Braki kadrowe wciąż problemem

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Polski system ochrony zdrowia wciąż zmaga się z brakami kadrowymi. W porównaniu z krajami o najbardziej efektywnych systemach brakuje nam ok. 15 proc. lekarzy. Pielęgniarek potrzebowalibyśmy dwa razy więcej, a opiekunów medycznych nawet kilkanaście razy więcej – wskazał Krzysztof Zdobylak podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych.

Fot. Adobe Stock / daizuoxin

  • Ciągle nierozwiązanym problemem jest marnowanie czasu lekarzy na czynności o charakterze administracyjnym
  • Aby zapewnić grupy dwuosobowe na 6. roku studiów, należałoby zatrudnić kilkuset nowych wykładowców
  • Jeszcze kilka lat temu izby pielęgniarskie wydawały nawet 2 tys. zaświadczeń o PWZ na potrzeby wyjazdów do krajów UE, w tej chwili jest to maksymalnie sto
  • W ostatnich latach studia pielęgniarskie rozpoczyna rocznie ponad 50 tys. osób, kończy je 16 tys., a pracę w zawodzie podejmuje ok. 10 tys.
  • Drop out na studiach lekarskich sięga 40 proc. i ma miejsce na lub po pierwszym roku
  • Z jednej strony przedstawiciele środowiska pielęgniarskiego stoją na stanowisku, że w ich zawodzie są problemy kadrowe do rozwiązania, z drugiej – bronią tezy, że pielęgniarek nie brakuje i mogą przejmować niektóre kompetencje lekarzy

– Brakuje nam lekarzy, zwłaszcza specjalistów z wysokimi kompetencjami – stwierdził, odpowiadając na pytanie o deficyt kadr podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (12-13 marca, Katowice), dr hab. Oskar Kowalski, prof. ŚUM, prorektor ds. kształcenia podyplomowego i promocji Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Problemem jest też, ciągle nierozwiązanym, marnowanie czasu specjalistów, lekarzy, na czynności o charakterze administracyjnym, na przykład przygotowywanie dokumentacji medycznej – kolejni ministrowie obiecują zmiany prowadzące do lepszego wykorzystania czasu pracy lekarzy, ale na zapowiedziach się kończy.

Decydentom jednak nie brakuje innych pomysłów – jednym z nich jest w ostatnich tygodniach skrócenie bądź też likwidacja stażu podyplomowego. Resort zdrowia uzyskał w tej sprawie nawet pozytywny głos KRAUM. – Jestem przeciwnikiem likwidacji stażu – mówił tymczasem w Katowicach prorektor ŚUM, jednej z największych uczelni kształcących lekarzy w Polsce. Powody? Praktycznie identyczne jak pozostałych krytyków rozwiązania proponowanego przez MZ, choćby samorządu lekarskiego. Zdaniem dr. hab. Oskara Kowalskiego absolwenci kierunków lekarskich nie mają szans podczas studiów pracować z pacjentami w unikalnym dla stażu charakterze: już lekarzy, którzy mogą wykonywać określone czynności, ale jednak pozostając pod nadzorem opiekunów. Czyli – mogą praktykować, ale odpowiedzialność spoczywa na bardziej doświadczonych lekarzach. – Mówi się o zmianach, tak by szósty rok był bardziej praktyczny. To fantastyczny pomysł. Tylko na naszej uczelni na szóstym roku mamy osiemset osób. Aby zapewnić grupy dwuosobowe, byłaby konieczność zatrudnienia kilkuset nowych wykładowców. To jest niemożliwe – podkreślił, zaznaczając, że problemem są zarówno pieniądze, jak i fizyczny brak chętnych do pracy na uczelni. W ocenie eksperta można rozważać zmiany w stażu podyplomowym, ale powinien to być proces.

Jednym z najczęściej powtarzanych motywów wszystkich dyskusji kadrowych są w tej chwili kompetencje poszczególnych zawodów, dzielenie kompetencji czy też ich przekazywanie. Nie inaczej było też podczas HCC, głównie w kontekście sytuacji w zawodzie pielęgniarskim. Prezes NIPiP Mariola Łodzińska podkreślała, że ustawa o wynagrodzeniach minimalnych zatrzymała lawinowe pogarszanie się sytuacji kadrowej, choć problem pozostaje nierozwiązany. Są jednak znaki, że sytuacja przynajmniej się nie pogarsza: gdy jeszcze kilka lat temu izby pielęgniarskie wydawały nawet 2 tys. zaświadczeń o PWZ na potrzeby wyjazdów do krajów UE, w tej chwili jest to maksymalnie sto. Coraz więcej jest powrotów do Polski – wracać chcą również osoby, które wykształcenie i praktykę zdobyły w Wielkiej Brytanii, choć tu akurat piętrzą się problemy z nostryfikacją dyplomów.

Problem jest również z utrzymaniem się na studiach i na ścieżce zawodowej. Mariola Łodzińska przypomniała, że w ostatnich latach studia pielęgniarskie rozpoczyna rocznie ponad 50 tys. osób, kończy je 16 tys., a pracę w zawodzie podejmuje ok. 10 tys. To mniej więcej tyle, ile pielęgniarek odchodzi z zawodu na emeryturę. Część z nich kontynuuje pracę – dlatego nie ma mowy o odmłodzeniu kadr, średnia wieku jest wysoka i nawet rośnie (55 lat dla pielęgniarki, 52 lata w przypadku położnych). Przyczynia się do tego fakt, że na studia pielęgniarskie decyduje się sporo osób w średnim wieku – na przykład przechodzących na wcześniejszą emeryturę policjantów czy strażaków. Lepsza, również pod względem demograficznym, jest przy tym sytuacja w województwach wschodnich, najtrudniejsza – na ścianie zachodniej i w województwie pomorskim.

Pielęgniarek jest za mało, ale też uważają, że ich kompetencje nie są właściwie wykorzystywane. – W Europie, Kanadzie, USA – wszędzie mamy zaawansowaną praktykę pielęgniarską. Dlaczego nie postawimy na to rozwiązanie w Polsce, by pielęgniarki uprawnione do prowadzenia takiej praktyki mogły przejąć od lekarzy część zadań? – pytała Łodzińska, nawiązując do prac, jakie trwają w tym obszarze. Prezes NIPiP przyznała, że problemem jest niechęć czy też brak gotowości do dzielenia się kompetencjami, która jest widoczna u lekarzy, ale też – jak stwierdziła – u pielęgniarek, gdy mowa o oddawaniu kompetencji choćby opiekunom medycznym.

– Dobrze ułożone kompetencje pielęgniarek odciążą system i zwiększą dostępność świadczeń dla pacjentów – przekonywała Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Warunkiem jest ich wdrożenie w praktyce, tak by nie było żadnych wątpliwości. – Nie chcemy, by istniały tylko w przepisach, tak jak stało się to w przypadku ustawy o wynagrodzeniach minimalnych, gdy dyrektorzy uznaniowo podchodzili do uznawania kwalifikacji – podkreślała. Nota bene, w kontekście decyzji o zatrzymaniu prac nad nowelizacją ustawy podwyżkowej powstaje pytanie, czy oznacza to również odłożenie prac nad częścią „pielęgniarską”, czyli porządkowaniem kompetencji (miały być wpisane do tabeli z grupami zawodowymi, która po nowelizacji byłaby częścią rozporządzenia ministra zdrowia) i korektą wskaźników dla grupy piątej i szóstej. Wydaje się to – na dziś – oczywiste, zwłaszcza że podwyższenie wskaźników „pielęgniarskich” kosztować by miało kolejne miliardy złotych, których w budżecie płatnika nie ma.

Dlaczego są kandydaci na studia pielęgniarskie, ale tak wiele osób z nich „odpada”? Problem nie dotyczy tylko studiów pielęgniarskich (choć tu skala jest bardzo duża) – z niedawnego raportu Naczelnej Izby Lekarskiej wynika, że drop out na studiach lekarskich sięga 40 proc. i ma miejsce na lub po pierwszym roku. – Studia dla wszystkich zawodów medycznych są niezwykle trudne – przypominał dr hab. Oskar Kowalski, podkreślając, że do ich ukończenia potrzebne są zarówno wiedza, jak i predyspozycje do stosowania tej wiedzy w praktyce.

Do podejmowania pracy w zawodzie szczególnie młode osoby może zaś zniechęcać brak poczucia bezpieczeństwa. Jak podkreślał ekspert, w pracę medyków wpisane są niepowodzenia, co sprawia, że jest ona obciążająca psychicznie, na to zaś nakłada się system prawny, który „nie pomaga”. Chodzi oczywiście o brak rozwiązań no fault, które dla personelu oznaczają bezpieczeństwo, ale tak samo przekładają się na wzrost bezpieczeństwa i komfortu dla pacjentów.

Sytuację kadrową w kilku słowach podsumował Krzysztof Zdobylak, który w ostatnich latach przygotowywał raporty dla samorządów zarówno lekarzy, jak i pielęgniarek. – Kadr brakuje wszystkich wszędzie – powiedział, podkreślając jednocześnie stopniowalność tych braków. – Lekarzy brakuje nam w tej chwili, biorąc jako punkt odniesienia kraje o efektywnych systemach, ok. 15 proc. Pielęgniarek potrzebowalibyśmy dwa razy więcej, zaś opiekunów medycznych – kilkanaście razy więcej – stwierdził. W jego ocenie jest paradoksem, że trwają prace nad przekazywaniem kompetencji zawodów, których kadr brakuje stosunkowo niewiele (a w najbliższych latach może się wręcz pojawić nadpodaż w zawodzie lekarskim) na rzecz zawodów, w których te braki są dotkliwe.

Przebieg dyskusji pokazał m.in. to napięcie – z jednej strony przedstawiciele środowiska pielęgniarskiego stoją na stanowisku, że ich zawodzie ciągle są kadrowe problemy do rozwiązania, z drugiej – bronią tezy, że pielęgniarek nie brakuje i mogą przejmować niektóre kompetencje lekarzy. Zdobylak przypomniał, że ów „brak braku” wynika m.in. ze słabości, wręcz nieistnienia opieki długoterminowej, która w innych krajach absorbuje dużą część kadry pielęgniarskiej. Ekspert przypomniał, że w Polsce mamy wskaźnik 5,8 pielęgniarki na tysiąc mieszkańców, podczas gdy średnia dla krajów efektywnych systemowo przekracza 10, a w Skandynawii sięga 15. W jego ocenie demografia, zarówno całej populacji, jak i grupy zawodowej powinna koncentrować uwagę decydentów na radykalnym zwiększeniu kształcenia na kierunkach pielęgniarskich, zwłaszcza że międzynarodowe badania pokazują najniższe zainteresowanie zawodem pielęgniarskim wśród młodych osób. – Jeden na tysiąc polskich 15-latków rozważa kierunek pielęgniarski – przypomniał. Tymczasem kilka lat temu skoncentrowano się na zwiększeniu miejsc na studiach lekarskich, co nie tylko spowoduje, że lekarzy w systemie będzie za dużo, ale stawia pod znakiem zapytania jakość kształcenia.

Przyznał to również prorektor ŚUM, który stwierdził, że pojawiały się pomysły, by jego uczelnia kształciła jeszcze więcej niż obecnie studentów. – Nie bylibyśmy w stanie zapewnić im zajęć klinicznych z wysokospecjalistycznych obszarów – powiedział, podkreślając, że brak dostępu do takich zajęć jest faktem w części szkół prowadzących kierunek lekarski i stanowi to ograniczenie dla jakości kształcenia.

Istotnym wątkiem w dyskusji było też zróżnicowanie geograficzne dostępności kadr. Nie jest ono polską specyfiką, Krzysztof Zdobylak przypomniał, że i OECD, i WHO przygotowały propozycje rozwiązań, jakie pomagają łagodzić braki kadrowe na terenach defaworyzowanych. O polskich realiach mówił dr Tomasz Zieliński, wiceprezes FPZ. – Na wsi realnie brakuje kadr medycznych. Jeśli chcemy utrzymać opiekę blisko pacjenta, potrzebujemy stabilnych warunków pracy i rozwoju dla młodych lekarzy – podkreślił. Tymczasem tej stabilności brakuje, co pokazuje choćby przykład rozwijanej opieki koordynowanej, na którą jednak (jak na wszystko) brakuje pieniędzy, w związku z tym lekarze nie są pewni, czy Fundusz zapłaci za wszystkie udzielone świadczenia. Efekt jest taki, że chętnych na prowadzenie małych poradni brakuje, przejmują je duże sieci, które optymalizują czas pracy. – Tylko w województwie lubelskim w 35 gminach nie ma pełnej opieki POZ, takiej jaką wzorcowo kontraktuje NFZ. W czterech gminach nie ma jej w ogóle – podkreślił (w województwie lubelskim jest 213 gmin, w lwiej części są to gminy wiejskie).

18.03.2026
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.