Wdrożenie paszportu onkologicznego może ograniczyć liczbę dublowanych badań, zmniejszyć kolejki do specjalistów i zapewnić bezpieczną obserwację po zakończeniu leczenia – mówiła w środę, podczas konferencji „Onkologia – razem możemy więcej”, dr n. med. Paulina Jagodzińska-Mucha z Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

Fot. Bartosz Nehring / Kancelaria Sejmu
Ekspertka podkreślała, że moment zakończenia leczenia onkologicznego nie jest neutralny, ani z perspektywy klinicznej, ani systemowej. – To jest bardzo wrażliwy moment dla pacjenta, ponieważ przechodzi on do kolejnego etapu opieki. Na początku chory z podejrzeniem nowotworu otrzymuje kartę DiLO, co znacząco skraca czas diagnostyki i ułatwia rozpoczęcie leczenia onkologicznego. Następnie w ramach Krajowej Sieci Onkologicznej trafia pod opiekę skoordynowaną. Koordynator prowadzi pacjenta przez cały proces leczenia, dzięki czemu jest mu łatwiej odnaleźć się w systemie. I teraz chory kończy leczenie. Wbrew pozorom nie oznacza to braku lęku. Przeciwnie, chory często odczuwa niepokój, bo nie wie, co będzie dalej – mówiła dr Paulina Jagodzińska-Mucha.
Pacjenci onkologiczni po zakończonym leczeniu często zaczynają funkcjonować w warunkach opieki bardziej rozproszonej, czy to w POZ, czy AOS. Brakuje jednoznacznych zaleceń dotyczących dalszego postępowania. Z drugiej strony nie ma możliwości (ani potrzeby) utrzymania wszystkich pacjentów w systemie opieki onkologicznej, nie w sytuacji, gdy ogromna część nowotworów jest skutecznie leczona i wyleczana, a liczba osób, które mają za sobą leczenie onkologiczne, dynamicznie rośnie.
Dynamicznie rozwija się też, jak podkreślała dr Jagodzińska-Mucha, onkologia. – Trudno oczekiwać od lekarzy innych specjalności, lekarzy rodzinnych stuprocentowej wiedzy na temat dalszego prowadzenia takich pacjentów. Paszport onkologiczny, którego projektowaniem zajęli się członkowie Sekcji FOLLOW-UP Polskiego Towarzystwa Onkologicznego (PTO), ma właśnie być tym narzędziem, które zamknie ten cały proces – przekazała Jagodzińska-Mucha.
Narzędzie ma służyć temu, aby przejście z opieki onkologicznej do systemu powszechnego było przejrzyste, uporządkowane oraz – co ma znaczenie – powiązane z kartą DiLO. – Nie chcemy tutaj mówić o żadnej nowej platformie czy nowej dokumentacji. Projektując paszport, świadomie ograniczyliśmy ilość zawartych w nim danych, jako kontynuację karty e-DiLO – zapewniła ekspertka. Kluczowe dla kontynuacji opieki dane – dotyczące przede wszystkim zaleceń – w momencie wprowadzania do karty pojawiałyby się w paszporcie i byłyby widoczne w dokumentacji pacjenta dla lekarza POZ lub AOS. – Przygotowaniem tych zaleceń zajmą się specjaliści sekcji FOLLOW-UP działającej przy PTO. To wysokiej klasy eksperci z różnych ośrodków w całej Polsce. Regularnie aktualizują oni wytyczne dotyczące dalszej opieki, zgodnie z najnowszą wiedzą medyczną. W efekcie lekarz opiekujący się pacjentem otrzyma jasny, uniwersalny plan postępowania – tłumaczyła dr Jagodzińska-Mucha.
Paszport onkologiczny będzie obejmować również informacje o możliwych powikłaniach po leczeniu onkologicznym a także niepokojących, świadczących o możliwości nawrotu choroby objawach. Pozwoliłoby to skrócić czas reakcji i szybciej skierować pacjenta z powrotem do onkologa. – Nie chodzi o przerzucanie odpowiedzialności za opiekę nad pacjentem onkologicznym na lekarza POZ. Są sytuacje kliniczne, w których pacjent może pozostawać pod opieką lekarza POZ, ale specjaliści onkologii nie odcinają się od tych chorych, nadal chcą mieć nad nimi kontrolę. Jednocześnie konieczne jest stworzenie przestrzeni w onkologii, aby z wizyt i diagnostyki mogli korzystać również pacjenci rozpoczynający leczenie, którzy wymagają pilnej i intensywnej opieki – wyjaśniła ekspertka.
W jej ocenie paszport onkologiczny mógłby zmniejszyć liczbę dublowanych badań, co przełożyłoby się na krótsze kolejki i dało oszczędności finansowe. – Gdyby karta e-DiLO funkcjonowała w pełni w połączeniu z Krajową Siecią Onkologiczną i paszportem onkologicznym, mielibyśmy domknięcie spójnego systemu rozwiązań. Tak zintegrowany model opieki naprawdę ma szansę znacząco poprawić sytuację pacjentów onkologicznych – podsumowała.