Ustawa o Krajowej Sieci Kardiologicznej ma już rok, ale sama sieć jest cały czas w fazie rozruchu. Ośrodki na wszystkich poziomach pracują, jednak w pełni KSK – jeszcze bez e-KOK – ruszy od 2027 roku. Co już wiadomo?

Fot. MZ
Rocznicę podpisania ustawy Ministerstwo Zdrowia wykorzystało do przypomnienia rozwiązań, które mają doprowadzić do koordynacji opieki nad pacjentem kardiologicznym, a w efekcie – podniesienia jej jakości. Bo – jak mówiła wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka – jednym z kluczowych problemów dla pacjentów (nie tylko zresztą kardiologicznych) jest poczucie zagubienia w systemie – a czasem realne zagubienie. Lepsza opieka nad pacjentami kardiologicznymi ma też wpłynąć na statystyki dotyczące śmiertelności: w Polsce choroby układu krążenia odpowiadają za największą część zgonów i pogarszają wskaźniki dotyczące średniej długości życia (skracają przede wszystkim zdrowie mężczyzn). Remedium ma być koordynowana ścieżka pacjenta.
Ma być, bo na razie co prawda wszystkie ośrodki włączone do KSK już pracują i wdrażają pożądaną ścieżkę pacjenta, jednak proces nie został jeszcze w pełni zakończony. – Wprowadzamy sieć od pięciu miesięcy i mamy na to czas do końca roku – przypominała prof. dr hab. n. med. Janina Stępińska, dyrektor Narodowego Instytutu Kardiologii.
Cały czas w fazie przygotowań jest kadra koordynatorów, którzy mają stanowić fundament całej sieci, jako ci, którzy będą „zawiadywać” ruchem pacjentów, kierując ich na kolejne etapy diagnostyki, leczenia i rehabilitacji. Od 2028 roku dużą pomocą ma być e-Karta Opieki Kardiologicznej, która jest w tej chwili projektowana. To, jak podkreślano podczas konferencji w resorcie zdrowia, spore wyzwanie – większe niż w przypadku karty e-DiLO, bo z dużym prawdopodobieństwem trzeba zakładać, że pacjent, który otrzyma e-KOK będzie jej używał do końca życia. Problem kardiologiczny najczęściej, mimo najlepszego nawet leczenia, wraca w kolejnych odsłonach i trudno tu mówić o wyleczeniu, w przeciwieństwie do dużej części chorób onkologicznych. To również oznacza, że musi być zaprojektowana w odmienny sposób – jednocześnie jednak nie może zwiększać bardziej niż to konieczne obciążeń biurokratycznych.
W sieci znajduje się 1277 podmiotów, z czego na pierwszym poziomie OK I, gwarantującym podstawową diagnostykę i leczenie, jest ich 1115. Prof. Stępińska podkreślała, że jednym z warunków dobrej dostępności opieki na każdym z poziomów jest zaufanie pacjentów do specjalistów. – Bardzo nam zależy na tym, aby ścieżka opieki kardiologicznej zapewniała pacjentom dostęp do ośrodków najlepiej odpowiadających ich potrzebom. Dzięki temu udrożnimy system, zwiększymy dostępność, poprawimy jakość opieki i odpowiednio wykorzystamy nasz gigantyczny potencjał – zapewniała. Bo, jak podkreślała, „kardiologia w Polsce ma się znakomicie”. – Mamy świetnie wykształconych kardiologów i bardzo dobrze przygotowane ośrodki na każdym poziomie opieki kardiologicznej. Jak pokazał pilotaż, pacjenci najbardziej sobie chwalą to, że mają osoby, które prowadzą ich przez system. Sieć kardiologiczna właśnie po to powstała, by porządkować system dla pacjentów.
To, jakie znaczenie dla szans pacjenta na powrót do zdrowia, ma owo porządkowanie, w ocenie prof. dr hab. n. med. Marka Gierlotki, prezesa Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, pokazał m.in. program KOS-Zawał. – Leczenie zawału serca od lat funkcjonuje w zintegrowanej i zdefiniowanej ścieżce pacjenta z koordynacją opieki zawałowej i pozawałowej. Tam lekarze od samego początku wiedzą, co robić – pacjent błyskawicznie trafia tam, gdzie powinien, niezależnie od tego, gdzie mieszka. Po ostrej fazie i leczeniu szpitalnym w sposób skoordynowany trafia na rehabilitację, a następnie na częste wizyty kardiologiczne – przypominał.
Prof. Gierlotka podkreślił przy tym, że nowoczesna kardiologia będzie w coraz większym stopniu bazować na telemedycynie. – Mamy coraz więcej narzędzi, aby zdalnie monitorować pacjentów – szczególnie będzie to miało znaczenie u pacjentów z niewydolnością serca, którzy obecnie stanowią bardzo potężne obciążenie dla systemu opieki zdrowotnej – stwierdził.
Część pacjentów z problemami kardiologicznymi pozostaje – i będzie nadal pozostawać – pod opieką swoich lekarzy POZ, zwłaszcza tam, gdzie jest wdrożona opieka koordynowana i jej ścieżka kardiologiczna. Zdaniem wiceminister Katarzyny Kęckiej obydwa rozwiązania – opieka koordynowana i KSK – „doskonale się uzupełniają”.
– Z perspektywy AOS największą wartością Krajowej Sieci Kardiologicznej jest zapewnienie pacjentowi ciągłości opieki i prowadzenie go przez cały proces diagnostyki, leczenia oraz monitorowania stanu zdrowia. AOS staje się kluczowym miejscem koordynacji opieki kardiologicznej. To tutaj koncentruje się diagnostyka, kontrola leczenia i długofalowa opieka nad pacjentem – mówił dr Michał Miszczak, specjalista w dziedzinie kardiologii z Kliniki Kardiologii 1 Wojskowego Szpitala Klinicznego w Lublinie, również odnosząc się do współpracy z POZ. – Dzięki lepszej współpracy pomiędzy POZ, poradniami specjalistycznymi i szpitalami pacjent otrzymuje pomoc szybciej, bliżej miejsca zamieszkania i w sposób bardziej uporządkowany, a system może skuteczniej koncentrować zasoby szpitalne na najtrudniejszych przypadkach.
Kiedy zobaczymy pierwsze efekty działania sieci kardiologicznej? Specjaliści przypominają, że musi ona po pierwsze ruszyć pełną parą. Tu pojawia się pytanie, czy oznacza to obligatoryjne przejście na kartę elektroniczną, co nastąpi dopiero w 2028 roku, czy też godzina „zero” to 1 stycznia 2027 roku. Jednak aby ocena zaprojektowanych rozwiązań miała sens, potrzebne będą kolejne dwa, może nawet trzy lata – dopiero po takim czasie można będzie odpowiedzialnie ocenić, co działa zgodnie z założeniami, a co wymaga korekty lub większej zmiany.