Ministerstwo Zdrowia nie wspiera pomysłów PSL-FPP na ratowanie systemu ochrony zdrowia. Część pomysłów uznano za zbyt trudne do wdrożenia, część – za niedające się pogodzić z planami resortu. Strona rządowa byłaby zainteresowana wątkiem dotyczącym ograniczenia wzrostu wynagrodzeń, ale na to z kolei nie ma zgody związków zawodowych.

Fot. MZ
We wtorek nie stało się nic, czego by nie można było przewidzieć – projekt, jaki przedstawiło Polskie Stronnictwo Ludowe, przygotowany z Federacją Przedsiębiorców Polskich, został omówiony na posiedzeniu Zespołu Trójstronnego ds. Ochrony Zdrowia. Przedstawiciele PSL mieli nadzieję – a w każdym razie tak publicznie deklarowali – że strona rządowa da zielone światło dla projektu poselskiego i wyrazi coś więcej niż zainteresowanie, ale nie uzyskali nawet tego.
Ministerstwo Zdrowia jednoznacznie wskazało, że kluczowa część pomysłu ludowców i przedsiębiorców, czyli funkcjonalne połączenie ubezpieczenia zdrowotnego i chorobowego to operacja wymagająca długich i skomplikowanych przygotowań, na które po pierwsze nie ma zgody, po drugie nie ma czasu. Z kolei koncepcja dotycząca głębokiej regionalizacji szpitalnictwa i kolejnej funkcjonalnej, opartej na kilkudziesięciu szpitalach wojewódzkich, konsolidacji podmiotów leczniczych nie da się pogodzić – w ocenie ministerstwa – z obecnie wdrażanym modelem, zapisanym w ustawie o szpitalnictwie. Nie ma zgody na „sieciowanie” konsolidacji, czyli pomysł, by wskazane przez marszałków szpitale wojewódzkie współpracowały z kilkoma szpitalami powiatowymi – bez zmiany organów założycielskich. Ministerstwo stoi na stanowisku, że konsolidacja powinna odbywać się poziomo, między poszczególnymi samorządami.
Punktem, którym strona rządowa byłaby zainteresowana, są oczywiście zmiany w ustawie o wynagrodzeniu minimalnym w ochronie zdrowia (w połowie lutego MZ odstąpiło od procedowania zmian w Zespole Trójstronnym, zawieszając tym samym prace nad zapowiadaną nowelizacją). W sprawie propozycji PSL formalnie wypowiedział się już kilka dni temu Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych („nie ma naszej zgody na odbieranie praw nabytych”), we wtorek podobną opinię wyraziły inne związki zawodowe.
Ministerstwo Zdrowia zajmie się natomiast innym projektem, przygotowanym przez FPP, który w poniedziałek zyskał poparcie całej strony społecznej Zespołu. Chodzi o wprowadzenie takich przepisów, które przesądzałyby, że samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej nie mają zdolności restrukturyzacyjnej. Część szpitali, przekonywanych do tego przez doradców restrukturyzacyjnych, w sytuacji narastającego zadłużenia korzysta lub planuje (próbuje) korzystać z rozwiązań przewidzianych w Prawie restrukturyzacyjnym, choć są poważne wątpliwości, czy SPZOZ w ogóle mogą sięgać po takie rozwiązanie. I jeszcze większe wątpliwości budzą ewentualne skutki takich działań – eksperci przestrzegają, że przewidziany w przepisach mechanizm renegocjacji zobowiązań i umów to broń atomowa, która skłoni dostawców szpitali do wypowiadania umów i wstrzymania dostaw. Wielomiesięczne kredytowanie szpitali przez dostawców, np. hurtownie farmaceutyczne, opiera się bowiem na pewności, że zobowiązania zostaną uregulowane w całości, bo mają gwarancje podmiotów publicznych, finalnie – skarbu państwa.
Związki zawodowe i organizacje pracodawców przyjęły formalną uchwałę dotyczącą podjęcia wymaganych zmian prawnych w kierunku jednoznacznego określenia i przyjęcia, że SPZOZ nie mają zdolności restrukturyzacyjnej i nie mogą tym samym podlegać ustawie Prawo restrukturyzacyjne. Przygotowano też projekt nowelizacji ustawy Prawo restrukturyzacyjne, aby rozwiązać wątpliwości prawne w tym zakresie, a dotyczące restrukturyzacji szpitali.
Na wtorkowym posiedzeniu Zespołu Trójstronnego Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało analizę dokumentu, uzupełnienie oraz przedłożenie go w ciągu miesiąca do Rady Ministrów.