Mechanizm wsparcia dla szpitali, jaki miał uruchomić BGK, w ogóle nie zafunkcjonuje – przewiduje Bernadeta Skóbel, radca prawny Związku Powiatów Polskich. Jeśli nawet się pojawi, przewidują eksperci, żaden szpital powiatowy z niego nie skorzysta, bo ich długi przewyższają wartość zabezpieczenia.

Fot. Stach Leszczyński / PAP
Podczas dyskusji poświęconej konsolidacji szpitali przedstawiciele świadczeniodawców dość zgodnie wskazywali, że zapowiedzi i decyzje rządu czy Ministerstwa Zdrowia dość wyraźnie lub wręcz zasadniczo rozmijają się z rzeczywistością, z potrzebami szpitali. Przykłady? Ministerstwo Zdrowia zaoferowało szpitalom, które decydują się na likwidację oddziału, utrzymanie przez dwa lata połowy ryczałtu na oddział. To miało stanowić poduszkę finansową dla działań naprawczych. Ale czy stanowi? Okazuje się, że rozwiązanie, które zresztą budziło i budzi wiele emocji (nazywane „premią za zwijanie lecznictwa”), dla części szpitali jest niedostępne. Bo podmiot może z niego skorzystać tylko wtedy, gdy wykonał ryczałt w nie więcej niż 98 proc. Wiadomo zaś, że radzące sobie szpitale zwykle w ryczałcie wykazują nadwykonania, które eliminują je z ewentualnego wsparcia. – Ta „gwiazdka” dotycząca 98 proc. ryczałtu pojawiła się na etapie rozporządzenia wykonawczego i resort zdrowia się nią wcale nie chwalił – mówiła prawniczka ZPP, przypominając, że na etapie Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego to rozwiązanie zostało zaopiniowane negatywnie.
Komisja nie miała natomiast wcale okazji do opiniowania zasad konkursu na ponad 1,1 mld zł, jaki – dzięki środkom z Funduszu Medycznego – jest adresowany do szpitali, które zdecydują się na wewnętrzną lub międzypodmiotową konsolidację. Jak podkreślał Marcin Rusiniak, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie, jego szpital bierze pod uwagę możliwość konsolidacji z wybranymi szpitalami powiatowym (w grze jest choćby będący w potężnych tarapatach szpital w Lesku). Proces nie będzie łatwy, bo jednym z podstawowych warunków jest przekazanie szpitala i jego całego majątku uczelni, ale Ministerstwo Zdrowia go dodatkowo nie ułatwia. – Szpitale powiatowe generalnie nie mają problemu z infrastrukturą, sale pacjentów, bloki operacyjne, sprzęt, to wszystko wygląda dobrze. Problem jest z finansowaniem, z płynnością, z zadłużeniem – wskazywał Marcin Rusiniak. Tych problemów nie rozwiązuje ograniczony kwotowo konkurs konsolidacyjny. Jak wyliczano podczas dyskusji, gdyby zgłosiło się 80 podmiotów z dobrymi programami, średnie wsparcie oscylowałoby wokół 15 mln zł, zaś gdyby założyć, że mniejsza grupa szpital zgłosi programy „dużej” konsolidacji na maksymalną kwotę, MZ będzie mogło wesprzeć kilkanaście projektów.
Ale głównym problemem jest to, że resort adresuje wsparcie „obok” realnych problemów szpitali, przede wszystkim szpitali powiatowych, których nie będzie mógł rozwiązać również ewentualny mechanizm pożyczkowy BGK. – Żaden szpital z niego nie skorzysta, bo wartość ich zobowiązań przekracza wartość majątku. Żaden bank, również BGK, nie udzieli kredytu takiemu szpitalowi – ocenił.
Powstaje jednak zasadnicze pytanie, czy ten mechanizm, który w założeniach ma pomóc wyprowadzić zadłużone szpitale z dobrym programem naprawczym na prostą, w ogóle powstanie. Wprawdzie Michał Misiura, zastępca dyrektora Departamentu Lecznictwa MZ zapowiadał, że minister zdrowia „lada dzień” skieruje wniosek o wpisanie do wykazu prac rządu projektu zmian w przepisach, które mają dać podstawę do utworzenia takiego mechanizmu (obiecanego na etapie prac nad ustawą szpitalną), ale mało kto wśród uczestników dyskusji był przekonany, że to coś więcej niż słowa. – Nie będzie tego mechanizmu. Przedstawiciele BGK mówią, że środków na ten cel bank nie ma i muszą się znaleźć w budżecie państwa – wybrzmiało w dyskusji.
Kropkę nad „i” postawiła Bernadeta Skóbel, która przywołała niedawną wymianę zdań między przedstawicielkami resortów zdrowia i finansów podczas ostatniego posiedzenia Komisji Wspólnej i stanowisko wiceminister Hanny Majszczyk. – Wyraźnie zostało powiedziane, że Ministerstwo Zdrowia doskonale wie, ile pieniędzy jest w budżecie państwa zarezerwowane na cele związane ze zdrowiem, i jeśli resort zdrowia chce powstania takiego mechanizmu, powinien znaleźć na niego pieniądze w tej właśnie puli – powiedziała prawniczka. W jej ocenie mechanizm BGK pozostanie częścią gry pozorów, a nawet jeśli zostanie dokonany wpis do wykazu prac legislacyjnych rządu, do rozpoczęcia prac nad konkretnym projektem droga będzie daleka, a rozmowy między ministerstwami – co przyznał również przedstawiciel MZ – są też dalekie od zakończenia.