MSWiA przeprasza za nieprawidłowości i zapewnia, że się nie powtórzą. NFZ wylicza kontrole przeprowadzone u świadczeniodawców i wskazuje, że w ostatnich pięciu latach wydatki na onkologię wzrosły trzykrotnie, zaś systemowe rozwiązania w coraz większym stopniu gwarantują pacjentom dostępność leczenia.
Fot. Anna Strzyżak / Kancelaria Sejmu
W tym tygodniu media po kilku miesiącach wróciły do sprawy operacji robotowych, jakie w szpitalu MSWiA wykonywał prof. Marek Durlik. Temat odżył, bo zakończyła się kontrola NFZ, której wyniki mogą szokować – 97 proc. zoperowanych pacjentów zostało przyjętych z pominięciem czy naruszeniem procedur kolejkowych. Dziennikarze postawili sprawę na ostrzu noża, pisząc, że „bogaci” kupowali sobie pierwszeństwo do leczenia, w dodatku było ono wykonywane bardziej nowoczesną metodą (z użyciem robota). Za taki komfort trzeba było jednak zapłacić – najpierw za wizytę prywatną u profesora, potem wpłacając pieniądze – kilkanaście, dwadzieścia tysięcy złotych – na fundację.
Proceder trwał kilka lat, w szpitalu zostało zoperowanych ponad 2 tys. pacjentów. NFZ potwierdził naruszenia procedur „kolejkowych” i nałożył na szpital ponad pół miliona złotych kary. Jak zapewniał posłów wiceminister spraw wewnętrznych Wiesław Szczepański, kontrole przeprowadził też resort oraz szpital. – Prof. Marek Durlik wiedząc, że zostanie odwołany, sam zrezygnował ze stanowiska kierownika kliniki i odszedł ze szpitala, został też odwołany z innych pełnionych w placówce funkcji – mówił w Sejmie Szczepański, podkreślając, że szpital wystąpił z regresem wobec swojego byłego pracownika, domagając się pokrycia kosztów nałożonej kary. Zawiadomił też Centralne Biuro Antykorupcyjne; postępowanie jest w toku. Wiceszef MSWiA podkreślał, że działająca przy szpitalu prywatna fundacja przekazywała placówce środki finansowe, przy czym zdecydowanie największe (w skontrolowanych latach 2022–2025) – obejmujące również zakup sprzętu – donacje miały miejsce w latach 2022–2023, kiedy rządziło Prawo i Sprawiedliwość. Porządkowanie sytuacji, według Szczepańskiego, rozpoczęło się wraz ze zmianą kierownictwa placówki.
O informację rządu w tej sprawie zwrócili się posłowie Konfederacji, pytając nie tylko o tę konkretną sprawę, ale również o dostępność leczenia onkologicznego dla wszystkich pacjentów. Spektrum poruszanych przez posłów w ramach dyskusji tematów było tym samym bardzo szerokie – od finansowania czy też braku finansowania inwestycji w obszarze onkologii (Fundusz Medyczny) po systemowe rozwiązania, postulowane przez posłów Razem (i wspierane przez PiS) dotyczące absolutnego rozdziału pracy w systemie publicznym i systemie prywatnym. Marcelina Zawisza (Razem) jednoznacznie stwierdziła, że patologia ze szpitala MSWiA nie jest żadnym wyjątkiem, bo w wielu szpitalach w całym kraju pacjenci zderzają się z rzeczywistością, w której za dostęp do diagnostyki czy leczenia w publicznym systemie trzeba zapłacić – w różnej formie – w prywatnym gabinecie lekarskim.
Praktyki, jakie stosowano w szpitalu, który zapewnia opiekę medyczną nie tylko ogółowi pacjentów, ale też sprawującym funkcje publiczne najważniejszym osobom w państwie (w tym parlamentarzystom), nie spotkały się na sali sejmowej z obroną: przeciwnie, posłowie zarówno opozycji, jak i koalicji rządzącej zgodnie mówili o nagannym charakterze uzależniania (czy nawet wiązania) dostępu do refundowanych przez NFZ świadczeń z prywatnymi donacjami. Część posłów zwracała uwagę na fakt, że takie praktyki mogą wynikać i zwykle wynikają z ograniczonego dostępu do procedur medycznych. Jednak tej tezie sprzeciwiał się zdecydowanie wiceprezes NFZ Jakub Szulc, który przypominał, że świadczenia onkologiczne są nielimitowane i finansowane przez płatnika w stu procentach w kwartalnych rozliczeniach, a terminowość ich wykonywania wynika z karty DiLO, która jest prawem każdego pacjenta nie tylko z diagnozą, ale i podejrzeniem choroby nowotworowej. Karta DiLO nakłada jednak na świadczeniodawców sztywne terminy realizacji kolejnych kroków w procesie diagnostyki i leczenia, dlatego – jak mówił – część świadczeniodawców opóźnia jej wystawienie, bo wiedzą, że gdy nie dotrzymają terminów, nie otrzymają zapłaty.
Jakub Szulc podkreślił też, że do dziś nie wpłynął do AOTMiT wniosek o osobną wycenę operacji wykonywanej w zakresie usunięcia guza trzustki przy użyciu robota da Vinci. – Operacje laparoskopowe NFZ finansuje od lat – przypomniał.