W czwartek Federacja Przedsiębiorców Polskich opublikowała najnowszą, piętnastą już edycję Monitora Finansowania Ochrony Zdrowia. Eksperci zwracają uwagę, że problemy finansowe rzutują na efektywność systemu, co z kolei można mierzyć znacznie wyższymi niż średnia UE wskaźnikami liczby zgonów możliwych do uniknięcia. W Polsce wskaźnik ten jest wyższy od średniej o blisko 50 proc. Zdaniem ekspertów skutkuje to ubytkiem PKB rzędu 115 mld zł.
Łukasz Kozłowski. Fot. Piotr Waniorek / zelaznastudio.pl dla FPP
- Do osiągnięcia ustawowego celu 7 proc. PKB w 2027 roku w systemie brakuje 11,3 mld zł – licząc zgodnie z metodą „t-2”
- Aby realnie osiągnąć nakłady na zdrowie równe 7 proc. PKB, konieczne byłoby pozyskanie 46,1 mld zł dodatkowego finansowania
- Za blisko 2/3 różnicy w śmiertelności możliwej do uniknięcia między Polską a średnią UE odpowiada pięć głównych przyczyn zgonów
- Nadmierne oszczędzanie na ochronie zdrowia jest nie tylko źródłem ludzkich tragedii, ale również na poziomie czystej kalkulacji finansowej pozostaje dla naszego państwa zupełnie nieracjonalne
Rok 2026 nie przyniesie przełomu. Zgodnie z ustawą zapewniającą wzrost nakładów na ochronę zdrowia, w 2026 roku publiczne wydatki na ten cel powinny wynieść minimum 6,8 proc. PKB (przy czym jest to oczywiście poziom uwzględniający metodę ustawową, więc PKB sprzed dwóch lat). – Uwzględniając plan finansowy NFZ oraz prognozowane wielkości w budżecie państwa, wydatki na zdrowie wyniosą 248,6 mld zł, co stanowi wzrost o 22 mld zł w stosunku do 2025 roku. Porównując tę wartość z PKB prognozowanym na 2026 rok (4174,2 mld zł), przekłada się to na wydatki na poziomie 5,95 proc. PKB – czytamy w opracowaniu FPP. Oczywiście, plan to nie wykonanie, można się spodziewać, że finalnie wydatki będą wyższe (nie wiadomo jedynie, o ile): w 2025 roku zakładana wysokość dotacji budżetowej wynosiła 18 mld zł, zaś finalnie do planu finansowego na 2025 rok budżet dołożył nieco ponad 34 mld zł.
Analiza FPP wskazuje, że do osiągnięcia ustawowego celu 7 proc. PKB w 2027 roku w systemie brakuje 11,3 mld zł – licząc zgodnie z metodą „t-2”. Aby jednak realnie osiągnąć nakłady na zdrowie równe 7 proc. PKB, konieczne byłoby pozyskanie 46,1 mld zł dodatkowego finansowania.
Jedną z najistotniejszych miar skuteczności funkcjonowania systemu jest wskaźnik zgonów możliwych do uniknięcia dzięki lepszej profilaktyce oraz leczeniu (tzw. preventable and treatable mortality). Według najnowszych dostępnych danych Eurostatu za 2022 rok, wskaźnik ten wynosił w Polsce 384 zgony na 100 tys. osób – o 49 proc. więcej niż średnia unijna (258). Oczywiście, na efektywność systemu mają wpływ nie tylko pieniądze, ale trudno pomijać fakt, że Polska, która realnie na zdrowie (według ostatniego raportu OECD „Health at a Glance 2025”) przeznacza ze środków publicznych ok. 6 proc. PKB, wyraźnie odstaje od średniej unijnej (ok. 9 proc. PKB) – trudno też nie zauważyć, że różnica w nakładach (w stosunku do PKB) jest istotnie podobna do tej między wskaźnikami liczby zgonów możliwych do uniknięcia.
Za blisko 2/3 różnicy w śmiertelności możliwej do uniknięcia między Polską a średnią UE odpowiada pięć głównych przyczyn zgonów, w tym m.in. choroba niedokrwienna serca czy zapalenie płuc. Warto też zauważyć, że różnica między poziomem zgonów możliwych do uniknięcia w Polsce względem UE systematycznie się powiększa już od 2015 roku. Pandemia wyraźnie ten trend przyspieszyła (Polska miała jeden z najwyższych w krajach wysokorozwiniętych wskaźnik zgonów nadmiarowych, w tym z powodu COVID-19).
W feralnej pierwszej piątce przyczyn nadmiarowych zgonów są:
- choroba niedokrwienna serca (20,7 więcej zgonów na 100 tys. osób, o 58 proc. więcej niż w UE)
- zatrucia spowodowane alkoholem (20,5 więcej zgonów na 100 tys. osób, o 162 proc. więcej niż w UE)
- zapalenie płuc niesklasyfikowane (13,2 więcej zgonów na 100 tys. osób, o 201 proc. więcej niż w UE)
- choroby naczyń mózgowych (12,5 więcej zgonów na 100 tys. osób, o 68 proc. więcej niż w UE)
- COVID-19 (11,7 więcej zgonów na 100 tys. osób, o 70 proc. więcej niż w UE).
Na szóstym miejscu pojawiają się choroby nowotworowe, w tym – rak płuca.
Eksperci FPP zauważają, że liczbę zgonów możliwych do uniknięcia w Polsce można szacować na 144 tys. rocznie. Ostrożnie szacowany ubytek PKB związany z przedwczesną śmiertelnością osób poniżej 75. roku życia wynosi ok. 2,9 proc., tj. ok. 115 mld zł w warunkach 2025 roku. Przekłada się to na utracone dochody sektora finansów publicznych na poziomie ok. 49 mld zł rocznie. – Gdyby wskaźnik ten kształtował się na poziomie odpowiadającym średniej unijnej, liczba przedwczesnych zgonów zmniejszyłaby się o 47 tys. rocznie, co przełożyłoby się na dodatni wpływ na PKB rzędu 38 mld zł oraz zwiększenie dochodów budżetowych o 16 mld zł – piszą.
– Dane dotyczące śmiertelności możliwej do uniknięcia pokazują, że nadmierne oszczędzanie na ochronie zdrowia jest nie tylko źródłem ludzkich tragedii, ale również na poziomie czystej kalkulacji finansowej pozostaje dla naszego państwa zupełnie nieracjonalne. Każdy przedwczesny zgon to utracone lata pracy, a co za tym idzie niższa aktywność w gospodarce oraz utracone wpływy ze składek i podatków. W dłuższej perspektywie niedostateczne finansowanie polskiej ochrony zdrowia, które przekłada się na zaburzenia płynności podmiotów leczniczych, a co za tym idzie ograniczenie dostępności świadczeń dla pacjentów, szczególnie tych wymagających pilnego leczenia, może kosztować nas jako państwo znacznie więcej niż wynoszą krótkoterminowe oszczędności budżetowe uzyskane np. dzięki zaniżonej dotacji podmiotowej do NFZ – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.