Adam Niedzielski wraca do ochrony zdrowia? Na razie jest think tank. Przedmiotem zainteresowania byłego ministra zdrowia ma być przede wszystkim efektywność. Może mógłby na początek udzielić kilku lekcji NFZ, który z jakiegoś powodu nie radzi sobie ze skutkami decyzji z lat 2022-2023.
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda i minister finansów Andrzej Domański. Fot. KPRM
Największy (niestety) brak zaskoczenia. Szpitale. „Pakiet ratunkowy dla szpitali wszedł na ścieżkę formalną. Chodzi o pożyczki z BGK” – poinformował w minionym tygodniu „Rynek Zdrowia”. Czytelnik złakniony dobrych wiadomości jak kania dżdżu mógłby sądzić, że coś w sprawie obiecywanego już w 2024 roku rozwiązania wspierającego restrukturyzację szpitali naprawdę „ruszyło”, ale jeśli sądzi, to się myli.
Podczas spotkania Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych (rok temu szpitale powiatowe mocno „dociskały” na analogicznej konferencji ówczesną minister zdrowia w temacie finansowania ustawy podwyżkowej, w tym roku czekają – chyba z rezygnacją – na rekomendację AOTMiT) dyrektor Departamentu Dialogu Społecznego Jakub Bydłoń poinformował, że w stosunku do początku kwietnia „zadziało się coś w końcu z tym produktem finansowym opartym o pożyczki z BGK”, ale dodał uprzedzająco, że jest to „etap wstępny”. Cóż więc się wydarzyło? „Został skierowany do zespołu programowania prac rządu wniosek o to, żeby wpisać do wykazu prac legislacyjnych rządu zmianę ustawy o działalności leczniczej w tym zakresie, żeby ten produkt mógł zacząć być procedowany już nie w takiej formule, o jakiej rozmawialiśmy od kilkunastu miesięcy, abyśmy już nie w sposób nieformalny tę dyskusję prowadzili z ministrem finansów i innymi decydentami, ale żeby to się odbywało już w sposób zupełnie formalny”. Ten passus można czytać po wielokroć, nigdy się nie znudzi. Sytuacja jest dynamiczna, bo wysłanie odbyło się 7 maja, a 2 czerwca MZ będzie uczestniczyło w posiedzeniu zespołu programowania prac rządu. – Zobaczymy, co tam się wydarzy i jakie będą efekty prac tego zespołu.
Największy znak zapytania. Zetną? Nie zetną? A jeśli zetną, to o ile? W jaki sposób NFZ zamierza zrównoważyć plan finansowy, skoro drugie półrocze za pasem, a zapowiadanych decyzji oszczędnościowych – ni widu, ni słychu? A raczej ni widu, bo słychać o nich wszędzie, gdzie tylko ucho przyłożyć. Nie materializują się jednak w projektach zarządzeń i w ministerialnych decyzjach – na przykład dotyczących wykazów leków bezpłatnych.
Wszyscy się spodziewają cięć – od dobrych trzech miesięcy. Miecz spadł (na razie) tylko na część diagnostyki. Oszczędności z tego tytułu są raczej umiarkowanie wysokie – zwłaszcza w kontekście wysokości luki finansowej. Trwa coraz bardziej nerwowe wyczekiwanie, bo chyba wszyscy zdają sobie sprawę, że im później decyzje zostaną ogłoszone (i wprowadzone), tym cięcia będą musiały być bardziej dotkliwe. Jednocześnie trudno sobie wyobrazić, by MZ lub płatnik zdecydowały się na ich „kapanie” – byłoby to politycznie nierozważne, atak opozycji (i mediów) oraz niezadowolenie opinii publicznej są nieuchronne – można je tylko skomasować lub rozciągnąć w czasie, wcale nie zmieniając natężenia.
Być może po 9 czerwca, gdy zostaną ogłoszone decyzje w sprawie tegorocznego finansowania ustawy podwyżkowej, opinia publiczna i interesariusze dowiedzą się też coś więcej o finansowaniu świadczeń w drugiej połowie roku. Byłoby to logiczne, rekomendacja, jak i pakiet oszczędnościowy mają ze sobą wiele wspólnego („pieniędzy nie ma i nie będzie, a jeśli będą, to niewielkie”). To jakby zagaić: „mam dwie wiadomości, złą i jeszcze gorszą, którą podać pierwszą?” do kogoś, kto już i tak zrozumiał, że dobre wiadomości już były. I te mniej złe – również.
Nastroje wśród interesariuszy – nie tylko przedstawicieli szpitali, ale może przede wszystkim przemysłu farmaceutycznego – kiepskie z tendencją do fatalnych. Trudno uwierzyć, że jeszcze dwa lata temu mało kto wierzył w prawdziwość prognoz o nadciągającym krachu w budżecie NFZ. Dziś ze świecą trzeba byłoby szukać debaty, w której nie pojawia się wątek „dochodzenia do ściany”, gdy pojawia się temat choćby zahaczający o finanse.
Największe (mimo wszystko) zaskoczenie. Promedeus. Adam Niedzielski ponownie zajmie się ochroną zdrowia. Doradzał szpitalowi, teraz otwiera think tank – doniosły w minionym tygodniu branżowe media. Nie wiadomo, czy pierwsze zdanie to czysta informacja, czy – być może – groźba.
Think-tank to Fundacja PROMEDEUS (zbieżność z mającymi myląco podobne nazwy – Promedus, Promedeus, Medeus etc. – firmami działającymi w branży medycznej raczej przypadkowa, choć wszystkie podpowiadają zgodnie wyszukiwarki).
To samo narzędzie sufluje też skojarzenia z zasłużonym dla ludzkości tytanem Prometeuszem. Na wszelki wypadek, gdyby o to chodziło, rekapitulacja faktów (i mitów). Zwłaszcza że imię tytana znaczy ni mniej, ni więcej, co „myślący do przodu”, co zdecydowanie, po nitce do kłębka, prowadzi do think-tanku.
Prometeusz ulepił człowieka z gliny pomieszanej ze łzami, duszę zaś dał mu z ognia, którego parę iskier ukradł z rydwanu boga Heliosa. Człowiek nie bardzo jednak się udał, więc Prometeusz znów naruszył wolę Zeusa i przemycił ogień na Ziemię. Uczył ludzi także wszelkich pożytecznych umiejętności, choćby produkcji broni. Ludzkość rosła w siłę, ale tytanowi nie żyło się dostatniej. Prometeusz został przykuty do skały, a wielki ptak przez dłuższy czas wyszarpywał mu odrastającą wątrobę.
Trzeba tylko właściwie dopasować role, by wszystko stało się jasne i spójne, by już nie trzeba pytać – zupełnie bez sensu – kto jest owym myślącym do przodu tytanem, kto – człowiekiem, a kto żądnym podrobów ptakiem. Sępem albo orłem.
Nie wiadomo tylko, dlaczego w informacjach na temat „powrotu Adama Niedzielskiego do ochrony zdrowia” pojawia się jedynie znak zapytania, czy okoliczności, w jakich odszedł, nie dyskwalifikują go, jeśli chodzi o działalność publiczną (chyba że to jednak ma być przedsięwzięcie komercyjne, co się zdarza). Ujawnienie wrażliwych danych, prawomocny wyrok skazujący w tej sprawie, potężna – największa możliwa – kara nałożona na Ministerstwo Zdrowia za wpis ministra na prywatnym koncie na X, to wszystko składa się na ów znak zapytania. Jednak nad kwestią absolutnie fundamentalną panuje zadziwiająca cisza.
PROMEDEUS ma nieść kaganek oświaty w zakresie efektywności w ochronie zdrowia, a były minister zdrowia powołuje się na swoje ekonomiczne wykształcenie i wieloletnie doświadczenie w administracji rządowej. OSR ustawy o wynagrodzeniach minimalnych z 2022 roku – koszty wprowadzenia nowelizacji wyliczone na 0 złotych w ciągu dekady. W samym 2026 roku koszt realizacji ustawy podwyżkowej przekracza 70 mld zł, a ustawa, zarówno jej zapisy, jak i sposób wdrożenia w czasie, gdy ministrem był ekonomista Adam Niedzielski, zyskała wdzięczną nazwę „killera systemu”.
O jej uchylenie, zamrożenie, przynajmniej gruntowną zmianę, błagają decydentów dyrektorzy szpitali, potencjalni adresaci oferty byłego szefa resortu zdrowia. – Wprowadzono rozwiązania bez zapewnienia źródła finansowania – przyznaje publicznie Filip Nowak, który jako prezes NFZ uczestniczył w pracach nad nowelizacją ustawy podwyżkowej, a teraz musi walczyć z pożogą. Te „rozwiązania” to zresztą nie tylko ustawa podwyżkowa, ale choćby niekontrolowany rozrost programu bezpłatnych leków i decyzje dotyczące zniesienia niektórych limitów.