkcji i sprzedaży napojów alkoholowych powinno być adekwatne do zamierzonego celu i w jak najmniejszym stopniu wpływać na równą konkurencję między przedsiębiorcami. W mojej opinii należy kontynuować proces legislacyjny nad rządowym projektem ustawy w celu wypracowania kompromisu – mówił z kolei Michał Jaros, sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii, podkreślając, że cały rząd jest zainteresowany minimalizowaniem negatywnych skutków związanych ze spożywaniem alkoholu.
Po wystąpieniach strony rządowej głos oddano stronie społecznej, a pierwszą część dyskusji zdominowali przedstawiciele producentów wyrobów alkoholowych (lub organizacji biznesowych), którzy jednoznacznie stwierdzili, że próba ograniczenia dostępu do alkoholu – np. poprzez wyeliminowanie czy ograniczenie sprzedaży napojów alkoholowych na stacjach benzynowych – naruszy zasady wolności gospodarczej i równość podmiotów gospodarczych. – Cała sprzedaż alkoholu na stacjach benzynowych stanowi raptem 2,5 proc. ogólnego strumienia sprzedaży napojów alkoholowych. Na stacjach benzynowych sprzedaje się więc znacznie mniej alkoholu niż w przeciętnym punkcie, który posiada koncesję. Zresztą jedynie 5 proc. koncesji to stacje benzynowe – wskazał Adam Abramowicz, prezes Organizacji Pracodawców, reprezentant Rady Przedsiębiorców.
Wprowadzenie nocnego zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych proponowała jeszcze minister Izabela Leszczyna, projekt Lewicy idzie o krok dalej, przewidując wyrugowanie alkoholu ze stacji benzynowych i nocną prohibicję we wszystkich punktach handlowych. Jednym z argumentów przeciw takim ograniczeniom – oprócz niekonstytucyjności różnicowania podmiotów – ma być brak twardych danych, że sprzedaż alkoholu na stacjach benzynowych wpływa negatywnie np. na ryzyko wypadków powodowanych przez pijanych kierowców. Padały też argumenty, że wielość zakazów będzie sprzyjać rozwojowi szarej strefy. – Zamiast uderzać w handel i producentów, budujmy świadomość społeczną, stawajmy na edukację – argumentowali przedstawiciele branży alkoholowej. W ich ocenie zakazy i ograniczenia – na przykład dotyczące eksponowania wyrobów alkoholowych w sklepach wielkopowierzchniowych – i tak nie będą skuteczne, bo konsumenci robią zakupy intencjonalnie. – Jeśli ktoś chce kupić alkohol, to go kupi – tłumaczyli.
W zupełnie innym tonie wypowiadali się przedstawiciele organizacji działających na rzecz zdrowia publicznego. – Dziwię się Radzie Przedsiębiorców, bo nawet 1,5 mln waszych pracowników idzie do pracy z jakąś zawartością alkoholu we krwi. Sprzedaje się pół miliona małpek dziennie i prawie 3 mln puszek piwa – komentował Krzysztof Brzózka, były dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Choć prof. Andrzej Fal, specjalista w dziedzinie zdrowia publicznego, ocenił dość krytycznie przygotowywane projekty, zarzucając im punktowe rozwiązywanie problemów i skupienie się na ograniczaniu dostępności, podczas gdy największym wyzwaniem – w jego ocenie – powinna być profilaktyka uzależnień, to według Brzózki proponowane rozwiązania nie powinny być oceniane w próżni, bo wypełniają one inne już istniejące regulacje i programy – choćby Narodowy Program Zdrowia.
Dramatycznie wybrzmiał głos Marcina Karolewskiego, przedstawiciela Naczelnej Izby Lekarskiej. – Około jedna trzecia pacjentów, którzy do mnie trafiają, to osoby mające wyłącznie problem alkoholowy. Wczoraj stwierdzałem zgon u ojca rodziny, który został do mnie przywieziony prosto z suto zakrapianej Wigilii. Od dłuższego czasu słucham dyskusji o nadmiernym spożyciu alkoholu i mam wrażenie bagatelizowania problemu – mówił, oceniając, że dyskusja na posiedzeniu komisji w centrum uwagi stawia równość podmiotów gospodarczych. – Nie obchodzi mnie to, kto zarobi na sprzedaży alkoholu, a kto straci na ograniczeniu do niego dostępu. Trzeba się zastanowić, co zrobić, żeby alkohol nie był modny – tłumaczył lekarz, kierownik Oddziału Wewnętrznego Psychosomatycznego Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych im. A. Piotrowskiego „Dziekanka” w Gnieźnie. I przywoływał przykład pacjentów, którzy tracą zdrowie i życie dlatego, że pozostają uzależnieni od alkoholu przez lata. Wśród nich są również bardzo młode osoby – dwudziestokilkuletni mężczyźni.
Tezy stawiane przez branżę alkoholową obalała dr n. med. Maja Herman, specjalistka w dziedzinie psychiatrii, która – nawiązując do wątku rzekomego braku sensu zakazu eksponowania wyrobów alkoholowych – przypominała, że badania naukowe są w tej sprawie jednoznaczne – mózg pożąda tego, co widzi. Jeśli nie widzi, rośnie prawdopodobieństwo, że impuls do zakupu się nie pojawi.
Nie zabrakło też wątku wprowadzenia całkowitego zakazu reklamy wyrobów alkoholowych. Tu koronnym argumentem, bez żadnego zaskoczenia, stała się napiętnowana już „świąteczna” reklama piwa, na której również podczas posiedzenia nie pozostawiono suchej nitki, stawiając wręcz tezę, że intencją twórców spotu była normalizacja konsumpcji alkoholu w oczach dzieci i przez to przygotowanie nowych konsumentów do inicjacji alkoholowej, nawet jeśli odłożonej o dobrych kilka lat.
Przedstawiciele branży alkoholowej próbowali dezawuować wypowiedzi ekspertów, przekonując, że nie należy w dyskusji sięgać po argumenty emocjonalne, a skupić się na faktach. Posiedzenie trwało 2,5 godziny i stanowiło jedynie preludium do dyskusji, jakie ruszą – zgodnie z zapowiedziami marszałka Czarzastego – za dwa tygodnie.
Projekt nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, złożony przez Lewicę, przewiduje m.in. całkowity zakaz reklamy i promocji wszystkich napojów alkoholowych, w tym piwa.
Projekt wprowadza też zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach paliw, w zakładach leczniczych oraz w godzinach nocnych na terenie całego kraju, czyli od godz. 22 do 6. Przewiduje on też wprowadzenie m.in. obowiązku weryfikacji wieku przy zakupie alkoholu, a także zakłada, że internetowa sprzedaż alkoholu będzie możliwa wyłącznie z odbiorem osobistym i po okazaniu dokumentu tożsamości.
Natomiast projekt nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz ustawy o radiofonii i telewizji, który złożyła Polska 2050, przewiduje wprowadzenie bezwzględnego zakazu publicznej reklamy napojów alkoholowych i bezalkoholowych, a także rozszerza uprawnienia dla gmin do wprowadzania godzinowego zakazu sprzedaży alkoholu.