O czym mówią kolejki?

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Radość, bo nie jest gorzej. A może raczej szukanie odpowiedzi, jak to możliwe, że mimo coraz głębszego kryzysu, dostępność w systemie publicznym nie tąpnęła? Kolejkowy raport Fundacji WHC niewątpliwie daje przestrzeń do dyskusji na temat sytuacji w systemie ochrony zdrowia, nawet jeśli nie zawiera prostych odpowiedzi.


Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski, Krzysztof Łanda. Fot. MZ

  • Doszliśmy do krańca wydolności systemu. Polacy zaczęli się leczyć prywatnie
  • Wydatki prywatne to najmniej efektywny sposób kupowania świadczeń zdrowotnych
  • Powinniśmy niezwłocznie doprowadzić do pełnej elektronizacji wszystkich umów z personelem
  • Cennym elementem raportu kolejkowego jest analiza etapowości leczenia
  • Wprowadzenie e-rejestracji pozwoli zmierzyć realny czas oczekiwania pacjentów na diagnostykę i leczenie

– Doszliśmy do krańca wydolności systemu. Polacy zaczęli się leczyć prywatnie – komentował wyniki raportu były wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński, obecnie poseł PiS, dodając, że 2024 rok był pierwszym, według GUS, w którym udział wydatków prywatnych w wydatkach na leczenie ogółem wzrósł. – Do tej pory malał. W 2023 roku wydatki te wzrosły o 3,5 mld zł rok do roku, a w 2024 roku – 10 mld zł. Wyniosły wówczas 64 mld zł. To konsekwencja wypychania ludzi z publicznego do prywatnego systemu – ocenił, wskazując personalnie odpowiedzialność byłej minister zdrowia Izabeli Leszczyny, która ten kierunek, jego zdaniem, obrała programowo. Z danych GUS co prawda wynika, że udział wydatków prywatnych na przestrzeni ostatniej dekady był raczej stabilny, zmalał wyraźniej w 2023 roku (wtedy szeroko otworzono dostęp do nielimitowanych świadczeń, w tym w AOS). W 2024 roku natomiast rzeczywiście wzrósł, można się również spodziewać, że dane za 2025 rok potwierdzą ten trend.

Krzysztof Łanda, również były wiceminister zdrowia w rządzie PiS, wskazywał przy tym, że wydatki prywatne, te ponoszone wprost z kieszeni pacjenta, to najmniej efektywny sposób kupowania świadczeń zdrowotnych, bo są one po prostu najdroższe. Ale nie znaczy to wcale, że płatnik, dysponujący ponad dwustumiliardowym budżetem, zawsze wydaje pieniądze efektywnie. Janusz Cieszyński wprost stwierdził, że jednym z problemów są wyceny świadczeń, i choć MZ i NFZ już dostrzegły problem i prowadzą działania naprawcze, nie dotyczą one wszystkich obszarów. Przykładem, zdaniem posła, są poradnie leczenia bólu, w których wyceny pozwalają na podwyższanie stawek lekarskich z 2,8 tys. zł na 3 tys. zł – za godzinę pracy. – Prowadzę w tej sprawie interwencję poselską – mówił Cieszyński.

Poseł PiS zwracał uwagę, że rząd w dość prosty sposób mógłby rozwiązać wiele problemów związanych z liczeniem kosztów, również kosztów pracy. – Istnieje możliwość, by MZ pozyskało z KAS (Krajowa Administracja Skarbowa – red.) bardzo szczegółowe dane z wszystkich zapłaconych przez szpitale faktur. Powinniśmy niezwłocznie doprowadzić do pełnej elektronizacji wszystkich umów z personelem. Kopia takich umów trafiałaby do NFZ lub AOTMiT – wskazywał Janusz Cieszyński i dodał, że dałoby to NFZ realną kontrolę nad kosztami podmiotów leczniczych, także tymi wynikającymi z wynagrodzeń. – Niedawno jeden z lekarzy mówił mi, że zarabia milion złotych rocznie, ale że nie jest głupi, to zarabia po 250 tys. w czterech miejscach – dodał Cieszyński.

– Pierwsza myśl po publikacji raportu? Super, nie jest gorzej! – przyznała Dorota Korycińska, prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej. – To świadczy o tym, w jak dramatycznej sytuacji jesteśmy – dodała. W jej ocenie cennym elementem raportu kolejkowego jest analiza etapowości leczenia – bo kolejki najbardziej doskwierają pacjentom przed etapem hospitalizacji. Widać to w sposób szczególny na przykładzie onkologii (również w poniedziałek dane na temat czasu oczekiwania na świadczenia onkologiczne, w tym diagnostykę, opublikowała Fundacja Alivia, nie są to informacje napawające optymizmem), gdzie pacjent może liczyć na szybką ścieżkę, gdy trafia do szpitala. Wcześniej – bywa z tym nadal bardzo różnie.

Znak zapytania nad znaczeniem raportu WHC postawił Bernard Waśko, dyrektor NIZP-PZH. W jego ocenie „z punktu widzenia analitycznego nie można budować sobie obrazu dostępności na podstawie danych, które zostały zaprezentowane w Barometrze WHC ani innych danych dotyczących terminów leczenia”. Waśko zakwestionował na przykład informację dotyczącą czasu oczekiwania na zabieg endoprotezoplastyki (ponad 20 miesięcy), wskazując, że zgodnie z informatorem NFZ tylko na Mazowszu od ręki znalazł kilka ośrodków, w których czas oczekiwania wynosi ok. pięciu miesięcy. Zdaniem Krzysztofa Łandy dane z informatora NFZ nie są wiarygodne, a pacjenci, którzy się nimi kierują, często przeżywają rozczarowanie, gdy rzeczywiście chcą skorzystać z oferty.

Waśko ocenił, że najważniejszym problemem w kontekście dostępności i czasu oczekiwania jest „kwestia dodzwonienia się do rejestracji”. I dlatego wprowadzenie e-rejestracji zmieni reguły gry, bo pozwoli zmierzyć realny czas oczekiwania pacjentów na diagnostykę i leczenie. Dane te, dotyczące pacjentów pierwszorazowych, będą obliczane i publikowane przez NFZ na podstawie obiektywnych informacji pobieranych automatycznie, obejmujących datę rejestracji pacjenta do kolejki i datę udzielenia świadczenia.

Ogromne nadzieje w e-rejestracji pokłada również Ministerstwo Zdrowia, które – jak podkreślali zarówno organizatorzy, jak i resort zdrowia w swoich kanałach informacyjnych – po raz pierwszy uczestniczyło oficjalnie w prezentacji raportu. – Barometr WHC to jedno z narzędzi pozwalających obiektywnie obserwować zmiany w systemie ochrony zdrowia. Zarówno w ujęciu ogólnym, jak i według dziedzin medycyny oraz wybranych świadczeń. Przegląd danych stanowi punkt wyjścia do dalszych działań systemowych – napisało MZ w serwisie X.

Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski, przywołując pozytywne doświadczenia w tym zakresie szpitala, którym przez wiele lat kierował, zapewniał, że będzie to kluczowe rozwiązanie, które pozwoli lepiej zarządzać ruchem pacjentów. W jego opinii również pierwsze tygodnie systemowego funkcjonowania e-rejestracji pokazują, że nadzieje nie są bezpodstawne. – Już po pierwszym tygodniu widzimy, że blisko 3800 wizyt zostało przez pacjentów przełożonych, czyli w pewnym sensie uwolnionych. I tylko sześciu pacjentów nie zgłosiło się na swoje wizyty. To już jest jakiś ruch w kierunku skrócenia kolejek do specjalistów. Wdrożenie zaczęliśmy od kardiologii. Stopniowo będziemy wdrażać e-rejestrację, mam nadzieję, że coraz szybciej i sprawniej – mówił wiceminister Maciejewski.

Ale w jego opinii istotna jest również weryfikacja skierowań, które niekiedy (często) wystawiane są albo nie do właściwych poradni, albo – bez koniecznych do wykonania badań, co w oczywisty sposób wydłuża ścieżkę pacjenta do uzyskania właściwego leczenia. Przydatna byłaby również weryfikacja zasadności merytorycznej danego skierowania, zwłaszcza jeśli chodzi o procedury zabiegowe. – Być może są inne, korzystniejsze dla pacjentów, metody leczenia – mówił Maciejewski.

Nie bez znaczenia dla czasu oczekiwania jest też deficyt lekarzy w poszczególnych specjalizacjach. Wiceminister dziwił się przy tym, że czas oczekiwania jest długi (albo znacząco się wydłuża) do specjalistów w dziedzinach, które przeżywają prawdziwe oblężenie (np. laryngologia czy okulistyka), ale w trakcie dyskusji znaleziono wiele uzasadnień – w tym kluczowe, czyli emigrację specjalistów (całkowitą lub częściową) do sektora prywatnego.

13.01.2026
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.