Lekarze, lekarze dentyści i inni pracownicy medyczni, którzy podjęli pracę w Polsce w uproszczonym trybie, do 1 maja mieli czas na dostarczenie do izb dokumentu poświadczającego znajomość języka polskiego na poziomie B1. Teraz MZ pisze do samorządów zawodów medycznych, by nie spieszyły się z wykreślaniem z rejestrów osób, które obowiązku nie dopełniły.
Prezes NRL Łukasz Jankowski. Fot. Monika Szalek / NIL
- Ministerstwo instruuje nas na piśmie, abyśmy wprost łamali obowiązujące przepisy prawa – stwierdził prezes NRL
- Poprawka przyjęta przez KZ wydłuża termin na przedłożenie dokumentu poświadczającego znajomość jęz. pol. do 1 maja 2027 r.
- NIL zwróciła się do premiera z informacją dot. pisma MZ i prośbą o interwencję
- Kwestia znajomości języka przy podejmowaniu pracy w zawodach medycznych od początku jest jednym z gorących punktów sporu
– Po raz pierwszy spotykamy się z sytuacją, w której ministerstwo instruuje nas na piśmie, abyśmy wprost łamali obowiązujące przepisy prawa. 1 maja wygasły uprawnienia lekarzy, którzy nie znają języka polskiego, tymczasem ministerstwo mówi nam, abyśmy wzięli za tych ludzi odpowiedzialność, nie wygaszali im wpwz, bo Komisja Zdrowia przyjęła poprawkę do ustawy, która ma być niedługo procedowana – mówi nam dr n. med. Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.
Chodzi o pismo datowane na 30 kwietnia, podpisane przez wiceminister zdrowia Katarzynę Kęcką i skierowane do prezesów okręgowych rad lekarskich, w którym czytamy m.in.: „W dniu 28.04.2026 r. sejmowa Komisja Zdrowia przyjęła jednogłośnie poselską poprawkę do projektu ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (druk sejmowy nr 2456), która zmienia art. 30 ustawy zmieniającej. Przedmiotowa poprawka wydłuża termin na przedłożenie dokumentu poświadczającego znajomość języka polskiego do 1 maja 2027 r. Jednocześnie, zgodnie z brzmieniem przedmiotowej poprawki osoby, które nie dopełnią ciążącego na nich obowiązku złożenia dokumentów poświadczających znajomość języka polskiego w aktualnie obowiązującym terminie, tj. do 1 maja 2026 r., nie tracą prawa wykonywania zawodu odpowiednio lekarza lub lekarza dentysty. W związku z powyższym w trakcie indywidualnego rozpatrywania spraw dotyczących braku dopełnienia obowiązku przedłożenia dokumentu poświadczającego znajomość języka polskiego należy wziąć pod uwagę także fakt, iż podstawa do podjęcia ewentualnej uchwały o utracie prawa wykonywania zawodu zostanie najprawdopodobniej uchylona, w związku z przedłużeniem terminu na złożenie dokumentów dotyczących znajomości języka polskiego”.
– To skandaliczny przykład braku szacunku dla prawa, a jednocześnie papierek lakmusowy podejścia MZ do partnerów społecznych. W resorcie widocznie panuje przekonanie, że ministerstwo wyda komunikat, posłowie przyjmą poprawkę do nieistniejącej ustawy, a środowisko ma słuchać i wykonywać polecenia. To tak nie działa – podkreśla prezes samorządu lekarzy i lekarzy dentystów. Izba zwróciła się do premiera Donalda Tuska z informacją dotyczącą przekazanego przez MZ pisma i prośbą o interwencję w tej sprawie. – Nie może być tak, że ministerstwo zachęca do bezprawia – podkreśla Łukasz Jankowski.
Kwestia znajomości języka przy podejmowaniu pracy w Polsce w zawodach medycznych od początku – gdy w pandemii resort zdrowia po raz pierwszy otworzył rynek dla przedstawicieli medycznych spoza UE – jest jednym z gorących punktów sporu. Lekarze (i nie tylko) podkreślają, że nie można dopuszczać do pracy osób, które nie znają języka wystarczająco dobrze – w wielu krajach to poziom odpowiadający certyfikatowi C1 poszerzonemu o słownictwo medyczne. Poziom B1, nazywany potocznie „turystycznym”, pozwala na dość płynną komunikację w codziennych sprawach, ale daleko mu do biegłości językowej, o specjalistycznym języku nie wspominając. Dlatego samorząd lekarski stał na stanowisku, że wymagane minimum należy określić na B2.
Resort zdrowia nie podejmuje polemiki z oczywistym faktem, że znajomość języka jest istotnym elementem bezpieczeństwa procesu diagnostyki i leczenia (w dyskusjach mocno wybrzmiewają argumenty, że resort zdrowia bardzo często podnosi konieczność poprawy kompetencji miękkich, czyli m.in. komunikowania się w zespołach terapeutycznych między profesjonalistami i profesjonalistów z pacjentami, ale postrzega to wyzwanie tylko w kontekście osób, które język polski znają, a brak znajomości języka polskiego nie uważa za problem), ale od lat nie robi nic, by urealnić przepisy tak, by znajomość języka warunkowała możliwość pracy w zawodach medycznych.