Pacjenci żądają od premiera zasilenia budżetu NFZ dotacją podmiotową, która pozwoli realizować zadania bez planowanych przez płatnika cięć. Protestują też przeciw przerzucaniu wyłącznie na pacjentów oszczędności, które mają zmniejszyć lukę w budżecie Funduszu, wskazując, że plan przewidywał cięcia po stronie kosztów pracy, z czego MZ się wycofało.
Joanna Frątczak-Kazana. Fot. Stach Leszczyński / PAP
– Oczekujemy po prostu solidaryzmu. Nie może być tak, że rząd szuka oszczędności tylko po stronie potrzebujących świadczeń zdrowotnych pacjentów – mówiła w poniedziałek podczas spotkania z mediami Joanna Kazana z Fundacji Onkologicznej Alivia. W konferencji „Cięcia w NFZ i ich wpływ na zdrowie pacjentów” wzięli udział również przedstawiciele innych organizacji pacjentów, reprezentujący środowiska osób z chorobami kardiologicznymi, diabetologicznymi, reumatologicznymi czy dermatologicznymi. Ich wspólne stanowisko jest jasne: oszczędności na diagnostyce (to pierwsze z zarządzeń prezesa NFZ, przewidujące zmianę finansowania świadczeń wykonanych ponad limitem, miałyby być płacone w 40 proc. i z dużym opóźnieniem) dotkną przede wszystkim pacjentów, którzy zapłacą za nie swoim zdrowiem, ale też system – więcej wydamy na leczenie (i będzie ono mniej skuteczne), wzrosną też koszty pośrednie, bo trwały ubytek zdrowia na skutek spóźnionego rozpoznania i włączenia terapii to prosta droga do zakończenia pracy i przejścia „na garnuszek” ZUS. – To zagrożenie dla stabilności finansowej systemu ochrony zdrowia, ale też systemu ubezpieczeń społecznych i finansów publicznych – uważają organizacje pacjentów.
Domagają się od rządu dodatkowych pieniędzy dla NFZ (tegoroczna luka w budżecie płatnika oscyluje wokół 23 mld zł), ale też chcą wstrzymania prac nad zarządzeniami, których celem są „oszczędności na pacjentach”. Wiadomo, że po pierwszym, dotyczącym badań obrazowych i endoskopowych, przygotowywane jest kolejne: w całym AOS (z punktowymi wyjątkami, analogicznie jak w procedowanym, dotyczącymi pacjentów onkologicznych z kartą DiLO i pediatrycznych) miałyby obowiązywać: stawka degresywna 40 proc. oraz przesunięcie płatności. Pacjenci twierdzą, że potrzebny jest audyt planów NFZ, bo nie wiadomo na przykład, w jaki sposób Fundusz wybrał zakresy świadczeń i w jaki sposób ustalił taki, a nie inny poziom degresji w finansowaniu.
Joanna Kazana przypominała, że stan finansów NFZ i postępujące problemy nie są żadną niespodzianką. Przywołała raport ekspertów z czerwca 2024 roku dotyczący luki w budżecie płatnika, w którym nakreślono realizujący się scenariusz. W jej ocenie decydenci zareagowali późno, dopiero jesienią ubiegłego roku, gdy minister zdrowia zobowiązała się do przeprowadzenia oszczędności i ścięcia kosztów – w przekazanym ministrowi finansów planie uwzględniając zarówno oszczędności po stronie pracowników (zmiany w ustawie o wynagrodzeniach minimalnych, ograniczenia w kontraktach lekarskich), jak i pacjentów (m.in. przywrócenie limitów w niektórych świadczeniach), a także po stronie organizacji kształcenia (ograniczenie i likwidacja stażu podyplomowego lekarzy). Z tych trzech obszarów, jak podkreśliła Kazana, realizowany ma być, przynajmniej na razie, jeden. – My w fundacji na co dzień dodajemy pacjentom odwagi. Teraz też apelujemy do rządzących o odwagę. Wiemy, że zaniedbania są wieloletnie, ale będziemy was wspierać! – mówiła.
Zapytaliśmy, czy to wezwanie dotyczy powrotu do prac nad nowelizacją ustawy podwyżkowej, które zostały wstrzymane po fiasku rozmów w Zespole Trójstronnym 16 marca i wiadomo, że rząd w tym roku nie planuje ich wprowadzić. Uzyskaliśmy odpowiedź, że pacjenci nie zgadzają się na przerzucanie oszczędności wyłącznie na nich i chcą solidarnościowego rozłożenia ciężarów.
Czy organizacje pacjentów byłyby skłonne włączyć się do debaty na temat nowego modelu finansowania ochrony zdrowia, w tym zwiększenia obciążeń, czy to w formie składki, czy podatków? Kazana przypomniała, że środowisko pacjentów zabierało głos protestując w ubiegłym roku przeciw ustawie, która miała obniżyć składkę zdrowotną dla przedsiębiorców (nie weszła w życie, zawetował ją prezydent Andrzej Duda). Inicjatywa w sprawie zmian w finansowaniu systemu powinna jednak należeć do rządu, nie do pacjentów czy ich organizacji.
Organizacje pacjentów, przynajmniej na razie, nie będą apelować o zmianę na stanowisku ministra zdrowia. Również dlatego, że wymiana ministra niczego nie zmieni, jeśli nie zmieni się podejście rządu (premiera?) do systemu ochrony zdrowia. – W tej chwili to już nie jest sprawa resortu zdrowia, tylko całego rządu – mówiła o kryzysie finansów płatnika Joanna Kazana.
Dorota Korycińska, prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej tłumaczyła zaś, że w systemie oprócz pieniędzy drastycznie brakuje odpowiedzialności decydentów za podejmowane decyzje. Żadnych konsekwencji nie poniosły na przykład osoby, które podpisywały się pod rozwiązaniami, za które w tej chwili płacić zdrowiem lub wręcz życiem mają tysiące pacjentów. Korycińska zapowiedziała też, że organizacje pacjentów będą bardzo dokładnie monitorować wpływ podejmowanych przez rządzących decyzji na sytuację pacjentów i alarmować, kiedy będzie się ona pogarszać.