W ciągu dwóch tygodni Ministerstwo Zdrowia przedstawi projekt wytycznych dotyczących aktualizacji wykazów leków bezpłatnych. Nowe wykazy zaprezentowane zostaną, jak poinformowała wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk, przy okazji kolejnej, październikowej, listy leków refundowanych.

Dyrektor Departamentu Polityki Lekowej MZ Mateusz Oczkowski, wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk. Fot. MZ
- W MZ zaprezentowano projekt lipcowego obwieszczenia refundacyjnego
- Choć lista „S” spełnia swoje zadanie, jeśli chodzi o zmniejszenie dopłat od pacjentów, równocześnie pogłębiła różnice między pacjentami
- Resort zdrowia przypomniał, że MZ refunduje pacjentom terapie, a nie konkretne produkty handlowe
- Zapowiedzi resortu budzą więcej wątpliwości niż nadziei
W MZ zaprezentowano w czwartek projekt lipcowego obwieszczenia refundacyjnego. Jednym z głównych tematów obecnych w debacie publicznej była kwestia ewentualnych zmian w wykazach leków bezpłatnych: i MZ, i NFZ od dłuższego czasu wskazują na konieczność racjonalizacji wydatków w tym obszarze, mowa była nawet – jesienią – o zmianach, które pozwoliłyby zaoszczędzić 1,5-2 mld zł. Zaoszczędzić, a w każdym razie wydać w sposób bardziej sensowny, bo w tej chwili, zdaniem płatnika i regulatora, Polska za bezpłatne leki po prostu przepłaca, refundując w 100 procentach drogie leki oryginalne, z których część już się zgeneryzowała. Obecność wszystkich leków na wykazach powoduje, jak mówił w czwartek Mateusz Oczkowski, dyrektor Departamentu Polityki Lekowej, że przepisy wprowadzone ustawą refundacyjną w 2012 roku, które tworzyły warunki do konkurencji cenowej, od dziesięciu lat praktycznie nie działają.
Resort zdrowia podkreśla, że choć lista „S” spełnia swoje zadanie, jeśli chodzi o zmniejszenie dopłat od pacjentów, równocześnie pogłębiła różnice między tymi samymi pacjentami: są grupy, które są pełnymi beneficjentami wykazów leków bezpłatnych, i są pacjenci, którzy w aptekach ciągle muszą wykładać z własnych kieszeni spore kwoty, bo potrzebne im leki nie są objęte refundacją. Oszczędności poczynione na zmianach w wykazach leków bezpłatnych mają przynajmniej częściowo naprawić tę niesprawiedliwość i pozwolić na objęcie refundacją apteczną oczekiwanych – również przez seniorów – terapii, na przykład w nietrzymaniu moczu (terapia została wprowadzona na listę leków o udowodnionej skuteczności, jeśli negocjacje cenowe się powiodą, może trafić na listę refundacyjną).
Resort zdrowia przypomniał, że MZ refunduje pacjentom terapie, a nie konkretne produkty handlowe. Wiceminister Katarzyna Kacperczyk podkreślała z kolei, że resort ma nie tylko prawo, ale i obowiązek analizować i racjonalizować wydatki, bo wydawane są publiczne pieniądze, które powinny służyć głównemu celowi, którym jest większy dostęp wszystkich grup pacjentów do potrzebnych im terapii. Tylko w 2025 r. koszt programu bezpłatnych leków 65 plus wyniósł ponad 3,4 mld zł, a łącznie na refundację leków dla osób od 65. roku życia Narodowy Fundusz Zdrowia przeznaczył ponad 9 mld zł – to ważny kontekst tej dyskusji, która z pewnością się dopiero rozpocznie. Dodatkowym problemem są różnego rodzaju „dysfunkcje” (czy sposób ich wdrożenia), jak np. recepty roczne, które zwiększają problem gromadzenia – i również marnotrawienia – leków.
W maju, podczas jednego z kongresów wiceminister Kacperczyk zwracała się do organizacji pacjentów o wsparcie dla resortu w tym zakresie. Podkreślała, że pieniądze, które uda się zaoszczędzić dzięki usunięciu z listy najdroższych leków oryginalnych, mających swoje odpowiedniki, wrócą do pacjentów w decyzjach refundacyjnych innych leków. Jednak, przynajmniej na razie, zapowiedzi resortu budzą więcej wątpliwości niż nadziei. Podczas wtorkowej konferencji Szczyt Zdrowie Monika Kaczmarek, prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków o ewentualnych zmianach na liście „S” mówiła jednoznacznie. – Budzą obawy. Pacjenci zgłaszają się do lekarzy i proszą o recepty, bo chcą się zabezpieczyć.
W jej ocenie wszystkie ewentualne zmiany dotyczące rozwiązań takich jak lista „S” trzeba wprowadzać z dużą ostrożnością by nie pogłębiać spadku zaufania pacjentów do systemu, również do lekarzy. – Pacjenci nie są, nie mogą być, pewni również tego, że odpowiedniki, jakie pozostaną na liście, będą im służyć – wyliczała, podkreślając że nie można odebrać prawa pacjentom do formułowani obaw i pytań.
Stroną w sprawie stali się również lekarze, do których „reprezentantów” NFZ w drugiej połowie maja wysłał pisma rekomendujące zmiany w preskrypcji leków i wybór tańszych odpowiedników. Odbiorcami byli lekarze, których recepty „S” kosztowały płatnika najwięcej, choć nie musiały – ze względu na zgeneryzowanie się leków oryginalnych. MZ zapowiada przeprowadzenie programu pilotażowego „modelu preskrypcyjnego”, w którym zostanie uwzględnionych kilka rozwiązań znanych z krajów UE – program ma być sfinansowany przez ABM.
Na liście bezpłatnych leków dla seniorów znajduje się obecnie ok. 3,8 tys. leków, w tym leki na nadciśnienie tętnicze, chorobę wieńcową serca, osteoporozę, leki diabetologiczne, leki przeciwkrzepliwe, leki dla osób z otępieniem i depresją. Pierwsza odsłona programu weszła w życie w 2016 r. dla osób od 75. roku życia. W 2023 r. rozszerzono grupę beneficjentów obniżając granicę wejścia do programu o dziesięć lat.