Szpitale powiatowe żądają zmian systemowych

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Nie wierzymy, że ustawa o minimalnych wynagrodzeniach zostanie zmieniona. Domagamy się, by rząd zabezpieczył środki na jej realizację – mówił we wtorek Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych. W samo południe pod Ministerstwem Zdrowia rozpoczął się protest szpitali powiatowych, wspierany m.in. przez Związek Powiatów Polskich.


Fot. Małgorzata Solecka

  • Na etapie prac nad tzw. ustawą szpitalną samorządowcy liczyli na możliwość spotkań w regionach i oddolne wypracowanie rozwiązań w zakresie konsolidacji
  • Zadłużenie ogółem szpitali wynosi 27 mld zł. Z tego 7-8 mld zł przypada na szpitale powiatowe
  • Na kłopoty finansowe szpitali, w tym zwłaszcza szpitali powiatowych, rzutują przede wszystkim wyceny świadczeń
  • Do połowy maja dyrektorzy powinni podpisać ze związkami zawodowymi porozumienia i wiele wskazuje, że przyjdzie im realizować ustawę w jej obecnym kształcie
  • Mało prawdopodobne jest pełne uregulowanie płatności za nadwykonania limitowane

Szpitale powiatowe swój protest zapowiadały już od kilku tygodni. Temat jest jeden i zawsze ten sam: pieniądze, choć zarówno Waldemar Malinowski, jak i Andrzej Płonka, starosta bielski, przewodniczący Związku Powiatów Polskich, sporo mówili też o kwestiach systemowych i systemowych aspektach kryzysu, w jakim znajdują się szpitale powiatowe.

Zwracali uwagę chociażby na narrację rządu dotyczącą zamykania oddziałów i ograniczania działalności szpitali powiatowych. – To nie są, wbrew temu, co jest mówione, decyzje samorządów powiatowych, decyzje starostów. To efekt decyzji, jakie zapadają w NFZ i Ministerstwie Zdrowia. To są decyzje rządu – podkreślali, zwracając uwagę, że choć jeszcze na etapie prac nad tzw. ustawą szpitalną w 2024 roku samorządowcy liczyli na możliwość spotkań w regionach i oddolne wypracowanie rozwiązań w zakresie konsolidacji, nic takiego nie miało miejsca i ustawa została im wręcz dana do realizacji.

Andrzej Płonka zwracał uwagę, że choć wiele uwagi poświęca się w debacie problemom szpitali powiatowych, nie tylko one mają problemy. – Zadłużenie ogółem szpitali wynosi 27 mld zł. Z tego 7-8 mld zł przypada na szpitale powiatowe. Reszta to szpitale wojewódzkie, szpitale kliniczne – przypominał, dodając, że samorządy nie zgadzają się na sytuację, w której oddziały czy całe szpitale są lub będą zamykane w sposób chaotyczny, bez uwzględnienia potrzeb zdrowotnych mieszkańców.

Na kłopoty finansowe szpitali, w tym zwłaszcza szpitali powiatowych, rzutują przede wszystkim wyceny świadczeń. To one pogrążają bilanse takich oddziałów jak interna czy ginekologia i położnictwo, a więc dziedzin podstawowych, które są fundamentem szpitali pierwszego i drugiego poziomu referencyjnego. To drastycznie zawyżone wyceny niektórych świadczeń specjalistycznych nakręcają też spiralę płacową i powodują, że szpitale „zarzynają się” w wyścigu o wybranych specjalistów, których wynagrodzenia następnie szokują opinię publiczną.

Liderzy protestu podkreślali również, że zdecydowanie nie są przeciwni podwyżkom (postulaty wygaszenia ustawy o minimalnych wynagrodzeniach spowodowały, że protestu szpitali nie wsparły związki zawodowe pracowników ochrony zdrowia). Oczekują pełnego finansowania jej skutków. Waldemar Malinowski przypomniał, że do połowy maja dyrektorzy powinni podpisać ze związkami zawodowymi porozumienia i wiele wskazuje, że przyjdzie im realizować ustawę w jej obecnym kształcie. Ubiegłoroczne koszty ustawy podwyżkowej szpitale szacowały na ok. 18-20 mld zł, tymczasem kilka dni temu minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda powiedziała publicznie, że jeśli ustawy nie da się znowelizować, koszt jej realizacji w 2026 roku wyniesie ok. 4,5 mld zł (co oznacza, że płatnik sfinansuje tylko minimalny wariant podwyżek). Trudno zakładać, by szpitale poddały się bez walki i nie zgłaszały żądań przekazania pełnych, czyli dwa razy większych środków. To jednak – biorąc pod uwagę lukę w finansach NFZ – jest mało prawdopodobne.

Mało prawdopodobne jest też spełnienie bardziej aktualnego postulatu, czyli pełnego uregulowania płatności za nadwykonania limitowane. Również we wtorek NFZ przekazał ostateczne informacje na temat stanu rozliczeń nadwykonań za 2025 rok:

  • nadwykonania w świadczeniach nielimitowanych (np. udary, zawały, porody, diagnostyka obrazowa, wizyty u lekarzy specjalistów) – 1,62 mld zł
  • nadwykonania limitowane za leki w programach lekowych i w chemioterapii – 1,09 mld zł
  • pozostałe nadwykonania w świadczeniach limitowanych – 2,61 mld zł (z uwzględnieniem korekty, tzw. degresji).

W pierwszej kolejności z puli 4 mld zł, które trafiły do budżetu NFZ z Ministerstwa Zdrowia, są finansowane świadczenia z dwóch pierwszych kategorii. Będą one zapłacone w pełnej wysokości.

Jak przypomina Paweł Florek, rzecznik prasowy Funduszu, świadczenia wykonane ponad limit w tej ostatniej kategorii według prawa nie są zobowiązaniem NFZ, czyli de facto Fundusz nie musi za nie płacić, jednak jeśli w planie finansowym, a ściślej w budżetach konkretnych oddziałów wojewódzkich NFZ, zostają wolne środki, wtedy także za te nadwykonania NFZ może zapłacić, choć nie w pełnej wysokości. To, w jakiej części zostaną sfinansowane, zależy od możliwości poszczególnych oddziałów Funduszu. Wiadomo, że są takie, w których sytuacja jest szczególnie trudna (to na przykład Mazowsze i Śląsk). Tam degresja może być głębsza niż w innych regonach.

Jeszcze przed rozpoczęciem protestu było wiadomo, że z zebranymi nie spotka się minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, która w mediach zapewniała, że postulaty szpitali powiatowych i powiatów nie tylko zna, ale częściowo je również realizuje. W tym czasie zaplanowano bowiem posiedzenie Rady Ministrów. Waldemar Malinowski poinformował dziennikarzy, że po godzinie protestu „ktoś wyjdzie” – czyli delegacja protestujących nie zostanie zaproszona do resortu zdrowia. – Dajemy rządowi czas na spełnienie postulatów do końca marca. W przeciwnym wypadku będziemy eskalować protest – zapowiedział.

03.03.2026
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.