Jak walczyć z nierównościami w zdrowiu?

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Nierówności w zdrowiu są faktem. Z faktami się nie dyskutuje, ale to nie znaczy, że nie można ich modyfikować, działać na rzecz zmniejszenia. Bo pozostawione same sobie, jak podkreślają eksperci, ciągną wszystkich w dół. Tam, gdzie nierówności są największe, wszyscy żyją krócej i w gorszej kondycji.

Fot. Fundacja Rzecznicy Zdrowia

  • Choć nierówności są wpisane w każdy system, wiadomo, że polityki publiczne powinny zmierzać do ich zmniejszania
  • Aby skutecznie walczyć z nierównościami, trzeba je mierzyć – i to wieloaspektowo
  • Dostępność leczenia jest silnie warunkowana miejscem zamieszkania
  • System ochrony zdrowia nie może być obciążany rozwiązywaniem problemów socjalnych czy materialnych pacjentów
  • Przykładem źle rozumianej równości jest program bezpłatnych leków dla różnych grup społecznych

Podczas wtorkowej konferencji Kongres Rzecznicy Zdrowia wiele uwagi poświęcono nierównościom w zdrowiu i w dostępie do świadczeń zdrowotnych. Determinują je w Polsce przede wszystkim płeć i wykształcenie (jeśli chodzi o zdrowie i, co za tym idzie, długość życia) oraz miejsce zamieszkania i status społeczno-ekonomiczny (w obszarze dostępu do świadczeń zdrowotnych).

I choć dr Maria Libura, ekspertka związana z think tankiem Klub Jagielloński, współpracująca m.in. z OIL w Warszawie, przyznała, że nierówności są wpisane w każdy system i nie są wcale polską specyfiką, wiadomo, że polityki publiczne powinny zmierzać do ich zmniejszania. Nierówności, wbrew intuicji, nie dotyczą tylko tych, którzy „mają gorzej”, ale całego społeczeństwa – ciągną w dół wszystkich. – Nie w tym samym stopniu, ale wszyscy tracimy kapitał ludzki i tracimy szansę na życie – podkreślała. W krajach, w których nierówności w zdrowiu są największe, średnia długość życia jest wyraźnie krótsza.

Ekspertka podkreślała, że aby skutecznie walczyć z nierównościami, przede wszystkim trzeba je mierzyć i to wieloaspektowo. W tej chwili nie wystarczy na przykład prosty przykład dochodów. Konieczne jest wzięcie pod uwagę kapitału, stabilności pracy. – Osoba, która zarabia średnią krajową i np. odziedziczyła w Warszawie mieszkanie po babci, jest w zupełnie innej sytuacji niż osoba, która takie mieszkanie wynajmuje, nawet jeśli zarabia dwa razy więcej.

Takie precyzyjne narzędzia są niezbędne zwłaszcza w krajach wysokorozwiniętych, w których trudno uzyskać „premię” w postaci poprawy podstawowych wskaźników zdrowotnych po podjęciu stosunkowo prostych decyzji. Im bardziej rozwinięty kraj, im lepsze wskaźniki – tym trudniej uzyskać istotną poprawę, tym bardziej konieczne są zaawansowane bodźce, wprowadzane na poziomie nie tylko polityk zdrowotnej. – Zdrowie we wszystkich politykach to nie jest „lewackie” hasło – podkreślała ekspertka. W jej ocenie Polska potrzebuje zarówno takiego zaawansowanego podejścia, jak i podejmowania ciągle stosunkowo prostych (podstawowych, niekoniecznie prostych we wdrożeniu) decyzji. Przykładem takich decyzji jest choćby zadbanie o czystość powietrza, którym oddychamy.

Dostępność leczenia jest silnie warunkowana miejscem zamieszkania – potwierdzają to zarówno informacje płynące od organizacji pacjentów, jak i Rzecznika Praw Pacjenta. Marzanna Bieńkowska, zastępczyni dyrektora Departamentu Współpracy w Biurze Rzecznika Praw Pacjenta i opiekunka Rady Organizacji Pacjentów przy RPP przyznała, że sygnały i skargi, jakie wpływają do RPP, dotyczące problemów z dostępem (zwłaszcza do specjalistów), kierowane są przede wszystkim spoza dużych miast. – Jeżeli chodzi o duże miasta, pacjent ma tutaj w dużej mierze zabezpieczone potrzeby. Natomiast osoby z małych miejscowości mają utrudniony dostęp do lekarzy specjalistów, zwłaszcza jeśli chodzi o choroby onkologiczne – zauważyła. Dobrym sygnałem jest zmniejszająca się liczba skarg dotyczących podstawowej opieki zdrowotnej, natomiast coraz więcej dotyczy kolejek i innych problemów związanych z opieką specjalistyczną.

„Inne problemy” to również faktyczna niedostępność takich świadczeń w odległości, która jest możliwa do pokonania. Dorota Korycińska, prezeska Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej oraz Stowarzyszenia Neurofibromatozy Polska podkreślała, że w Polsce kod pocztowy decyduje o tym, jaki dostęp ma do leczenia pacjent. – Pacjenci nie mogą zrealizować programu lekowego, nawet jeśli się do niego zakwalifikowali, bo nie są w stanie dojechać na miejsce. To jest onkologia dwóch prędkości – mówiła, nawiązując do pojawiających się w ostatnim czasie informacji o pacjentach rezygnujących z leczenia z powodu wykluczenia transportowego. Przypominała, że zwłaszcza w chorobach rzadkich, tam gdzie pacjent może uzyskać pomoc w kilku ośrodkach w skali kraju, problemem jest również wykluczenie finansowe. Sporo kosztuje sam dojazd, niekiedy wymagający również noclegu – jeśli nie dla samego pacjenta, to dla osoby towarzyszącej. Noclegu i wyżywienia. – To cała kaskada kosztów, które nie występują w przypadku mieszkańców dużych miast, którzy do placówki medycznej mogą podjechać transportem publicznym, a nawet koszt taksówki czy paliwa do swojego samochodu nie jest wysoki – zaznaczyła.

– Polityki publicznej nie można prowadzić w oparciu o emocje i pojedyncze przypadki – wskazywał Bernard Waśko, dyrektor NIZP-PZH, odnosząc się do przykładów przywoływanych przez przedstawicielkę organizacji pacjentów. W jego ocenie fundamentalne znaczenie mają, a w każdym razie powinny mieć dane – ich agregowanie i analiza. Takie możliwości są zapisane w projekcie nowelizacji ustawy o zdrowiu publicznym, poszerzającej dostęp do danych m.in. NFZ, ZUS i GUS, co ma dać narzędzia instytucjom takim jak kierowany przez niego instytut.

– Powinniśmy widzieć znacznie więcej, bo o tym, czy jako społeczeństwo jesteśmy zdrowi, nie decyduje liczba karetek. Na to trzeba patrzeć szerzej i mieć możliwość porównania danych z różnych zbiorów. Mamy wiele systemów, które powinny się widzieć – wskazywał. Waśko podkreślił też, w kontekście podnoszonych w dyskusji problemów z dostępnością świadczeń w zależności od miejsca zamieszkania, że niemożliwe jest, by „szpitale powstawały w każdej miejscowości”. Waśko nawiązał przy tym do przykładu szpitala w Lesku. – 80 proc. ciężarnych z tego powiatu wybierało zupełnie inny, odległy szpital na swój poród – najczęściej Rzeszów lub Przemyśl – mówił, odnosząc się do zamknięcia „ostatniej porodówki w Bieszczadach”. – Nikt nie proponuje budowy szpitala w każdej miejscowości – ripostowała Dorota Korycińska.

Waśko podkreślił też, że system ochrony zdrowia nie może być obciążany rozwiązywaniem problemów socjalnych czy materialnych pacjentów. – Nie możemy pozwolić na to, aby pacjenci przebywali tygodniami w szpitalu, bo system opieki nie wie, jak się nimi zająć – mówił. Podobnie z kosztami towarzyszącymi leczeniu – osobom, dla których koszty dojazdu stanowią barierę w korzystaniu z leczenia powinien pomóc system opieki społecznej.

Dyrektor NIZP PZH-PIB wskazał też (po raz kolejny, wcześniej dwukrotnie wspominał o tym podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach), że przykładem źle rozumianej równości jest program bezpłatnych leków dla różnych grup społecznych. – To kosztuje państwo rocznie już ponad 10 mld zł. Wśród milionów uprawnionych są tacy, którzy tego wsparcia potrzebują, ale też tacy, którzy go nie potrzebują w ogóle, dla których realizacja recept nie była nigdy problemem. Być może kilka miliardów złotych można byłoby wydać w systemie znacznie lepiej – ocenił. Zmiany w programie bezpłatnych leków są jednym ze spodziewanych punktów w działaniach zmierzających do zredukowania luki w finansach NFZ, choć wciąż nie wiadomo, czy, kiedy i w jakim zakresie zostaną wdrożone.

13.05.2026
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.