Spada terminowość diagnostyki onkologicznej

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Jedynie 58 proc. pacjentów z kartą DiLO miało terminowo wykonaną diagnostykę wstępną, a w przypadku pogłębionej odsetek wynosił 65 proc. – wynika z danych NFZ za pierwsze dwa miesiące 2026 roku (do 4 marca). To wyraźnie mniej niż w poprzednich latach. W dodatku, jak zwracają uwagę eksperci, problemem jest moment wystawiania karty, a nawet – jej brak.

Posiedzenie podkomisji stałej ds. organizacji ochrony zdrowia, 11 marca 2026 r. Fot. Sejm

  • Choć dane dotyczące spadku odsetka terminowo diagnozowanych pacjentów niepokoją, powodów do zaniepokojenia jest o wiele więcej
  • W województwach takich jak podkarpackie, lubelskie czy lubuskie ok. 40 proc. pacjentów, którzy mają kartę DiLO, otrzymało ją dopiero w szpitalu
  • W tych samych województwach bardzo niski jest odsetek kart zakładanych w POZ
  • Podczas dyskusji mocno wybrzmiał pogląd, że opóźnianie wystawiania kart DiLO wynika ze strategii podmiotów leczniczych, które nie chcą ryzykować utratą środków z NFZ
  • Sytuacja zmieni się, gdy zostanie wprowadzona karta e-DiLO, która pozwoli monitorować wskaźniki, w tym – ścieżkę diagnostyczną pacjenta
  • Posłowie i przedstawiciele organizacji pacjentów nie ukrywali zaniepokojenia zapowiedzianymi przez NFZ zmianami w finansowaniu nadwykonań świadczeń nielimitowanych w diagnostyce kosztochłonnej

W środę po południu kwestią diagnostyki w onkologii zajmowała się Podkomisja stała do spraw organizacji ochrony zdrowia.

Dominika Janiszewska-Kajka, zastępca dyrektora Departamentu Analiz i Strategii Ministerstwa Zdrowia przekazała, że do 4 marca wystawiono w bieżącym roku ponad 71 tys. kart DiLO, co każe sądzić, że również w tym roku zostanie utrzymany trend wzrostowy, jeśli chodzi o liczbę kart. Najwięcej z nich zostaje wystawionych przez AOS (47 proc.), a następnie przez POZ (35 proc.). Niemal co piąty pacjent ma wystawioną kartę DiLO w szpitalu. Przekazując dane dotyczące terminowości realizacji diagnostyki, przedstawicielka MZ przyznała, że w latach 2018-2025 wskaźniki były wyraźnie lepsze: w przypadku diagnostyki wstępnej odsetek terminowo obsłużonych pacjentów mieścił się w przedziale 66-80 proc., natomiast w przypadku diagnostyki pogłębionej było to 70-80 proc.

Jednak dr Bernard Waśko, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH–PIB przypomniał, że problem jest o wiele głębszy i choć dane dotyczące spadku odsetka terminowo diagnozowanych pacjentów niepokoją, powodów do zaniepokojenia jest o wiele więcej.

Po pierwsze, czas diagnostyki onkologicznej można mierzyć wyłącznie w przypadku pacjentów objętych systemem karty DiLO i tylko wtedy, gdy została ona założona już na etapie podejrzenia choroby nowotworowej. – Wielu chorych trafia do tego systemu później. To jeden z powodów, dla których mimo niższej niż średnia unijna zachorowalności na nowotwory Polska wciąż notuje ok. 10 proc. wyższą śmiertelność z ich powodu – podkreślał. Poza radarem, jak stwierdził, są pacjenci, którzy są leczeni onkologicznie całkowicie poza kartą DiLO. Jednak nawet wtedy, gdy ostatecznie pacjent kartę otrzymuje, trudno o wnioski. – Trzeba pamiętać, że karty zakładane w szpitalu również wchodzą do statystyki. W praktyce oznacza to jednak, że są to pacjenci, u których nie mamy już możliwości monitorowania procesu diagnostycznego, ponieważ diagnostyka została w zasadzie zakończona, zanim karta DiLO została założona – stwierdził.

Po drugie, ogromne znaczenie mają różnice pomiędzy województwami. Dane zagregowane dla całego kraju nie dają pełnego obrazu. Dyrektor NIZP PZH-PIB zwrócił uwagę, że w województwach takich jak podkarpackie, lubelskie czy lubuskie ok. 40 proc. pacjentów, którzy mają kartę DiLO, otrzymało ją dopiero w szpitalu.– Oznacza to, że karta jest zakładana właściwie tuż przed konsylium, krótko mówiąc jedynie po to, aby zaraportować plan leczenia. W efekcie pacjenci ci w praktyce „uciekają nam z radaru”, jeśli chodzi o monitorowanie procesu diagnostycznego – mówił. W tych samych województwach bardzo niski jest odsetek kart zakładanych w podstawowej opiece zdrowotnej – wynosi zaledwie około 10–14 proc. Eksperci nie mają wątpliwości, że ideałem byłoby, gdyby to właśnie na poziomie POZ była wystawiana większość kart.

Z drugiej strony – jak mówił dr Waśko – są województwa (pomorskie i dolnośląskie), gdzie około 41 proc. kart zakładanych jest w POZ, około 53 proc. w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej, a jedynie 7–8 proc. w szpitalach. Jak ocenił, pokazuje to, jak ogromne są w kraju różnice w modelu opieki nad pacjentem i jak poważne skutki wywołuje to dla całego systemu.

Dr Waśko podkreślił też, że w niektórych województwach liczba założonych kart DiLO na 10 tys. mieszkańców jest zbliżona do wskaźnika zachorowalności na nowotwory w przeliczeniu na 10 tys. mieszkańców. – Dane te wskazują, że coś w tym systemie nie działa prawidłowo. W praktyce oznacza to bowiem, że karta DiLO służy tam głównie potwierdzeniu rozpoznania, a nie temu, aby pacjent od momentu podejrzenia choroby trafiał na odpowiednią ścieżkę diagnostyczną i był w sposób sprawny monitorowany oraz diagnozowany – komentował. W skali kraju wygląda to znacząco lepiej – kart DiLO jest mniej więcej dwukrotnie więcej niż potwierdzonych rozpoznań onkologicznych.

Podczas dyskusji mocno wybrzmiał pogląd, że opóźnianie wystawiania kart DiLO wynika ze strategii podmiotów leczniczych, które nie chcą ryzykować utratą środków z Narodowego Funduszu Zdrowia (pełna płatność za świadczenia udzielone pacjentowi, nielimitowana, jest warunkowana terminowością zrealizowanej diagnostyki). Eksperci zwracali też uwagę, że system wypracował różne ścieżki obejścia np. niekorzystnych wycen, bo niektórych świadczeń nie opłacało się wykonywać w ramach karty. Jednak dr Waśko bardzo mocno polemizował z opinią, że „na wschodzie Polski”, w województwach, gdzie karty wystawia się wyraźnie później, „lepiej umieją liczyć”. – Nie usprawiedliwiajmy tego zjawiska optymalizacją przychodową, bo to dzieje się kosztem pacjenta. Nie normalizujmy opóźniania wystawiania kart – apelował.

Duże nadzieje związane są z przygotowanymi zmianami: od stycznia warunkiem rozliczania świadczeń onkologicznych będzie karta DiLO, zasady gry zmienią się też, gdy zostanie wprowadzona karta e-DiLO, która pozwoli monitorować wskaźniki, w tym – ścieżkę diagnostyczną pacjenta. W tej chwili, jak podkreślali przedstawiciele organizacji pacjentów, w niektórych nowotworach (rak gruczołu krokowego) nawet 70 proc. pacjentów leczonych jest poza kartą DiLO. W raku płuca – co czwarty operowany pacjent nie ma założonej karty. Na przeciwległym biegunie jest rak piersi, tam bez karty leczonych jest tylko 5 proc. chorych.

Posłowie, ale i przedstawiciele organizacji pacjentów nie ukrywali też zaniepokojenia zapowiedzianymi przez NFZ zmianami w finansowaniu nadwykonań świadczeń nielimitowanych w diagnostyce kosztochłonnej (TK, RM, kolonoskopiagastroskopia). Świadczenia udzielone poza umową kontraktową płatnik miałby sfinansować z zastosowaniem współczynnika 0,4 oraz z opóźnieniem – nie w cyklach kwartalnych, ale po zakończeniu roku rozliczeniowego, czyli w praktyce w marcu kolejnego roku.

Co prawda zmiany te nie dotyczą świadczeń realizowanych w ramach szybkiej ścieżki diagnostycznej (co powinno skłonić do wystawiania kart DiLO na wczesnym etapie, choć w świetle rozważań dotyczących powodów odwlekania tej decyzji nie jest to przesądzone), ale przewodnicząca podkomisji Józefa Szczurek-Żelazko (PiS) podkreślała, że zmiana może mieć dla pacjentów jednoznacznie negatywne konsekwencje. W środę do konsultacji publicznych, które potrwają czternaście dni, trafił projekt zarządzenia prezesa NFZ w tej sprawie. Zarządzenie ma wejść z mocą wsteczną od 1 stycznia 2026 roku. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej dr Łukasz Jankowski powiedział w rozmowie z mp.pl, że samorząd najprawdopodobniej zaskarży je do UOKiK, bo Fundusz nadużywa pozycji monopolisty.

12.03.2026
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.