In vitro – ograniczeniem są pieniądze

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Dzięki programowi in vitro do 21 grudnia 2025 roku urodziło się 9525 dzieci i uzyskano ponad 23,5 tys. ciąż klinicznych. Chętnych nie brakuje, program powinien być rozwijany, ograniczeniem są jednak pieniądze. Podczas środowego posiedzenia Komisji Zdrowia pojawił się apel o zwiększenie finansowania do 800 mln zł rocznie. Nie wydaje się, przynajmniej na razie, by było to możliwe.

Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski podczas posiedzenia Komisji Zdrowia, 21 stycznia 2026 r. Fot. Sejm

  • Już w ub. roku dały o sobie znać problemy z finansowaniem
  • PTMRiE postuluje zwiększenie budżetu do poziomu 800 mln zł rocznie
  • MZ ma nadzieję, że przeznaczy na ten cel środki nie mniejsze niż w tym roku
  • Pacjenci onkologiczni mogą w ramach programu zabezpieczyć swoje zdolności prokreacyjne. Problemem jest brak świadomości po stronie pacjentów

Zgodnie z ustawą rocznie budżet państwa na program in vitro musi przeznaczyć minimum pół miliarda złotych. Wsłuchując się we wczorajszą dyskusję można było wyciągnąć wnioski, że MZ deklaruje wypełnienie tego minimalnego poziomu, ale nie chce podejmować zobowiązania, że uda się znaleźć jakiekolwiek dodatkowe środki, nie mówiąc o spełnieniu postulatu ustawowego podniesienia minimum do 800 mln zł. Program obowiązuje od 1 czerwca 2024 roku i już w ubiegłym roku dały o sobie znać problemy z finansowaniem, w ciągu roku rząd „dorzucił” 100 mln zł, bo zainteresowanie programem było ogromne.

– Program jest realizowany przez 58 ośrodków wyłonionych w konkursie ofert – mówił wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski. – W grudniu 2025 roku ogłoszono konkurs uzupełniający na nowych realizatorów, termin składania ofert upłynął 15 stycznia. Teraz będą one oceniane. W ramach programu każda para może skorzystać sześciokrotnie z procedury zindywidualizowanego wspomaganego rozrodu. W 2025 roku program został poddany ewaluacji – tłumaczył wiceminister. Zgodnie z danymi na dzień 21 grudnia minionego roku dzięki programowi urodziło się 9525 dzieci, uzyskano 23 507 ciąż klinicznych. 1626 osób zgłosiło się do programu zabezpieczenia płodności, a 1413 zamroziło komórki bądź nasienie. Ostateczne dane na temat realizacji programu w ubiegłym roku zostaną przedstawione w lipcu.

– Program okazał się bardzo dużym sukcesem – mówiła Katarzyna Kozioł z Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii. – Urodziło się blisko 10 tys. dzieci, natomiast zapotrzebowanie jest znacznie większe i przekracza nasze możliwości budżetowe. Wydawało się, że 500 mln zł w pierwszym i 600 mln zł w drugim roku to są duże pieniądze, ale okazało się, że zapotrzebowanie jest znacznie większe. Pary ustawiają się w kolejce, niektóre są w zaawansowanym wieku produkcyjnym – wskazała przedstawicielka Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii, które postuluje zwiększenie budżetu do poziomu 800 mln zł rocznie.

– Prace nad budżetem w zakresie ochrony zdrowia trwają, mamy pewne ograniczenia budżetowe, decyzje będziemy dopiero podejmować. To jeszcze przed nami – mówił wiceminister Maciejewski. – Mam nadzieję, że przeznaczymy na ten cel środki nie mniejsze niż w tym roku – zapewnił.

Janusz Cieszyński (PiS) chciał wiedzieć, dlaczego program in vitro nadal realizują w praktyce wyłącznie ośrodki prywatne i czy MZ widzi możliwość zmiany tego stanu rzeczy. – W Polsce zarejestrowanych jest 78 ośrodków prowadzących in vitro, w tym cztery publiczne, które także są zakwalifikowane do realizacji programu – tłumaczył wiceszef resortu zdrowia. – Bez programu koszty realizacji dla publicznych ośrodków były za duże, stąd tak mała ich liczba.

Program wsparcia in vitro przeznaczony jest dla par, które są w związku małżeńskim lub we wspólnym pożyciu, u których stwierdzono niepłodność lub była ona nieskutecznie leczona – w ciągu 12 miesięcy przed zgłoszeniem do programu lub które mają kriokonserwowane i przechowywane zarodki, utworzone w ramach wcześniej realizowanych procedur.

Obowiązują kryteria wieku: kobiety do 42. roku życia (jeśli korzystają z własnych komórek jajowych lub dawstwa nasienia), kobiety do 45. roku życia – jeśli korzystają z dawstwa oocytów lub zarodka oraz mężczyźni do 55. roku życia.

Pacjenci onkologiczni mogą w jego ramach zabezpieczyć swoje zdolności prokreacyjne. Problemem jest brak świadomości po stronie pacjentów, co sprawdziła Fundacja Alivia (badanie nie jest reprezentatywne, wzięli w nim udział chętni). – Tylko trzech na dziesięciu ankietowanych posiadało przed rozpoczęciem leczenia wiedzę o możliwościach zabezpieczenia płodności i zachowania materiału rozrodczego – mówiła Joanna Frątczak-Kazana, wicedyrektor Fundacji Alivia. – Świadomość rośnie, ale wciąż dwie trzecie pacjentów nie ma na ten temat wiedzy. Skąd pacjenci czerpią wiedzę o onkopłodności? Przede wszystkim od lekarza prowadzącego. Tylko co trzecia osoba z tych, które posiadały tą wiedzę, otrzymała informację o tym, jakie kroki trzeba podjąć, aby zabezpieczyć materiał rozrodczy. Większość osób, które nie posiadały tej wiedzy, nie poruszyła tej kwestii z lekarzem.

Ponad 80% pacjentów przyznało, że temat zabezpieczenia płodności jest dla nich istotny. Ekspertka podkreśliła, że konieczna jest zatem standaryzacja informacji przekazywanej pacjentom przed leczeniem, przekazanie im szczegółowej instrukcji oraz skoordynowanie ich ścieżki, choćby dlatego, że czas na przeprowadzenie tej procedury jest ograniczony.

22.01.2026
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.