Co z lekami z listy "S"?

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Resort zdrowia przygotowuje się do zmian w programie bezpłatnych leków. Nowe informacje potwierdzają wnioski z debat na EEC, które przekazywaliśmy w ubiegłym tygodniu. PiS już zarzuca rządowi, że chce „okraść” seniorów, mimo że w 2024 roku w swoim raporcie na rok rządu Donalda Tuska politycy PiS rekomendowali… zmiany w programie, zmierzające w podobnym kierunku.


Janusz Cieszyński. Fot. Newseria

  • Pierwszy wykaz bezpłatnych leków zaczął obowiązywać od września 2016 r. i dotyczył osób powyżej 75. rż.
  • W 2023 r. obniżono wiek uprawniający do korzystania z listy „S” do 65 lat i wprowadzono wykaz bezpłatnych leków dla populacji poniżej 18. rż.
  • Kolejną cegiełką był wykaz leków dla kobiet w ciąży i w połogu (późna jesień 2023 r.)
  • Rząd Donalda Tuska poszerzył grupę uprawnionych do wystawiania recept na bezpłatne leki
  • Obecnie na liście 65+ jest aż 95% wszystkich leków z wykazu refundacyjnego
  • W przypadku wykazu dla seniorów rok 2022 zamknął się kwotą 2,05 mld zł, w 2023 r. było to już 3,51 mld zł, a w 2024 r. ponad dwa razy więcej – 7,37 mld. W 2025 r. – 9,11 mld zł

12 grudnia 2024 roku. Instytut Sobieskiego publikuje raport „Polska w dryfie. 100 konkretów Instytutu Sobieskiego na rozwój. Rok rządów Donalda Tuska”. Wśród autorów raportu jest obok innych wymieniony Janusz Cieszyński, były minister cyfryzacji, były wiceminister zdrowia, obecnie poseł Komisji Zdrowia.

Janusz Cieszyński będzie z pewnością zabierał głos w trakcie debaty nad wnioskiem o wotum nieufności w stosunku do minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy (w środę ma go opiniować Komisja Zdrowia). Próbkę dał już w poniedziałek, zamieszczając w mediach społecznościowych wpis dotyczący przygotowań resortu zdrowia do zmian w programie bezpłatnych leków. – Wiceminister Katarzyna Kacperczyk chce okraść seniorów z bezpłatnych leków. W piśmie, które skierowała do @aotmit poprosiła o przygotowanie wariantu usunięcia z listy 65+ pozycji, dla których dopłata pacjenta do leku jest symboliczna, a których liczba zrefundowanych opakowań jest na tyle wysoka, iż generuje znaczny wpływ na budżet płatnika publicznego. Termin odpowiedzi wyznaczono na tydzień po tym, jak będzie głosowane votum nieufności dla Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Smaczek dla koneserów: złamano zasady, bo zlecenie nie zostało opublikowane w Internecie. Ciekawe ile jeszcze ukrytych przed Polakami cięć planuje pani Grenda – napisał polityk.

Co jednak z tym raportem sprzed ponad roku? Instytut Sobieskiego to jeden z think tanków prawicy, założony ponad dwie dekady temu, w którego władzach zasiadają m.in. Paweł Szałamacha, Jadwiga Emilewicz, Bartosz Marczuk – politycy, którzy piastowali wysokie stanowiska rządowe w latach 2015-2023. „Polska w dryfie” nie jest więc stricte raportem PiS – ale z pewnością jest raportem przygotowanym przez ludzi z PiS. Rozdział, poświęcony polityce zdrowotnej, według naszych informacji, przygotowywał Janusz Cieszyński. W rekomendacjach szczegółowych dotyczących dostępu do technologii lekowych czytamy: „Rewizja programu Leki 65+: obecnie program nie zachęca producentów do konkurencji cenowej ze względu na pokrywanie przez płatnika całości dopłaty pacjenta”.

Czy przypadkiem nie chodzi o to, że program należy zmodyfikować tak, by w wykazie bezpłatnych leków znajdowały się preparaty, których producenci zaoferują najkorzystniejszą cenę (ewentualnie ten parametr mógłby być korygowany innym, zwiększającym szanse przede wszystkich polskich lub unijnych producentów)?

Janusz Cieszyński pisząc o planach okradzenia seniorów opublikował również pismo, jakie wiceminister Kacperczyk, odpowiedzialna za politykę lekową, skierowała do AOTMiT z poleceniem przygotowania analiz dotyczących zmian w wykazach leków bezpłatnych, łącznie z wariantem usunięcia z nich takich leków, za które pacjenci (nieuprawnieni do leków bezpłatnych) dopłacają symboliczne kwoty, natomiast są to leki wysoko wolumenowe, więc mające znaczny wpływ na budżet płatnika.

W swoich dalszych wpisach w tej sprawie polityk doprecyzował, że nie jest przeciwny samym zmianom w wykazie leków (choć mogłoby to sugerować sformułowanie „chce okraść”), ale „skubaniu” emerytów na kwoty 3, 5, 10 złotych oraz perspektywie, że na liście „S” zostanie „sama chińszczyzna”, bo polskie leki, jako droższe, się nie utrzymają. Poseł mówi wprost: zmiany tak, ale bez drobnych oszczędności i z gwarancją, że na liście pozostaną polskie leki oraz wszystkie substancje czynne.

Warto przypomnieć kontekst. Pierwszy wykaz bezpłatnych leków zaczął obowiązywać od września 2016 roku i dotyczył osób powyżej 75. roku życia. Wprowadzając to rozwiązanie rząd w ustawie zastrzegał, że MZ – jeśli wydatki będą rosnąć zbyt szybko – może decydować o ograniczaniu listy. To jednak nigdy się nie stało: wykaz tylko się wydłużał, rozrastał się też program: najpierw dołożono listę dla kobiet w ciąży, by w 2023 roku obniżyć wiek uprawniający do korzystania z listy „S” do 65 lat i wprowadzić wykaz bezpłatnych leków dla populacji poniżej 18. roku życia. Kolejną cegiełką był wykaz leków dla kobiet w połogu (późna jesień 2023 roku). Z kolei rząd Donalda Tuska poszerzył grupę uprawnionych do wystawiania recept na bezpłatne leki – wcześniej mogli to robić najpierw wyłącznie lekarze POZ, potem – również pozostali, ale pracujący na podstawie kontraktu z NFZ, w systemie publicznym. W tej chwili na liście 65 plus jest aż 95 procent wszystkich leków z wykazu refundacyjnego. Na wykazie leków do 18. roku życia znajduje się 70 procent z listy leków refundowanych, a na liście dla kobiet w ciąży i połogu – 20 procent.

Refundacja apteczna nie podlega żadnym limitom – płatnik musi regulować wszystkie zobowiązania i to terminowo (na rozliczenie z apteką ma 14 dni).

Wydatki na program rosną w ostatnich latach lawinowo. Według danych MZ, w przypadku wykazu dla seniorów rok 2022 zamknął się kwotą 2,05 mld zł, w 2023 roku było to już 3,51 mld zł, a w 2024 roku ponad dwa razy więcej – 7,37 mld. W 2025 roku – 9,11 mld zł (tylko lista „S”, bo w zakresie wszystkich trzech grup – 9,89 mld zł). Narodowy Fundusz Zdrowia w ostatnich tygodniach przypominał, że bezpłatne leki pochłaniają ponad 60 proc. budżetu na refundację i konieczne są ograniczenia. Otwarcie mówił o tym podczas ubiegłotygodniowego EEC w Katowicach prezes Funduszu Filip Nowak, sekundował mu również Bernard Waśko, dyrektor NIZP PZH-PIB, były wiceprezes NFZ. Wypowiedzi te można było interpretować jako głośny doping dla resortu zdrowia, mobilizację do dokończenia procesu, którego zainicjowania – to wynika z kontekstu i kalendarium zdarzeń w ostatnich miesiącach i tygodniach – i Filip Nowak, i Bernard Waśko musieli być świadomi.

Pismo do szefa AOTMiT z prośbą o przeanalizowanie i ocenę wszystkich substancji czynnych we wszystkich grupach limitowych, w tym również produktów nieposiadających odpowiedników, pod kątem modyfikacji bezpłatnych leków, z uwzględnieniem ich wpływu na budżet płatnika publicznego, wysłane zostało zaraz po świętach wielkanocnych, ale musiało być przygotowywane stosunkowo długo, biorąc pod uwagę szczegółowość wariantowych rozwiązań, jakie kładzie na stole resort zdrowia. Ministerstwo Zdrowia chce m.in. przygotowania wytycznych do konkretnych, sugerowanych, scenariuszy, mających służyć do ustanowienia powtarzalnych i uzasadnionych względami skuteczności i bezpieczeństwa kryteriów modyfikacji treści listy bezpłatnych leków.

Jednym z największych wyzwań jest fakt, że seniorzy, mogąc bezpłatnie otrzymywać najdroższe preparaty, nie chcą korzystać z ich tanich zamienników. Ministerstwo Zdrowia już kilka miesięcy temu przedstawiało analizy, z których wynika „oczywista oczywistość”: jeśli coś „kosztuje” zero złotych, pacjent w aptece nie zważa, czy publiczny płatnik zapłaci za opakowanie np. trzysta złotych czy pięćdziesiąt. Ci pacjenci, którzy korzystają z refundacji na zwykłych zasadach, częściej modyfikują swój wybór, biorąc pod uwagę cenę leku, bo wpływa ona na wysokość ich dopłaty.

Jesienią ubiegłego roku Mateusz Oczkowski, wówczas jeszcze wicedyrektor Departamentu Polityki Lekowej, mówił i na konferencjach prasowych, i na konferencji Polskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego o pilnej potrzebie zmian w obszarze wykazów leków bezpłatnych, które przyniosłyby oszczędności rzędu 1,5-2 mld zł. Taki punkt znalazł się też w planie oszczędnościowym, jaki pod koniec października minister zdrowia przekazała do resortu finansów – jednak po upublicznieniu tego pisma MZ i rząd zaprzeczyły, że takie działania będą podejmowane, starając się przedstawić listę, jako wykaz „tematów do rozmowy”.

Sama wiceminister Katarzyna Kacperczyk, kilka razy – m.in. podczas prezentacji kwietniowego obwieszczenia refundacyjnego – zaprzeczała, że prowadzone są prace nad zmianami dotyczącymi uszczuplenia wykazu leków bezpłatnych. Podkreślała, że jeśli trwają analizy, to mają one raczej wskazać obszary, które należałoby lepiej zabezpieczyć. Jest więcej niż pewne, że ani nerwowe zaprzeczenia z początków grudnia, ani labilność wyjaśnień przedstawianych przez MZ w kolejnych miesiącach nie ułatwiają zrozumienia planów resortu, nie poprawiają też wiarygodności samej minister zdrowia i jej współpracowników, ułatwiają natomiast zadanie opozycji, nie tylko podczas dyskusji nad wnioskiem o wotum nieufności. I to niezależnie od tego, do jakich chwytów czy retoryki posuwa się opozycja.

29.04.2026
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.