Pogorszenie dostępu do świadczeń, przede wszystkim do diagnostyki negatywnie odbija się na obszarze terapii innowacyjnych. Choć liczba cząsteczek znajdujących się w refundacji rośnie, realny dostęp pacjentów do nich – spada. To nie koniec problemów i żadnym pocieszeniem nie jest fakt, że według piątej już edycji raportu sytuacja pogorszyła się we wszystkich krajach V4.

Fot. Infarma
Związek Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA przedstawił już po raz piąty raport Access GAP, obrazujący dostęp do innowacyjnych terapii w Polsce i krajach Grupy Wyszehradzkiej. Co mówią dane?
Polska utrzymuje drugie miejsce w zestawieniu – nieodmiennie przegrywamy z Czechami, ale różnica nie jest duża. Warto przypomnieć, że w 2022 roku, gdy raport był prezentowany po raz pierwszy, zajmowaliśmy ostatnie miejsce a dystans do lidera był potężny.
Wynik w stupunktowej skali KPI to 58,5 punktu (w 2025 roku było to 61,5 punktu). Wszystkie kraje naszego regionu odnotowały gorsze wyniki. W przypadku Polski spadek wynika przede wszystkim z usunięcia z listy chorób objętych badaniem dwóch jednostek – SMA i choroby Parkinsona. W SMA jesteśmy wręcz europejskim liderem i punkty w tym obszarze, zwłaszcza od 2023 roku, gdy refundacją zostały objęte wszystkie dostępne terapie, bez wątpienia były naszą „dźwignią”. – Nie powinniśmy ukrywać naszych sukcesów – mówiła prof. Anna Kostera-Pruszczyk, jedna z liderek programu leczenia SMA, półżartem apelując o przywrócenie choroby do raportu.
Zamiast dobrze zaopiekowanych SMA i choroby Parkinsona w raporcie ujęto kardiologię, czyli obszar, w którym – jak przyznał Mateusz Oczkowski, dyrektor Departamentu Polityki Lekowej MZ – jest „całkiem fatalnie”, przede wszystkim ze względu na zaszłości i fiaska rozpoczętych wiele lat temu procesów refundacyjnych, niedokończonych – te cząsteczki mogą zostać objęte finansowaniem dopiero, gdy się zgeneryzują.
Dobrą wiadomością jest fakt, że wśród czterech krajów Polska miała największą dynamikę nowych refundacji. Gorszą (lub po prostu złą), że to jedyny wzrost wskaźnika decydującego o ostatecznej punktacji. Na poziomie bardziej szczegółowym widać, że Polska jest liderem V4 w obszarze onkologii i tu również poprawiła wynik – z 65 do 67 punktów, dzięki znaczącej poprawie dostępności terapii w raku jajnika i ostrej białaczce szpikowej.
Onkologia, jak przyznała dr Magdalena Władysiuk, prezentująca wyniki raportu, jest naszą mocną stroną. Decyzje, jakie zapadają, potwierdzają, że jest traktowana priorytetowo. A jak jest traktowana kardiologia, zajmująca się chorobami, będącymi „pierwszym zabójcą” Polaków, będąca piętą achillesową również innych krajów regionu? Dość powiedzieć, że w niewydolności serca spośród czterech terapii zarejestrowanych w latach 2010–2025 w Polsce dostępne są dwie.
Z jednej strony mamy więc onkologię, choroby rzadkie i potężną część neurologii – to obszary, w których postępy w zakresie dostępności terapii innowacyjnych są największe, wręcz spektakularne. Z drugiej, choroby powszechne, populacyjne – zwłaszcza cukrzyca i całe spektrum chorób kardiologicznych. Tu wyzwań jest więcej niż dokonanych już sukcesów. Wynik w obszarze chorób powszechnych spadł z 48 do 46 punktów.
Jak podkreślała dr Magdalena Władysiuk, obszar lekowy nie pozostaje odporny na zawirowania systemowe, pogorszenie dostępności świadczeń, w tym – przede wszystkim – diagnostyki, czy też całej AOS. Kryzys po stronie świadczeń owocuje spadkiem realnej dostępności innowacyjnego leczenia. Uczestniczący w dyskusji towarzyszącej prezentacji raportu mogli się tylko zgodzić: prof. Anna Kostera-Pruszczyk przypominała o niedostatkach w zakresie finansowania badań genetycznych w obszarze chorób rzadkich, prof. Alina Kułakowska, konsultant krajowa w dziedzinie neurologii – o tym, jak problemy finansowe płatnika odbijają się na programach lekowych. Specjalistka podała przykład wręcz szokujący. – Mamy pacjenta ze stwardnieniem zanikowym bocznym, chorobą, która jeśli nie jest leczona, prowadzi do śmierci w ciągu kilku lat. U tego pacjenta można zastosować lek, który jest w programie lekowym, przeznaczony dla bardzo wąskiej grupy pacjentów z określoną mutacją genetyczną. Kontrakt z NFZ opiewa na 200 tys. zł, a roczna terapia kosztuje milion. Co mam zrobić, jako lekarz? – pytała retorycznie, zwracając uwagę, że jedyna możliwa decyzja, czyli objęcie pacjenta leczeniem, oznacza zadłużanie szpitala, który może tylko liczyć, że płatnik ostatecznie, z dużym opóźnieniem, zwróci koszty zakupu leku. Zarówno prof. Kułakowska, jak i prof. Kostera-Pruszczyk podkreślały, że programy lekowe, a tak naprawdę ich finansowanie, to całe spektrum problemów, również dlatego, że przy niewielkich kontraktach szpitale wpadają w nadwykonania, a w przypadku nadwykonań NFZ z poślizgiem zwraca tylko koszty leków podanych pacjentowi, natomiast już nie koszty obsługi programu, czyli po prostu – pracy medyków. To zaś oznacza, że chętnych do pracy w ośrodkach jest coraz mniej, więc ewentualne nowe programy lekowe staną pod znakiem zapytania, bo nie będzie kadry. – Nasze zasoby są przeciążone – zwracały uwagę.
W debacie jeszcze mocniej niż w poprzednich latach towarzyszyły wątki systemowe i finansowe – nie będzie przesadą stwierdzenie, że kryzys w finansach NFZ rzucił wyjątkowo długi cień również na ten obszar, a eksperci nie skupiali się wcale na wskazywaniu obszarów, w których należałoby myśleć o znaczącym postępie (poza prof. Markiem Gierlotką, prezesem Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, który stwierdził, że w następnej edycji raportu spodziewa się poprawienia wyników w kardiologii), ale na rozważaniach, jakie decyzje należałoby podjąć, by Polska nie straciła tego, co już udało się osiągnąć. – Albo będziemy transformować system, albo będziemy musieli się cofnąć, zrezygnować z niektórych rozwiązań – przyznawano. Z których? Wysoko na liście potencjalnych zmian jest program bezpłatnych leków, wskazywany już od dłuższego czasu jako przykład nie do końca efektywnej alokacji środków, których do dyspozycji nominalnie jest coraz więcej, ale w stosunku do potrzeb – zupełnie przeciwnie, coraz mniej. – Zjada nas demografia. Gdybyśmy zaprzestali wydawania nowych decyzji refundacyjnych i tak na leki będziemy wydawać coraz więcej – wskazała dr Władysiuk.
Tegoroczne dane Access GAP 2026 pokazują dwa równoległe obrazy polskiego systemu ochrony zdrowia. Z jednej strony Polska utrzymuje silną pozycję w regionie V4 i pozostaje liderem w onkologii – co potwierdza, że w wybranych obszarach potrafimy skutecznie przekładać innowacje na decyzje refundacyjne. Z drugiej strony rośnie ryzyko, że pacjenci nie odczują pełnych korzyści z postępu medycyny, jeśli nadal będzie wydłużać się czas od rejestracji do refundacji – w Polsce to już średnio 1 211 dni, czyli około 3,3 roku – zwracał uwagę na jeszcze jeden problem Michał Byliniak, dyrektor generalny INFARMA. I urzędnicy, i przedstawiciele przemysłu farmaceutycznego, i klinicyści spore oczekiwania wiążą z przygotowywanymi zmianami – przede wszystkim nowelizacją ustawy refundacyjnej, ale też spodziewaną nową odsłoną strategicznego dokumentu „Polityka Lekowa Państwa”, która ma niedługo ujrzeć światło dzienne.
Access GAP to interaktywna platforma internetowa prezentująca dostęp do innowacyjnych leków i rozwiązań diagnostycznych w krajach Grupy Wyszehradzkiej – Polsce, Węgrzech, Czechach i Słowacji. Dane udostępniane są na stronie internetowej gapv4.eu.