Spór o finanse państwa i zdrowia

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Mamy zapaść finansów publicznych, mamy zapaść finansów ochrony zdrowia – przekonują posłowie PiS. – PiS kreuje katastroficzne wizje, by ratować spadające sondaże – ripostuje Koalicja Obywatelska, a jej posłowie, w kontekście trudnej sytuacji finansów NFZ przypominają marnotrawienie środków w czasie pandemii. To wszystko wobec zapowiedzianego na przyszły tydzień protestu szpitali.

Na mównicy Zbigniew Kuźmiuk. Fot. Anna Strzyżak / Kancelaria Sejmu

  • Sejmową dyskusję trudno uznać za konkluzywną, choć wnioski byłyby przydatne, patrząc na informacje z ostatnich dni, wręcz godzin
  • W czwartek pojawiła się zapowiedź ogólnopolskiego, symbolicznego protestu szpitali powiatowych
  • Samorządowcy i dyrektorzy szpitali w tym tygodniu dowiedzieli się m.in., że nie powinni wiązać zbyt dużych nadziei na uzyskanie większych kwot z tytułu nadwykonań w świadczeniach limitowanych
  • Większość szpitali powiatowych kończy rok ze stratą, a skumulowana strata w skali kraju sięga miliardów złotych

W czwartek w Sejmie klub PiS wystąpił z wnioskiem o informację publiczną rządu na temat stanu finansów publicznych. Zbigniew Kuźmiuk w imieniu wnioskodawców przypominał, że skumulowany deficyt z lat 2024-2026 przekroczy prawdopodobnie 700 mld zł, zaś częścią problemu jest zapaść finansowa w ochronie zdrowia, która przekłada się na konkretne decyzje Narodowego Funduszu Zdrowia.

– Cięcie wydatków na badania, które potwierdzają podejrzenie choroby nowotworowej, takie jak tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, kolonskopia i gastroskopia, to hańba – grzmiał pod adresem rządzących Patryk Wicher (PiS).

Zofia Czernow (KO) oceniła w trakcie debaty, że PiS straszy Polaków katastroficznymi wizjami w reakcji na spadające notowania. – PiS kłamie, kłamał i kłamać będzie – mówiła inna posłanka KO, Krystyna Skowrońska przypominając, w jakim tempie finanse publiczne rujnował rząd PiS, doprowadzając m.in. do ekstremalnie wysokiej inflacji. Zarówno ona, jak i Elżbieta Gelert wyliczały, ile pieniędzy pochłonęły tylko decyzje z czasów pandemii – miliardy z powodu nadmiarowych szczepionek (które Polska będzie musiała teraz wydać), ale też setki milionów złotych na szpitale covidowe czy zakupy sprzętu i wyrobów, które okazały się wadliwe lub w ogóle ich (jak respiratorów) nie dostarczono.

Dyskusję trudno uznać za konkluzywną, choć niewątpliwie wnioski byłyby przydatne, patrząc tylko na informacje z ostatnich dni, wręcz godzin. W czwartek pojawiła się zapowiedź ogólnopolskiego, symbolicznego, protestu szpitali powiatowych – placówki zapowiadały go już w marcu, protestując pod siedzibą Ministerstwa Zdrowia. Nie ma oczywiście mowy o zamykaniu się przed pacjentami, szpitale będą pracować normalnie, pojawią się w nich plakaty, pacjenci będą informowani o trudnej sytuacji ochrony zdrowia.

Nie ma też mowy o przypadku: samorządowcy i dyrektorzy szpitali w tym tygodniu dowiedzieli się m.in., że nie powinni wiązać zbyt dużych nadziei na uzyskanie większych kwot z tytułu nadwykonań w świadczeniach limitowanych. Tak jak pisaliśmy po wtorkowym posiedzeniu zespołów parlamentarnych, szczególnie trudna sytuacja jest na Mazowszu i na Śląsku – w dwóch największych województwach praktycznie nie ma mowy o uregulowaniu nadwykonań w limitowanych zakresach świadczeń, nie pozwala na to sytuacja finansowa.

Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych wskazuje na pogłębiający się kryzys finansowania systemu ochrony zdrowia oceniając, że obecna polityka finansowania ochrony zdrowia doprowadza nasze placówki do załamania i realnie zagraża bezpieczeństwu pacjentów. Większość szpitali powiatowych (według danych Związku Powiatów Polskich ponad 90 proc.) kończy rok ze stratą, a skumulowana strata w skali kraju sięga miliardów złotych (ok. 1,8 mld zł, 30 proc. więcej niż w 2024 roku). W wielu placówkach poziom zadłużenia przewyższa wartość aktywów, co oznacza ryzyko utraty płynności finansowej.

Choć na trwającym posiedzeniu Sejmu nie wydarzyło się (i nie wydarzy) nic w sprawie wniosku o wotum nieufności wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy, nie ma żadnej wątpliwości, że posłowie obu stron – ci, którzy chcą odwołania szefowej resortu zdrowia, i ci, którzy zamierzają jej bronić – zbierają w tej chwili argumenty czy też amunicję.

W sejmowych kuluarach dziennikarze odpytują posłów niezrzeszonych i przedstawicieli mniejszych ugrupowań koalicyjnych o ich stanowisko – o ile większość niezrzeszonych będzie głosować za wnioskiem Prawa i Sprawiedliwości (w ostatnim Studium Kryzysu pisaliśmy, że partia Razem może mieć problemy z zebraniem podpisów pod swoim wnioskiem, Adrian Zandberg już publicznie zadeklarował poparcie w głosowaniu nad wnioskiem PiS), o tyle mniejsi koalicjanci KO jasno deklarują, że minister Sobierańskiej-Grendy będą bronić, bo jest ministrem ich rządu. Nie chcą jednak bezpośrednio oceniać jej dorobku.

W szczególnej sytuacji są posłowie PSL, zwłaszcza ci, którzy najbardziej zaangażowali się w prace nad projektem reformy ochrony zdrowia, przygotowanym wspólnie z Federacją Przedsiębiorców Polskich. Mają oni liczyć, że 21 kwietnia, gdy projekt będzie konsultowany z Radą Dialogu Społecznego, strona rządowa (czyli Ministerstwo Zdrowia) wyrazi dla niego poparcie. Czy tak się stanie, nie wiadomo – z naszych informacji wynika, że w resorcie rozważane jest raczej stanowisko, które można określić jako „życzliwe zainteresowanie”, bez żadnej twardej deklaracji.

16.04.2026
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.